To się musiało tak skończyć. Po słabym starcie ligowego sezonu i kompromitującej porażce w Pucharze Polski Górnik Zabrze zdecydował się zwolnić trenerski duet Warzycha – Dankowski. Trwają spekulacje co do następcy.

Robert Warzycha podjął się prowadzenia zabrzan od 12 marca 2014 roku. Dobrze wspominany w klubie jako piłkarz zastąpił na stanowisku nielubianego przez trybuny Ryszarda Wieczorka. Już od samego początku swojej pracy miał problemy – okazało się, że amerykańska licencja trenerska nie uprawnia go do prowadzenia zespołu w ekstraklasie. Na domiar złego brak matury uniemożliwiał mu rozpoczęcie wymaganego kursu UEFA PRO. Na papierze trenerem był więc Józef Dankowski – inna legenda klubu, Warzycha w teorii był dyrektorem sportowym.
Wyniki Górnika zaczęły się poprawiać, a Warzychę doceniano za poprawę gry w obronie i stosowanie bardzo nietypowego ustawienia na boisku (3-6-1). Niestety, ciągły odpływ czołowych zawodników ofensywnych trenerowi nie pomagał, na początku sezonu musiał opowiadać w mediach, że można skutecznie grać w lidze bez nominalnego napastnika. Nie, nie można. Ekstraklasa to nie Primera Division, bo ani styl gry, ani wykonawcy nie zapewnią sukcesu bez skutecznego piłkarza z przodu. Nie pomogło przestawienie na szpicę najwartościowszego piłkarza klubu (Roman Gergel), nie pomogła zmiana ustawienia. Jakby tego było mało, zaczęły się problemy w obronie. Bardzo źle reagowali na to kibice, żądając zmian.
Czarę goryczy przelał mecz w Sosnowcu. Górnik wyszedł na boisko w najmocniejszym zestawieniu, przegrał 1:3, zasadniczo nie mógłby mieć pretensji o wyższą porażkę. W klubie uznali, że mają dość.
Czy to dobra decyzja? Z jednej strony coś się zacięło. Z drugiej, działacze klubu z Zabrza są niepoważni i skrajnie nieodpowiedzialni, jeśli naprawdę zakładali, że Górnik będzie punktował bez odpowiednich wykonawców z przodu. Piłka nożna to sport, w którym nawet najpiękniejsza akcja musi mieć osobę zdolną do jej wykończenia. Strzałami z dystansu mecze wygrywa się raz na pół roku. Łatwiej zrobić z napastnika obrońcę niż z kogokolwiek innego napastnika – z tym trzeba się niestety urodzić.

Kto zostanie następcą Roberta Warzychy? Zarówno działacze, jak i kibice mają jednego, wymarzonego kandydata. Ikona klubu, doświadczony szkoleniowiec, wielka postać. Jan Urban. Pytanie, czy istnieje choć cień szansy na spełnienie wymagań urodzonego w Jaworznie trenera? Pewnie sam Urban bardzo by chciał poprowadzić zespół. Za darmo jednak tego nie zrobi.












