O godzinie 15:00 czasu warszawskiego doszło dzisiaj do spotkania wicemistrzów świata, Argentyńczyków, którym przyszło zmierzyć się z debiutującą na mundialu Islandią. Mecz odbył się na stadionie Spartaka w Moskwie, a sędzią głównym tego spotkania był polski arbiter Szymon Marciniak, również występujący po raz pierwszy na mistrzostwach świata. Kluczową kwestią było to, jak Messi odpowie na wczorajszego hattricka ,,CR7″. Faworyzowana Argentyna tylko zremisowała z Islandią.
Nie ma co się oszukiwać — Argentyna w kwalifikacjach przed mistrzostwami rozczarowała; ich styl pozostawiał naprawdę wiele do życzenia. Po drugiej stronie boiska zaś stali ,,wojownicy” z Islandii, którzy fantastycznie spisali się w grach eliminacyjnych. Zajęli w swojej grupie pierwsze miejsce, wyprzedzając między innymi faworyzowaną Chorwację, co do dziś pozostaje sporym sukcesem tego małego kraju skandynawskiego. Argentyńczycy mają się też czego obawiać, gdyż ich lider, a zarazem kapitan, Leo Messi, rozważa zakończenie kariery reprezentacyjnej po turnieju w Rosji, a jego dotychczasowy wkład w grę całej drużyny był ogromny.
Świetny początek
Piłkarze Heimira Hallgrimssona rozpoczęli bardzo ofensywnie, doskakując do Messiego i spółki wysokim pressingiem. Już w 10. minucie gracze z Europy mieli stuprocentową sytuację do strzelenia bramki, jednak Bjarnasona zjadła trema. Następne minuty to czas dominacji piłkarzy z Ameryki Południowej, czego zwieńczeniem była genialna akcja indywidualna Aguero, zakończona świetnym strzałem, który dał pierwszą bramkę w tym spotkaniu. Czy Islandia się poddała? Otóż nie. Alfred Finnbogason doprowadził do wyrównania i zdobył historycznego, pierwszego gola tego narodu na mistrzostwach świata.
Ofensywa ,,Biało-Błękitnych”
Przy rezultacie 1:1 piłkarze Sampaoliego ruszyli do rozpaczliwego ataku. Nie przyniosło to jednak znaczących skutków, bo goli więcej nie padło. Świetną postawą w defensywie wykazali się ,,Wikingowie” duży w tym udział miał golkiper, Hannes Thor Halldorsson; kilkukrotnie zdołał powstrzymać Messiego, popisał się też wieloma kapitalnymi interwencjami. Argentyna zawiodła po pierwszych 45 minutach; rewelacji nie było.











