- Na dwie kolejki przed końcem sezonu poznaliśmy kolejną drużynę, która nie musi się już martwić o ligowy byt. Arka Gdynia, pokonując 3:1 Wisłę Kraków, dołączyła tym samym do Górnika Zabrze czy Korony Kielce i w następnej kampanii znów zagra w najwyższej klasie rozgrywkowej w Polsce.Dla arkowców był to przede wszystkim następny okres wyczerpującej walki o pozostanie w ekstraklasie. Od momentu powrotu z I ligi gdynianie rok po roku musieli skupiać się na zajęciu bezpiecznego miejsca, gwarantującego utrzymanie. Jak wyglądały sezony Arki?
Sezon 2016/2017 i zderzenie z ekstraklasą
Powrót do ekstraklasy był dla Arki Gdynia był o tyle wyjątkowy, że nastąpił dopiero po pięciu latach posuchy i tułania się po zapleczu polskiej ligi. Gdyński zespół wchodził do najwyższej klasy rozgrywkowej jako zwycięzca I ligi, dlatego w porównaniu z drugim beniaminkiem, Wisłą Płock, miał większe podstawy do lepszego zaprezentowania się po upragnionym powrocie.
Niestety w przypadku gdynian kazus beniaminka nie zadziałał. Niemal cały sezon 2016/2017 okazał się niezwykle trudny. Jedynie dwa punkty nad strefą spadkową, 5.miejsce w grupie spadkowej, z bilansem 10 zwycięstw oraz 18 porażek wskazywał na ciężką walkę w następnej kampanii. Choć wydaje się, że w pierwszych 12 miesiącach dla gdyńskich kibiców najważniejsze było utrzymanie, to zwycięstwo w finale Pucharu Polski sprawiało, iż apetyty na kolejną kampanię były większe niż 14. miejsce w tabeli końcowej.
https://twitter.com/DariuszHarley/status/859451352036061184
Kolejny sezon, kolejna walka
Mówiąc o kolejnym sezonie, należy pochylić się nad osobą Leszka Ojrzyńskiego. Dla wielu był to najlepszy trener w nowożytnej historii Arki, gdyż patrząc na to, co znalazło się w gablocie, po prostu nie mógł mieć sobie równych. Niespodziewany triumf w finale Pucharu Polski, krótka, bo krótka, ale niezapomniana przygoda w eliminacjach europejskich pucharów zdecydowanie przyczyniły się do zwiększenia oczekiwań przed nadchodzącym okresem ligowym. Wymagania i kibiców, i właścicieli zdawały się wybiegać dalej niż dolna ósemka.
Ale czy te wymagania były uzasadnione? Śmiało można stwierdzić, że drużynę Arki Gdynia ograniczał przeciętny materiał ludzki – w końcu najlepszym strzelcem i ówczesną gwiazdą zespołu był ponad 30-letni Rafał Siemaszko, więc rozgrywanie ponad 30 meczów musiało odbić się na wynikach drużyny. Poza tym nie od dziś wiadomo, że ekipy trenera Ojrzyńskiego preferują raczej wyrachowany styl gry, dlatego o pięknym czy efektownym poziomie raczej mowy być nie mogło.
Nowy trener, nowe nadzieje?
Władze Arki chciały jednak czegoś więcej, dlatego postanowiły nie przedłużać umowy z charyzmatycznym trenerem. Nowym szkoleniowcem nadmorskiego zespołu został Zbigniew Smółka pracujący wcześniej w Zawiszy Bydgoszcz. W tym przypadku o efekcie nowej miotły mogliśmy mówić jedynie przez pewien czas. Choć gra poprawiła się, i to dość wyraźnie, to jednak nie poszły za tym lepsze wyniki. Trener Smółka stworzył przede wszystkim drużynę zdolną do gromadzenia większej liczby punktów na własnym stadionie, gdyż wśród ekip z dolnej ósemki Arka Gdynia ustąpiła jedynie Śląskowi Wrocław.











