Po niezbyt ciekawym widowisku Vitesse Arnhem przegrało 1:3 z Ajaksem Amsterdam. Jak przystało na mistrza, podopieczni Franka de Boera nie zagrali najlepszego meczu, ale byli zabójczo skuteczni pod bramką rywali, co wystarczyło na chaotyczne ataki gospodarzy.
Mecz zaczął się pozornie spokojnie, ale już w 2. minucie gospodarze mogli objąć prowadzenie. Rajd środkiem przeprowadził van Ginkiel, wyłożył piłkę van der Heijdenowi, który ze skraju pola karnego trafił w poprzeczkę. Kolejne minuty to spokojnie budowane ataki obu zespołów, które jednak nie przynosiły większego zagrożenia. W 8. minucie prawą stroną świetnie przedarł się Ibarra i zagrał w pole karne. Lotu piłki nie przeciął żaden z jego kolegów ani nikt z obrońców i futbolówka trafiła do zamykającego akcję Chanturii. Ten miał jednak przed sobą defensora i nie za bardzo wiedząc, co zrobić, w końcu zdecydował się na strzał, który okazał się bardzo niecelny. Nudny fragment gry, w którym przewagę zdobywał Ajax, przerwała akcja Vitesse. Po długim wykopie bramkarza na skrzydle Chanturia zgrał piłkę do nadbiegającego Kashii. Gruzin przebiegł z nią jeszcze kilka metrów, wpadł w pole karne i uderzył, jednak nad bramką. Chwilę później golkiper Ajaksu kopnął futbolówkę prosto w Reisa, ale po jej odbiciu od piłkarza rywali szybko naprawił swój błąd i złapał futbolówkę.
Niestety, widać było, że obie drużyny o nic już nie walczą i zależy im przede wszystkim na tym, aby ostatniego meczu w sezonie nie przegrać. Piłkarze Vitesse byli jeszcze motywowani przez kibiców i to właśnie gospodarze byli groźniejsi. W 22. minucie van Ginkiel dośrodkował w pole karne, tam kapitalnie piętą zgrał Reis, a całą akcję wykończył Hofs, jednak Cillessen nie dał się pokonać. W 29. minucie gospodarze w końcu dopięli swego i objęli prowadzenie. Świetnie dysponowany Chanturia zagrał zewnętrzną częścią stopy między obrońców do wbiegającego Hofsa. Miał on trochę szczęścia, bo piłka odbiła się od jego nóg na tyle szczęśliwie, że miał ją przed sobą. Później nie miał już problemów i pewnie pokonał bramkarza. Kolejne minuty już tak emocjonujące nie były. Vitesse nie miało zamiaru pójść za ciosem, a Ajax ani nie miał sposobu na rywali, ani też nie zamierzał się na nich zdecydowanie rzucić. Kilka minut przed przerwą goście oddali swój pierwszy strzał. Po dwójkowej akcji de Jong otrzymał za mocne podanie i jego trafienie z ostrego kąta z lekkimi problemami zatrzymał Velthuizen. Chwilę później Ajax niespodziewanie zdobył bramkę. Aissati kapitalnie dośrodkował w pole karne, Bulykin wygrał pojedynek główkowy z jednym z obrońców i uderzył wprost na dłuższy słupek, od którego piłka odbiła się i wpadła do siatki. Minutę przed końcem goście przejęli futbolówkę na połowie rywali i ruszyli z kontrą, w której mieli przewagę liczebną. Assiati podprowadził piłkę i zamiast podać do jednego z partnerów, zdecydował się na strzał zza pola karnego, który minął bramkę. Chwilę później pan Pieter Vink zaprosił piłkarzy na przerwę.
Po pierwszych minutach drugiej połowy widać było, że piłkarze Ajaksu są zdecydowanie bardziej zmotywowani. Podopieczni Franka de Boera więcej walczyli w środku pola, dłużej utrzymywali się przy piłce, ale nie miało to przełożenia na sytuacje bramkowe. W związku z tym przez pierwsze dziesięć minut okazji do zdobycia gola nie oglądaliśmy. W 58. minucie z okolic narożnika pola karnego potężnie uderzył Ibarra, ale trafił tylko w poprzeczkę. Kilka minut później po raz kolejny zakotłowało się w polu karnym gości. Najpierw niewiele brakowało, aby rezerwowy Bony ograł obrońcę w polu bramkowym, a potem niecelnie z kilku metrów uderzył Chanturia. Następny fragment to powtórka scenariusza z pierwszej połowy. Grający statycznie i bez pomysłu Ajax kontra nieliczne zrywy Vitesse. W 74. minucie Ajax wyszedł na prowadzenie. Aissati krótko rozegrał rzut rożny z Lodeiro, który po chwili miał bardzo dużo miejsca, dośrodkował na trzeci metr do zupełnie niekrytego Ooijera, któremu pozostało tylko dostawić nogę. Dziesięć minut przed końcem kapitalny rajd Vertonghena faulem zatrzymał jeden z obrońców. Z rzutu wolnego Janssen wystawił piłkę właśnie Vertonghenowi i kapitan Ajaksu mocnym, płaskim strzałem pokonał bramkarza gospodarzy. To był gwóźdź do trumny Vittese, które nie potrafiło się otrząsnąć po trzeciej bramce. Ajax do końca spotkania miał pełną kontrolę nad wydarzeniami na boisku i tuż przed końcem mógł jeszcze podwyższyć prowadzenie. Po bardzo ładnym lobie piłkę z linii bramkowej zdążył wybić jeden z obrońców. Mimo że Ajax nie był w tym spotkaniu drużyną zdecydowanie lepszą, to pewnie wygrał ostatni mecz w sezonie, przypieczętowując mistrzowski tytuł.










