Arka Gdynia ma za sobą sezon pełen rozczarowań. Wiele wskazuje na to, że nadchodzące rozgrywki będą dla gdynian równie wymagające. Atmosfera wokół klubu nie jest najlepsza, a sytuacji nie poprawia napięta relacja właścicieli z kibicami. Fani zespołu z pewnością nie mogą narzekać na nudę, trudno jednak pozbyć się poważnych obaw przed startem nowego sezonu.
Imponująco prezentuje się zestaw pierwszoligowych zespołów, które staną do rywalizacji w sezonie 2023/2024. Wiele wskazuje na to, że walka o ekstraklasę będzie bardzo wyrównana. Arka Gdynia jest tak dużą – jak na pierwszoligowe realia – marką, że niemal automatycznie wymienia się ją w gronie kandydatów do awansu. Aby tego dokonać, w Gdyni zmieniono trenera, a sporo zmian czeka także kadrę zespołu.
Nowy trener
Arka ma za sobą burzliwy i pełny rozczarowań sezon. Próżno doszukiwać się w nim jakiejkolwiek stabilizacji. Nic dziwnego, ponieważ zespół prowadziło w minionych rozgrywkach aż trzech szkoleniowców. Do listopada w Gdyni pracował Ryszard Tarasiewicz, który został zastąpiony przez Hermesa. Brazylijczyk na stanowisku wytrzymał do kwietnia, to właśnie wtedy zatrudniony został Ryszard Wieczorek. Ta nominacja wzbudziła wiele kontrowersji wśród kibiców nadmorskiego klubu i trudno się temu dziwić.
W sezonie 2023/2024 zarząd klubu postanowił zatrudnić w roli trenera Wojciecha Łobodzińskiego. 40-latek nieco ponad rok temu świętował awans do ekstraklasy z Miedzią Legnica. Biorąc pod uwagę okoliczności, w jakich dokonał tego jego zespół, można pokusić się nawet o stwierdzenie, że promocja została wywalczona w świetnym stylu. Ciekawostką jest fakt, że w przypieczętowaniu awansu pomogła… Arka, która była na drugim miejscu i uległa w 31. kolejce Resovii aż 1:4. Łobodziński z Legnicy został zwolniony po 12. kolejce ligowej ekstraklasy, a na koncie Miedzi widniało wówczas zaledwie pięć punktów.
O ocenę zatrudnienia tego szkoleniowca zapytaliśmy dzienikarza portalu „Meczyki” – Mateusza Hawrota:
– Patrząc na to, że na pracę w Gdyni nie skusili się ani Daniel Myśliwiec, ani Szymon Grabowski, to wydaje się dobry wybór. W normalniejszych warunkach na pewno byłoby mu łatwiej. Łobodziński ma sporo do udowodnienia, jest trenerem z młodej fali, wygląda to nieźle. Ale kluczową sprawę stanowi to, na ile będzie miał wolną rękę w działaniu i jakie dostanie „narzędzia” kadrowe. Daję mu kredyt zaufania.











