Londyńska Chelsea prowadzona przez Rafaela Beniteza nie może pochwalić się dobrą i przede wszystkim skuteczną grą. Zaledwie trzy wygrane spotkania z ostatnich dziesięciu mogą zaniepokoić każdego fana „The Blues” oraz samych zawodników. Pozostaje jednak pytanie: czy Roman Abramowicz wytrzyma tę próbę i hiszpański trener utrzyma swoją dotychczasową pracę na Stamford Bridge?
Na pierwszy odstrzał idą napastnicy klubu, czyli Fernando Torres i Demba Ba. Obaj snajperzy Chelsea – trzymajmy się ostatnich dziesięciu meczów – pokonali bramkarzy rywala jedynie czterokrotnie. Hiszpan zdobył jednego gola, natomiast Senegalczyk trzy. Warto jednak dodać, że owe gole padły w pojedynkach pucharowych, a nie ligowych. Dla porównania przedstawimy statystykę Juana Maty oraz Franka Lamparda. Obaj panowie dla Chelsea zaliczyli dwa razy więcej trafień niż w przypadku poprzedniej dwójki snajperów. Pozostałe bramki są efektami uderzeń innych pomocników bądź jednego obrońcy mistrzów Europy. Czy zatem dla „The Blues” lepszym rozwiązaniem nie byłaby taktyka reprezentacji Hiszpanii z Euro 2012, kiedy to Cesc Fabregas występował na pozycji napastnika?

Kolejna ważna kwestia tyczy się ofensywnych graczy, lecz tym razem również klubowych pomocników bądź całej taktyki Chelsea. Ciekawym tematem są podania oraz dotknięcia piłki przez graczy „The Blues”. W poprzednim spotkaniu londyńczyków z Newcastle Demba Ba przez 42 minuty gry dotknął piłkę zaledwie 16 razy! Przez niefortunne zderzenie Senegalczyka ze swoim byłym klubowym kolegą na placu gry pojawił się Fernando Torres. „El Nino” przez 48 minut futbolówkę przy nodze miał 21 razy. Poprzednie pojedynki Chelsea wyglądają podobnie. Rzadko kiedy napastnicy klubu ze Stamford Bridge przekraczają liczbę 40 dotknięć. Jednak czy jest to aż tak ważne? Wygląda na to, że tak, ponieważ Demba Ba jeszcze za czasów gry na St James’ Park miał o wiele więcej kontaktów z piłką niż teraz. Zarówno Pappis Cisse, jak i Demba Ba (w Newcastle) zaliczali mniej więcej 50 dotknięć futbolówki na mecz! Co za tym idzie – strzelali więcej bramek.
Pod lupę wzięliśmy także piłkarzy z Manchesteru United, Southamptonu, Milanu czy PSG. W statystyce kontaktów z piłką napastnik „Świętych”, Rickie Lambert, również wygląda o niebo lepiej niż Torres i Ba. W spotkaniu z Wigan czy „Czerwonymi Diabłami” Lambert futbolówkę przy nodze miał ponad 50 razy. Sytuacja wygląda podobnie u takich zawodników, jak: Wayne Rooney, Robin van Persie, Zlatan Ibrahimović, Luis Suarez czy Stephan El Shaarawy. Skoro osoby odpowiedzialne za strzelanie bramek mają w ciągu meczu bardzo mało kontaktów z piłką, to jak Chelsea może wygrywać? Na pierwszy rzut oka wydaje się, że jest to drobna rzecz, która nie powinna przeszkadzać „The Blues” w osiąganiu sukcesów, jednak gdy dokładniej przyjrzymy się klubowym napastnikom, możemy wyprowadzić wiele różnych wniosków. Można na przykład obwiniać kreatorów Chelsea, czyli Juana Matę, Oscara czy Edena Hazarda.












