Adam Lallana walczy o przyszłość w Liverpoolu


Po 29 miesiącach przerwy Adam Lallana w końcu trafił do bramki rywali w Premier League. Czy Anglik zdoła uratować karierę na Anfield Road?

27 października 2019 Adam Lallana walczy o przyszłość w Liverpoolu
www.planetfootball.com

Liczne kontuzje i słaba dyspozycja sprawiły, że Adam Lallana z nieodzownego elementu w układance Jürgena Kloppa stał się głównym kandydatem do opuszczenia Liverpoolu minionego lata. Mimo wielu spekulacji Anglik pozostał jednak na Anfield Road. Na jak długo? Zdania są podzielone, gdyż bramka zdobyta przez ofensywnego zawodnika w spotkaniu z Manchesterem United rozpoczęła na nowo dyskusję na temat przyszłości gracza w czerwonej części Merseyside.


Udostępnij na Udostępnij na

Po sadze transferowej, która zakończyła się odejściem Luisa Suareza do Barcelony, zespół Liverpoolu dotknęły spore zmiany. Fundusze pozyskane ze sprzedaży Urugwajczyka przeznaczono na zakup kilku zawodników, którzy mieli zrekompensować stratę snajpera. W gronie nowych nabytków klubu z Anfield Road znalazł się także pozyskany wcześniej Adam Lallana. Były zawodnik Southampton miał zapewnić Liverpoolowi nowe opcje w ofensywie, a po odejściu Luisa Suareza wspierać w ataku nowego lidera ofensywy „The Reds”, Daniela Sturridge’a.

Plan pokrzyżowały jednak kolejne kontuzje angielskiego napastnika. W obliczu straty drugiego najlepszego strzelca zespołu z poprzedniego sezonu Liverpool w trakcie całej kampanii prezentował się nadspodziewanie słabo, zawodząc we wszystkich rozgrywkach. Podobnie jak pozyskani latem gracze, którzy nie potrafili odnaleźć się w zespole Brendana Rodgersa. Problemy na wielu polach sprawiły, że zmiana na stanowisku menedżera Liverpoolu wydawała się tylko kwestią czasu. Niespodziewanie Irlandczyk z Północy mimo licznych kompromitacji „The Reds” w trakcie sezonu zachował jednak posadę. Czarę goryczy przelał dopiero słaby początek kolejnej kampanii.

Sąsiad Jürgena Kloppa

Po zwolnieniu Brendana Rodgersa zespół Liverpoolu pogrążony w głębokim kryzysie objął Jürgen Klopp. W brytyjskich mediach wieszczono rychłą kadrową rewolucję, lecz niemiecki menedżer zdecydował się niespodziewanie zaufać graczom, których zastał w klubie. Zmianie natychmiastowo uległ jednak styl gry zespołu. Od pierwszego dnia w Liverpoolu niemiecki menedżer wpajał podopiecznym koncepcję gegenpressingu, czyli intensywnego pressingu, w którym po odbiorze piłki zawodnicy natychmiastowo przechodzą do ataku. Jednym z graczy, którzy najszybciej przyswoili założenia Jürgena Kloppa, był Adam Lallana.

Anglik świetnie odnalazł się w taktyce nowego menedżera Liverpoolu. Imponujące poruszanie się bez piłki i wiedza, w którym momencie naciskać na rywala, zagwarantowały zawodnikowi regularne występy w pierwszej jedenastce. Mimo początkowych obaw gracza po odejściu z klubu Brendana Rodgersa między Adamem Lallaną a Jürgenem Kloppem szybko nawiązała się nić porozumienia. Tym bliższa, że obaj mieszkali niedaleko siebie w Formby, niewielkim mieście położonym na północ od Liverpoolu.

