Kibice „Kanonierów” z pewnością nie mogą doczekać się nadchodzącego sezonu. Już końcówka poprzedniego była bardzo udana. Udało się bowiem Mikelowi Artecie i jego drużynie wygrać Puchar Anglii. Dwa tygodnie temu pokonali również Liverpool w meczu o Tarczę Wspólnoty. W teorii powinniśmy wychwalać Arsenal za wyniki i ciągły rozwój, ale sytuacja związana ze zwolnieniem 55 pracowników odstawia osiągnięcia sportowe na boczny tor.
Wiadomo nie od dziś, że futbol to potężny biznes, w którym wszystkie chwyty są dozwolone. Każdy chce po prostu osiągnąć swój cel, ale nie każdy potrafi robić to w uczciwy sposób. Pandemia koronawirusa w dużej mierze wpłynęła na sytuację finansową wielu zespołów. Nie ominęło to topowych klubów, w tym Arsenalu, jednak nie każdy mówi jedno, a robi drugie.
Straty finansowe Arsenalu związane z pandemią
Pandemia koronawirusa przyczyniła się do poważnych strat finansowych klubów na całym świecie. Arsenal miał bardzo duże problemy, jego awans do europejskich pucharów wydawał się bowiem mało realny, a to wiązało się z brakiem dodatkowych pieniędzy i dziurą w budżecie. „Kanonierzy” całkiem szybko wzięli się do roboty. 20 kwietnia wydali oficjalny komunikat, w którym podziękowali graczom i personelowi za wyrozumiałość.
– Jesteśmy dumni i wdzięczni naszym graczom i personelowi za wspólne wsparcie naszego klubu, naszych ludzi i naszej społeczności w tych trudnych czasach – napisano w oficjalnym komunikacie.
– Redukcja całkowitych zarobków o 12,5 procent wejdzie w życie w tym miesiącu, kiedy formalności związane z umowami zostaną dopięte w najbliższych dniach – dodano.
Sytuacja była jasna, klarowna i zrozumiała. Cały świat stanął w miejscu, a większość firm i klubów szukała rozwiązań, które zmniejszyłyby choćby w niewielkim stopniu straty. Arsenal zdecydował się na obniżkę pensji o 12,5%, ale zastrzegł, że jeśli zespołowi udałoby się awansować do europejskich pucharów, część odebranych wynagrodzeń wróciłaby z powrotem do piłkarzy.
Dużych sprzeciwów nie było. Większość piłkarzy i reszta osób, które dotknęła obniżka, zgodziły się na nią. Nie wszyscy poszli jednak za większością i trenerem. Głównie mówiono o trzech zawodnikach, którzy nie chcieli obniżyć swoich wynagrodzeń, ale kozła ofiarnego zrobiono z Mesuta Oezila. Oskarżono go o skąpstwo, bo zarabiał najwięcej spośród wszystkich graczy w północnym Londynie. Niemiec nie zgodził się na warunki postawione przez zarząd. Tłumaczył się jakiś czas temu wwywiadzie dla „The Atlethic”, że wszystko było uzgadniane na wariackich papierach, a on sam nie chciał podejmować pochopnych decyzji.
Nowy kontrakt Aubameyanga
Tego, jak bardzo ważnym piłkarzem dla Arsenalu jest Aubameyang, nie trzeba chyba przypominać. Od razu po przeprowadzce do Londynu wszedł do Premier League z wysokiego c. Obalił tym samym mity, że zawodnik potrzebuje procesu aklimatyzacji, aby mógł pokazać swoje prawdziwe oblicze. Do tej pory rozegrał w barwach „Kanonierów” 110 spotkaniach, w których zdobył łącznie 71 bramek oraz 15 asyst. Jego wpływ na wyniki drużyny jest niepodważalny. Dlatego najważniejsza w tym okienku transferowym miała być próba zatrzymania Gabończyka na Emirates Stadium. Tym bardziej że jego kontrakt wygasał w 2021 roku, co znacząco obniżałoby ewentualne oferty.











