28. kolejka spotkań hiszpańskiej La Liga zapowiada się bardzo ekscytująco. Czekają nas bowiem potyczki pomiędzy drużynami, które walczą o europejskie puchary. Sevilla podejmuje wicelidera Barcelonę, Real Madryt zaś zmierzy się z Malagą, która walczy o miejsce gwarantujące start w przyszłej edycji Ligi Mistrzów. Najciekawiej jednak zapowiada się spotkanie na Estadio San Mames. Miejscowy Athletic podejmie Valencię. Atletico, które również chce włączyć się do walki o miejsca 3-6, zagra na wyjeździe z Mallorcą.
Sevilla – Barcelona
Gospodarzy, chcących zetrzeć fatalne wrażenia po przegranym meczu ze Sportingiem Gijon, czeka nie lada wyzwanie. Na Estadio Ramon Sanchez Pizjuan przyjeżdża bowiem rozpędzona Barcelona. Katalończycy wygrali ostatnie sześć spotkań, aplikując rywalom aż 22 bramki. Niekorzystną informacją dla Sevilli jest fakt, że drużyna Pepa Guardioli prezentuje się coraz lepiej na wyjazdach. Kłopoty związane z grą na obcych stadionach „Blaugrana” wydaje się mieć za sobą. Poza Camp Nou wygrała ostatnie trzy spotkania, w tym trudny bój z Atletico Madryt.
Problemem Sevilli jest bez wątpienia niestabilna forma. Po wygraniu na wyjeździe z Valencią i remisie u siebie z Atletico przyszła niespodziewana porażka ze słabiutkim Sportingiem Gijon 0:1. Gospodarze, chcąc zachować jakiekolwiek szanse na udział w europejskich pucharach, nie mogą pozwolić sobie na stratę punktów. Przeszkodą na drodze do korzystnego wyniku z „Dumą Katalonii” będą bez wątpienia kontuzje. W meczu z Barceloną najprawdopodobniej będą mogli już zagrać narzekający ostatnio na urazy Alvaro Negredo, Jesus Navas i Frederic Kanoute. W obozie „Blaugrany” sytuacja jest podobna. Do treningów z pełnym obciążeniem wrócili Alexis Sanchez i Thiago Alcantara. Obydwaj zawodnicy będą do dyspozycji Pepa Guardioli w sobotnim spotkaniu. Nie zagra natomiast Eric Abidal. Francuz przejdzie w najbliższym czasie operację przeszczepu wątroby i jego powrót do wyczynowego uprawiana sportu stoi po wielkim znakiem zapytania. Czy Sevilla będzie w stanie powstrzymać wicelidera? Jedno jest pewne: obydwa zespoły będą walczyć w tym spotkaniu o pełną pulę, remis nikogo nie satysfakcjonuje.
Athletic – Valencia
Dla obydwu stron jest to bardzo istotne spotkanie. Gospodarze muszą wygrać, jeśli marzą o dogonieniu stawki i walce co najmniej o Ligę Europy. Goście muszą być z kolei bardzo czujni, gdyż peleton w walce o trzecie miejsce zbliża się z dużą prędkością. Zarówno Athletic, jak i Valencia nie mogą zaliczyć poprzedniej kolejki do udanych. Gospodarze niedzielnego spotkania ulegli na wyjeździe Osasunie, Valencia zaś zaledwie zremisowała 2:2 na własnym obiekcie z Mallorcą. Trudno wskazać faworyta tego pojedynku. Obydwa zespoły w tygodniu grały mecze w Lidze Europu. Obydwa awansowały do ćwierćfinału tych rozgrywek. Kto lepiej zregeneruje siły po męczących pojedynkach w tygodniu? Dowiemy się w niedzielę.
Najpoważniejszym problemem podopiecznych Marcelo Bielsy jest brak stabilności. Wydawało się, że po spektakularnej wygranej na Old Trafford z Manchesterem United 3:2 w Lidze Europy będą kroczyć od zwycięstwa do zwycięstwa. Wielkim szokiem musiał się zatem okazać wyjazd do Pampeluny. Nie dość, że Baskowie przegrali, to jeszcze zaprezentowali styl daleki do tego, jakim zachwyciła się Europa w meczu z „Czerwonymi Diabłami”. Jednak to, czego nie udało się osiągnąć w starciu z przeciętną Osasuną, udało się ponownie z wielkim Manchesterem United. Baskowie pewnie pokonali Anglików 2:1 i można powiedzieć, że jest to najniższy wymiar kary… Tak, najniższy. Doprawdy trudno rozszyfrować, w jakiej dyspozycji będą danego dnia. Dobrą informacją dla Marcelo Bielsy jest brak kontuzji i możliwość wystawienia najsilniejszego składu. Z kolei w Valencii są braki kadrowe. Z powodu urazu nie wystąpi na pewno Ever Banega, który wyłączony jest z gry do końca sezonu. Oprócz niego w meczu na Estadio San Mames nie wystąpi, ukarany czerwoną kartką w meczu z Mallorcą, Tino Costa. Ze względu na sytuację w tabeli i cele obydwu drużyn mecz w Bilbao wydaje się najciekawszym spotkaniem 28. kolejki La Liga.