– Ostatnie siedem miesięcy było dla mnie bardzo ważne. Czuję się, jakbym zaaklimatyzował się już w Liverpoolu i bardzo mnie to cieszy. […] Jürgen Klopp wymaga ciężkiej pracy. Nie toleruje pasywności. To słowo, którego często używa. Mówi, że jeśli bronisz pasywnie, to nie ma sensu grać. Masz prawo popełnić błąd, a on przyjmuje to do wiadomości, ale nie będzie szczęśliwy, jeśli nie dasz z siebie wszystkiego. Czuję się naprawdę doceniony pod jego okiem – opowiadał po zakończeniu sezonu w rozmowie z oficjalną strona internetową Liverpoolu Adam Lallana.

W kolejnej kampanii pozycja Anglika w Liverpoolu tylko wzrosła. Były zawodnik Southampton stał się nieodzownym elementem w układance Jürgena Kloppa. Często operując w linii ataku, jako pierwszy rozpoczynał pressing na rywalach. Oprócz świetnej gry w destrukcji dokładając również bramki i asysty, które zawsze gwarantowały Liverpoolowi bezcenne punkty w kontekście walki o miejsce premiujące grą w kolejnej edycji Ligi Mistrzów. Udaną kampanię w wykonaniu uniwersalnego zawodnika zakłóciły jednak problemy zdrowotne. Kontuzja uda skutecznie wykluczyła Anglika z pięciu spotkań ligowych rozgrywanych w kwietniu.

Adam Lallana – człowiek kontuzja

Podczas letnich przygotowań do kampanii 2017/2018 Adam Lallana po raz kolejny nabawił się urazu uda. Według wstępnych ustaleń Anglik miał pauzować od dwóch do trzech miesięcy, lecz w praktyce absencja zawodnika przedłużyła się do połowy grudnia. Długi rozbrat z futbolem spowodował, że sztab szkoleniowy Liverpoolu bardzo powoli wprowadzał byłego piłkarza Southampton do gry. Wydłużenie procesu jednak nie pomogło – w kwietniu po raz kolejny Adam Lallana pauzował z powodu kontuzji uda.

Sezon stracony na leczenie urazów osłabił pozycję Anglika w Liverpoolu. Przedłużające się absencje i transfery kolejnych graczy sprawiły, że z nieodzownego elementu w układance Jürgena Kloppa stał się tylko jednym z zawodników kadrze „The Reds”. Wątpliwości co do dalszej przydatności Adama Lallany nasilił tylko kolejny uraz. Po miesięcznej absencji na gracza czekała tylko ławka rezerwowych.

Ale wszystko jest w porządku. Adam Lallana wie, że go potrzebujemy. Jürgen Klopp

W obliczu braku szans na regularne występy w pierwszej jedenastce brytyjskie media spekulowały na temat możliwego wypożyczenia zawodnika w zimowym oknie transferowym. Podobnej możliwości nie rozważał jednak nawet Jürgen Klopp.

– Nadal jestem całkowicie pozytywnie nastawiony. Czy chciałbym, aby był dostępny? Tak, w 100 procentach. Wspaniale jest mieć go przy sobie, ponieważ może zmieniać tempo gry, może być kreatywny między liniami, wciąż dysponuje szybkością. Nie jest fajnie stracić go podczas sesji, nie mieliśmy wielu kontuzji treningowych w tym sezonie. Wyciągnął się, aby zdobyć piłkę, i tak się stało. Nic więcej nie mogę o tym powiedzieć. Czy mógłby być w lepszym miejscu psychicznie? Tak, jeśliby grał i strzelił 20 bramek w ostatnich 10 meczach. Ale wszystko jest w porządku. Adam wie, że go potrzebujemy – deklarował w styczniu w rozmowie z dziennikiem „Liverpool Echo” niemiecki menedżer.

Mimo zapewnień Jürgena Kloppa do końca sezonu Adam Lallana pełnił jedynie marginalną rolę w zespole. W całej poprzedniej edycji Ligi Mistrzów, w której triumfował Liverpool, rozgrywając w sumie zaledwie 104 minuty. Odejście Anglika z Anfield Road miało się zbliżać wielkimi krokami.

