Artem Rakhmanov, aktualny zawodnik FK Astana, na pewno szczególnie przeżył trafienie jego drużyny na Raków Częstochowa w środowym losowaniu eliminacji LKE, bo to właśnie 31-letni reprezentant Białorusi jest pierwiastkiem łączącym oba kluby. Występował on w czerwono-niebieskich barwach jeszcze w czasach pierwszej ligi, wiosną 2018 roku, a w stolicy Kazachstanu gra od zimy bieżącego roku. Nam udało się krótko porozmawiać ze środkowym obrońcą z Mińska.
Za nami losowanie drugiej rundy eliminacji Ligi Konferencji Europy. Jak zareagowałeś na trafienie Twojej Astany na Raków, w którym spędziłeś pół roku?
Pozytywnie. Byłem mile zaskoczony, kiedy zobaczyłem Raków w możliwych rywalach Astany. Zrobiliśmy w naszej drużynie minikonkurs, każdy musiał napisać potencjalnego przeciwnika i wpłacić niewielką kwotę. Kto zgadnie, dostanie pulę. Postawiłem na AIK Sweden, ale gdy znalazłem Raków na liście klubów, moja żona powiedziała, że trafimy na niego (śmiech).
Śledziłeś ostatnie wyniki swojej byłej drużyny? Jesteś zaskoczony tak dużym jej rozwojem w ostatnich latach?
Tak, śledziłem, jak rozwija się ta drużyna, i kiedy miałem okazję, oglądałem jej mecze. Ten zespół jest na zupełnie innym poziomie niż cztery lata temu. Przebył naprawdę długą drogę i teraz stanowi poważną siłę w polskiej lidze, walcząc o mistrzostwo. Nie jest dla mnie zdziwieniem, że bierze udział w kwalifikacjach do europejskich pucharów. W tych rozgrywkach nie ma słabych drużyn.
Jak wspominasz czas spędzony w Częstochowie?
Czas spędzony w tym zespole wspominam miło, ale po odejściu pozostał też spory niedosyt.
Z pewnością. Musiał być żal, że sprawy nie potoczyły się inaczej drużynowo i indywidualnie.
Oczywiście, że tak. Wszystko mogłoby się potoczyć inaczej, gdyby nie zaniedbania ówczesnego personelu klubu, który odpowiadał za moje dokumenty, po czym otrzymałem sześciomiesięczny zakaz wjazdu do krajów Unii Europejskiej. I wyjechałem z zespołu, mimo że ten był otwarty na dalszą współpracę ze mną. Cóż, teraz niczego już nie żałuję.
A jaka w Twojej głowie pozostała osoba trenera Marka Papszuna?
Trener zdecydowany, umiarkowanie impulsywny, wymagający, z psychiką zwycięzcy. Myślę, że teraz trener ma inne doświadczenie, bo jest w drużynie od dawna. Wiem też, że otrzymuje nagrody za najlepszego szkoleniowca.











