W obecnym futbolu kluby kupują kłamstwa. Deklaracje zawodników o przywiązaniu do barw, całowanie herbu i inne populistyczne gesty. Gesty, które także kupują kibice, a wraz z nimi koszulki czy szaliki. Gesty, które tak pięknie sprzedać potrafi telewizja. Gdzieś w tym wszystkim w cień odsyłana jest brutalna prawda. Prawda o tym, że moralność w futbolu dawno wyparły pieniądze.
Chcemy wierzyć. Chcemy wierzyć, że futbol pozostał niezmieniony. Naiwnie wierzyć w to, że zawodnicy deklarujący chęć zostania legendą klubu mówią prawdę. Chcemy wierzyć także w to, że gdy całują herb na koszulce po strzelonej bramce (nierzadko już w pierwszych tygodniach po transferze) okazują prawdziwą miłość. Niestety, w zdecydowanej większości są to bujdy na resorach. Czysty populizm pełen kłamstw, na który nadal nabierają się i nabierać będą kibice. Sympatycy pragnący nawiązać więź z zawodnikami ukochanego zespołu. Identyfikować z czołowymi graczami drużyny. Tyle że podobnej chęci w bardzo wielu przypadkach nie wykazują piłkarze. Szczególnie gdy pojawi się oferta z innego zespołu. Najlepiej taka gwarantująca, że konto bankowe mocno spuchnie. Wtedy kończy się całowanie herbu. kończą się deklaracje o chęci pozostania legendą. W zastępstwie (gdy obecny klub nie chce zezwolić na transfer) pojawiają się strajki, opuszczanie treningów czy płacz w mediach.
Epoka judaszy
W ostatnich dniach o niechlubnym sposobie wymuszania transferów przypomniał David Luiz. Brazylijczykowi nagle bardziej zaczęła podobać się północna część Londynu. W Chelsea za bardzo chętni do przeprowadzenia transakcji nie byli. Dlatego defensor wpadł na wspaniały pomysł opuszczenia treningu w ramach strajku. Bo ja chcę do Arsenalu i już! A kontrakt, zobowiązania? W takich sytuacjach stają się dla zawodników jedynie kartkami papieru. Nic niewartymi szeregami znaczków, pod którymi kiedyś postawili autograf, a potem pouśmiechali się do zdjęć.
Na Stamford Bridge konsternacja. Trudno się dziwić. Klub ma zakaz transferowy, a jeden z czołowych defensorów wymusza odejście. Judasz, zdrajca, kłamca? Tak, według kibiców „The Blues” to adekwatne określenia dla Brazylijczyka. Oczywiście inaczej całą sprawę widzi sam zawodnik. David Luiz już wyjaśnił, że przeszedł do Arsenalu, by podjąć kolejne wyzwanie w karierze. Nikt rozsądny oczywiście tego nie kupił.
Najsmutniejszy pozostaje jednak fakt, że Brazylijczyk jest tylko jednym z graczy od lat powielających wyżej już opisany schemat. W Premier League przerabiany w praktycznie każdym oknie transferowym. Był Gareth Bale czy Luis Suarez (w tym przypadku zawodnik zachował się przynajmniej kreatywnie, gdyż ugryzł przeciwnika). Był Philippe Coutinho i wielu innych. Każdy z nich wstrząsnął kibicami zespołu, z którego chciał odejść. Przede wszystkim sympatykami już dorosłymi. Osobami, które doświadczyły futbolu w wykonaniu Stevena Gerrarda czy Francesco Tottiego. Zawodników, którzy odrzucali oferty lepszych i bogatszych klubów, by zostać w ukochanym zespole. Zawodników poprzedniej epoki, która chyba już bezpowrotnie minęła.












