Andrea Belotti skończy obecną umowę w 2022 roku. Takie okoliczności powodują, że włoski napastnik z pewnością jest w notesie niejednego trenera zarówno na podwórku krajowym, jak i europejskim. Sam zawodnik na razie nie zabiera głosu. Skupia się na dokończeniu sezonu w barwach mniej popularnego klubu z Turynu.
Grający od sezonu 2014/2015 we włoskiej Serie A napastnik tylko w samej lidze zdążył już ustrzelić 96 bramek i 24 razy asystować przy golach kolegów. Te statystyki wskazują na to, że wychowanek AlbinoLeffe jest dość wszechstronnym napastnikiem, który może się sprawdzić zarówno w grze przy rozgrywaniu piłki, jak i przy wykańczaniu kontry. Dlatego taka elastyczność czyni z niego łakomy kąsek dla wielu klubów Europy, a przede wszystkim czołówki włoskiej.
Zostać w Turynie
Wydaje się, że najprostsza z punktu logistycznego będzie zamiana pozycji z gwiazdy Torino na klub sąsiada zza miedzy, czyli Juventusu. Już latem Claudio Marchisio w wywiadzie dla „La Gazzetta dello Sport” mówił:
To on jest napastnikiem, jakiego potrzebuje „Juve”. Zwłaszcza teraz, gdy Higuain nie odnalazł swojej formy.
Dla samego zawodnika mogłoby to być dość trudne, ponieważ piłkarz nigdy nie ukrywał swego przywiązania do drużyny „Byków”. Do tego trzeba dodać utratę szacunku kibiców, którzy go dziś ubóstwiają i stawiają za wzór swoim dzieciom. Mówimy tu o fanach ze Stadio Olimpico di Torino.
Kolejnym czynnikiem wartym rozważenia jest konkurencja w drużynie aktualnego mistrza Włoch. Rywalizacja o miejsce w wyjściowej jedenastce z: Cristiano Ronaldo, Alvaro Moratą, Federico Chiesą czy chociażby Paolo Dybalą to coś, czego jeszcze nie musiał doświadczać i mogłoby spowodować częste rozpoczynanie meczów na ławce rezerwowych. Do czego sam zawodnik nie jest przyzwyczajony.
Grać w klubie idola
Wyborem numer dwa, a zarazem najbardziej realnym, wydają się przenosiny do Mediolanu, a konkretnie do AC Milan. Tam z pewnością miałby stać się następcą głównej gwiazdy „Rossonerich”, Zlatana Ibrahimovicia. Sam Andrea Belotti powiedział kiedyś:
„Szewa” zawsze był dla mnie wzorem. Dzielą mnie od niego lata świetlne, ale ciężko pracuję, by stać się takim jak on.
Dlatego też w klubie z czerwono-czarnej części miasta trzeba upatrywać faworyta. Być może właśnie ta koszulka klubowa byłaby jego spełnieniem marzeń. Swoich starań w sprowadzeniu go ma dokładać sam dyrektor techniczny i legenda AC Milan – Paolo Maldini. Warunek, który miałby być spełniony przed transferem, to kwalifikacja do przyszłorocznej edycji Ligi Mistrzów. Wtedy najłatwiej będzie uzbierać środki dla klubu, by przeprowadzić całą transakcję.











