Pierwsza kolejka po zakończeniu letniego okna transferowego przebiegła pod znakiem debiutanckich występów piłkarzy, którzy zmienili barwy klubowe. Po 5. kolejce liderami Eredivisie zostali mistrzowie z poprzedniego sezonu, piłkarze Ajaksu Amsterdam.
Ajax w bólach. Debiut Kieszka
Nowy lider Eredivisie, Ajax Amsterdam, miał spore problemy z wywalczeniem kompletu punktów w Almelo. Piłkarze Heraclesa prowadzili z mistrzem Holandii z poprzedniego sezonu do 45. minuty, kiedy po błędzie bramkarza Remko Pasveera do remisu doprowadził Siem de Jong. Po przerwie dominował już zespół Franka de Boera, ale czerwona kartka Lorenzo Ebecilio i kontaktowa bramka Glynora Pleta sprawiły, że sympatycy drużyny ze stolicy Holandii do końca drżeli o wynik.

Nieco wcześniej w barwach Rody Kerkrade debiutował Paweł Kieszek. Wypożyczony z FC Porto bramkarz zaliczył niezłe spotkanie, a jego zespół nieoczekiwanie pokonał Twente 2:1. Klub z Enschede ustąpił miejsca na szczycie Ajaksowi, ale kolejnego gola zaliczył Marc Janko, który zdobył swoją szóstą bramkę w sezonie.
W interesująco zapowiadającym się meczu AZ z Vitesse emocje były, ale tylko do przerwy. I to właściwie jedynie dzięki gospodarzom, którzy podtrzymali dobrą passę i zdemolowali klub z Arnhem, wygrywając 4:0. Tym razem do siatki nie trafiał Jozy Altidore, na listę strzelców wpisał się za to sprowadzony z SC Heerenveen Roy Beerens.
W Venlo powtórka z rozrywki
W Venlo w starciu VVV i PSV nieoczekiwanie doszło do powtórki wyniku z 2009 roku. Wówczas klub z Venlo prowadzony przez Keisuke Hondę i Rubena Schakena robił furorę w pierwszych występach w Eredivisie po awansie z drugiej ligi. Tym razem skazywaną na pożarcie drużynę prowadził inny Japończyk Maya Joshida, który popisał się fenomenalnym trafieniem dającym jego drużynie prowadzenie. W PSV po raz kolejny zawodziła skuteczność. Zespół Freda Ruttena do przerwy powinien prowadzić co najmniej pięcioma bramkami. Wyśmienite sytuacje marnowali Zakaria Labyad, Ola Toivonen i Georginio Wijnaldum. W drużynie z miasta Philipsa debiutował Przemysław Tytoń. Wydaje się, że urodzony w Zamościu polski golkiper mógł nieco lepiej zachować się przy pierwszym golu VVV.
Kto wie, jak wysoka byłaby średnia bramek zdobyta w 5. kolejce Eredivisie, gdyby nie mecze w Doetinchem i Hadze. W tych spotkaniach padły łącznie tylko dwie bramki. Co ciekawe, można stwierdzić, że w obu przypadkach wygrywały drużyny, które nie były faworytami. Trzy punkty dla de Graafschap stały się faktem dzięki bramce Soufiana El Hassnaouiego, kolejne zwycięstwo RKC dał natomiast gol Ricka Ten Voordego.