Drugi Jorginho z drugim życiem na Anfield?

Brytyjskie media już pod koniec poprzedniej kampanii co chwila spekulowały na temat możliwego powrotu gracza do Southampton. Kilka dni po zwycięskim finale Ligi Mistrzów pogłoskom o odejściu z Liverpoolu zaprzeczył jednak Adam Lallana.

– Tak [zostaję], absolutnie nie ma co do tego wątpliwości. Nie mógłbym być szczęśliwszy, wygrywając Ligę Mistrzów. Znam swoje umiejętności i wiem, co mogę dać [zespołowi] – mówił w rozmowie z korespondentem Press Association zawodnik.

Z deklaracji piłkarza zadowolony był Jürgen Klopp. Na jednej z konferencji podczas letnich przygotowań do obecnego sezonu zaznaczył, że Adam Lallana będzie od teraz pełnił w Liverpoolu podobną rolę do Jorginho w Chelsea. Zawodnika ustawionego nad własną linią obrony, który ma inicjować rozegranie akcji ofensywnych.

– Adam jest typem gracza, który może pełnić rolę Jorginho. Mam nadzieję, że Maurizio Sarri nie ogląda jego spotkań i nie złoży oferty! Chodzi o przywrócenie rytmu Adamowi. Wykorzystanie rzeczy, w których jest z natury dobry, jak gra na małych przestrzeniach i podawanie piłki. Dla nas to kolejna opcja – mówił menedżer Liverpoolu.

Wspomnianą rolę w obecnym sezonie Adam Lallana pełnił jednak zaledwie parę razy. Anglik wyraźnie przegrywa rywalizację o miejsce w pierwszej jedenastce z Fabinho, dlatego wykorzystywany jest głównie jako typowy „zadaniowiec”. W zależności od potrzeby pełni rolę ofensywnego lub defensywnego pomocnika. W ostatnim ligowym spotkaniu przeciwko Manchesterowi United świetnie wypełniając jednak powierzone zadanie – pierwszy od 29 miesięcy gol Anglika w Premier League zapewnił Liverpoolowi cenny punkt na Old Trafford.

Po trafieniu w meczu z odwiecznym rywalem na nowo rozpoczęła się debata na temat przyszłości zawodnika na Anfield Road. Mimo licznych głosów poparcia, by Liverpool zatrzymał uniwersalnego Anglika, umowa wygasająca w czerwcu przyszłego roku najprawdopodobniej sprawi, że Adam Lallana w styczniu pożegna się z Anfield Road.

– Myślę, że w styczniu, jeśli nie podpisze nowego kontraktu, nie zobaczymy go w Liverpoolu w przyszłym roku. To fantastyczny zawodnik, nie zabraknie klubów, które go przyjmą, ale prawdopodobnie nie będzie to jeden z czterech czołowych [w Premier League]. Jeden z klubów ze środka tabeli na pewno jednak da mu szansę. […] Myślę, że obecnie walka o miejsce w pierwszej jedenastce Liverpoolu dla Lallany to po prostu trochę za dużo – komentował w rozmowie z Football Insider były napastnik m.in. Leeds United, Noel Whelan.

***

Wszystko wskazuje na to, że Adam Lallana niebawem pożegna się z Liverpoolem. Nie można jednak także wykluczyć nagłego zwrotu akcji. Sytuacji podobnej do Divocka Origiego, który jak Anglik miał odejść z Anfield Road. Po fantastycznej drugiej części poprzedniego sezonu dziś Belg jest jednak pierwszym zmiennikiem dla ofensywnego tercetu Liverpoolu. Wszystko zatem w nogach Adama Lallany.

Dodaj komentarz

Zapraszamy do kulturalnej dyskusji.

Najnowsze
Newsletter piłkarski