Nie milkną echa w sprawie spotkania, które rozegrano 25.10.2025 roku. Miał to być zwykły mecz jakich wiele, a jednak skończyło się awanturą i decyzją, o której mówi dziś pół regionu. W starciu Zapory Wapienica z LKS-em Ligota w ostatnich minutach zrobiło się gorąco – sędzia pokazał czerwoną kartkę, zawodnik nie chciał zejść z boiska, mecz został przerwany. Na tablicy wyników było 3:3, ale prawdziwe emocje zaczęły się dopiero po gwizdku. Teraz, po decyzji Podokręgu Bielsko-Biała o utrzymaniu wyniku, środowisko sędziowskie mówi wprost: to niebezpieczny precedens.
Moment sporu
Mecz A-klasy pomiędzy Zaporą Wapienica a LKS-em Ligota Centrum, rozegrany pod egidą Podokręgu Bielsko-Biała, zakończył się w atmosferze kontrowersji. Spotkanie w ramach 10. kolejki śląskiej klasy A miało charakter dość ważny. Głównie dlatego, że drużyny zajmowały miejsca blisko siebie. Różnica wynosiła tylko trzy punkty. W 92. minucie spotkania zawodnik drużyny gości otrzymał drugą żółtą kartkę, co skutkowało jego wykluczeniem z gry. Pomimo informacji od sędziego o konieczności opuszczenia boiska, zawodnik przez dłuższy czas pozostawał na murawie lub w jej bezpośrednim otoczeniu.
Sędzia meczu, Mateusz Długosz – arbiter o dużym doświadczeniu, prowadzący również mecze III i IV ligi, po upływie około dwóch minut i braku reakcji zawodnika zdecydował o przedwczesnym zakończeniu spotkania. W momencie przerwania meczu wynik brzmiał 3:3.

Według relacji obserwatorów, sytuacja była napięta. Nie doszło jednak do bezpośredniego ataku ani agresji wobec arbitra. Zawodnicy obu drużyn mieli pretensje do decyzji sędziego, ale zdarzenie nie przybrało formy zbiorowego protestu ani bójki. Po zakończeniu meczu emocje jeszcze się udzielały, jednak nie doszło do eskalacji konfliktu.
Decyzja Podokręgu
Po zapoznaniu się ze sprawozdaniem sędziego, opinią obserwatora i stanowiskami klubów, Wydział Dyscypliny Podokręgu Bielsko-Biała podjął decyzję o utrzymaniu wyniku z boiska, czyli 3:3. Jak zaznaczono w oficjalnym komunikacie, organ prowadzący rozgrywki miał świadomość nietypowego charakteru incydentu, ale uznał, że nie ma podstaw do orzeczenia walkowera.
Prezes Podokręgu, Marek Kubica, w uzasadnieniu decyzji napisał:
– Nie dopatrzyliśmy się przesłanek do weryfikacji meczu jako walkoweru. Incydent miał charakter indywidualny i techniczny. Nie możemy karać całej drużyny za zachowanie jednego zawodnika, zwłaszcza w sytuacji, gdy mecz był już praktycznie zakończony.
Decyzja spotkała się z różnymi reakcjami w środowisku piłkarskim – od głosów poparcia za rozsądne podejście, po krytykę ze strony sędziów, którzy uznali, że takie rozstrzygnięcie może osłabiać autorytet arbitrów.









