Absurdalny ranking FIFA


2 września 2015 Absurdalny ranking FIFA

Założę się, że większość z Was choć raz patrząc na ranking FIFA, zastanawiała się, co robi drużyna X na tak wysokim, a Y na tak niskim miejscu. Pamiętamy czasy (zresztą bardzo nieodległe), w których Polacy zajmowali miejsca w ósmej dziesiątce, gdy zaczęto się zastanawiać, kiedy spadniemy za bezludną wyspę. Przyjrzyjmy się największym absurdom rankingu FIFA w ostatnim zestawieniu.


Udostępnij na Udostępnij na

Krytyka rankingu FIFA opiera się głównie na zasadach punktacji poszczególnych spotkań (słynna utrata wyższego koszyka przez Polaków po rozegraniu meczu towarzyskiego), a także okresie, który dotyczy rankingu (cztery lata – kiedyś było osiem). Doprowadzało to nieraz do takich kwiatków jak Norwegia na drugim (październik 1993 roku) czy USA na czwartym miejscu (czerwiec 2006). Kiedy na 15. lokacie w zestawieniu znalazł się Izrael (październik 2008), w kraju zaczęto się zastanawiać, czy piłkarze zasłużyli sobie na tak wysokie miejsce po wymęczonym remisie z Łotwą u siebie…

Obecnie ranking FIFA traktowany jest przez wielu jako pewnego rodzaju wyrocznia – wiadomo, stworzono go po to, by mieć odnośnik na temat siły zespołów toczących międzynarodowe boje. Piłkarscy hipsterzy stosują stworzony w XIX wieku ranking oparty o algorytm Arpada Elo – z powodzeniem stosowany w klasyfikacjach szachistów (liczba punktów zależy od wysokości wygranej, różnicy miejsc w zestawieniu, wagi pojedynku). Badania wskazują, że Elo jest znacznie bliższy prawdzie niż ten stosowany przez światową federację. W rankingu Elo Polska przez pewien czas była nawet liderem – obecnie jesteśmy ma 33. miejscu – tym samym co w oficjalnym – widać w naszym przypadku FIFA się nie myli.

1) Belgia (2. miejsce w rankingu FIFA)

Eden Hazard
Eden Hazard (fot. hbvl.be)

Absolutnie nie chcę umniejszać siły belgijskiej kadry. „Czerwone Diabły” bez wątpienia mają potencjał na drugie miejsce na świecie, z tym że rankingi nie mierzą potencjału. Na Euro 2012 ich nie było, na mundialu odpadli w ćwierćfinale. W grupie eliminacyjnej ustępują Walijczykom, o których zresztą będzie za chwilę. Ranking Elo klasyfikuje Belgię na 11. miejscu, co wydaje się znacznie rozsądniejszym wynikiem. I pomyśleć, że osiem lat temu, po meczu z Polską, obecni wiceliderzy spadli na 71. miejsce…

2) Rumunia (7. miejsce w rankingu FIFA)

Następna osobliwość. Czasy Hagiego i Petrescu skończyły się już dawno, obecnie Rumuni nie mają już kim straszyć. Nie zakwalifikowali się na żaden z ostatnich trzech wielkich turniejów, na występ na mundialu czekają już 17 lat. Ich największym szczęściem jest to, że w eliminacjach do Euro 2016 trafili do grupy śmiechu, w której walczą o awans do turnieju z takimi tuzami jak Irlandia Północna i Węgry. Wyspy Owcze, Finlandia i Grecja już się nie liczą. Rumuni od zawsze byli „zespołem rankingowym”. W 1997 roku zajmowali nawet trzecie miejsce, mimo że nigdy nie osiągnęli jakiegoś arcywybitnego sukcesu. Algorytm Arpada Elo nie kocha karpackiego kraju – obecnie klasyfikuje Rumunię na 25. miejscu – jest to miejsce znacznie bliżej faktycznego stanu tamtejszego futbolu.

3) Walia (9. miejsce w rankingu FIFA)

Gareth Bale (wikipedia.org)
Gareth Bale (wikipedia.org)

Wszyscy kochamy Garetha Bale’a (no, może nie wszyscy), ale dziewiąte miejsce Walii jest czymś zaskakującym. Tak, „Smoki” wybitnie prezentują się w tegorocznych eliminacjach do mistrzostw Europy. Tak, mają kilka nazwisk dobrze znanych w Europie (Bale, Ramsey, Hennessey, Williams). Niestety, na pytanie o udział w dużych imprezach w ostatnim półwieczu należy odpowiedzieć negatywnie. Walijczycy grali tylko w jednym mundialu w 1958 roku! To najmniej utytułowana drużyna narodowa na Wyspach. Nigdy wcześniej nie byli w dziesiątce rankingu FIFA, w zestawieniu Elo zajmowali jednak nawet trzecie miejsce. W 1885 roku. Obecnie ten sam ranking daje im miejsce 43. To raczej przesada w drugą stronę.

4) Albania (22. miejsce w rankingu FIFA)

Ogromna dysproporcja między rankingami FIFA i Elo. Ten drugi klasyfikuje bowiem Albanię na 62. miejscu. Czterdzieści miejsc różnicy! Albańczycy radzą sobie bardzo dobrze w ostatnich eliminacjach do Euro – mają realne szanse na drugie miejsce i awans do turnieju głównego. Z drugiej strony, nie należy raczej oczekiwać, że częściej przyznawane będą absurdalne walkowery, takie jak ten z meczu w Serbii (za to też podskoczył ranking – Elo tego nie uznaje). Piłkarze z południa Europy są w komfortowej sytuacji. Mają pięciozespołową grupę, Serbowie ukarani zostali punkami ujemnymi, Armenia ich nie dogoni. W najgorszym wypadku zagrają więc w barażach do Euro. Szczęściarze.

5) Francja (23. miejsce w rankingu FIFA)

Odwracamy sytuację. Francja co prawda uległa niedawno Albanii w meczu towarzyskim, należy jednak przypuszczać, że w pozostałych dziewięciu na dziesięć takich spotkań wynik byłby zgoła odmienny. Klątwa organizatora – spadasz w rankingu niezależnie od swojej klasy – przeżywali to Brazylijczycy czy Niemcy, którzy ten jeden raz byli niżej od nas w rankingu FIFA (w 2006 roku). Francja jest dziewiątą drużyną według algorytmu Elo, co bez wątpienia lepiej ukazuje ich obecne możliwości.

6) Szwecja (37.miejsce w rankingu FIFA)

Zlatan Ibrahimović, Szwecja
Zlatan Ibrahimović (fot. Oleole.com)

To z kolei wielcy pechowcy mundialowych barażów. 19. miejsce w rankingu Elo lepiej oddaje siłę zespołu, w którym bryluje Zlatan Ibrahimović. Powiedzielibyście, że od Szwedów lepszą reprezentację mają chociażby Węgry (35. miejsce w tabeli)? Nie wspominam o Albanii, tutaj też chyba nie ma wątpliwości. W swojej grupie eliminacyjnej zajmują drugie miejsce, wobec słabej dyspozycji Rosjan raczej na pewno zakwalifikują się na mistrzostwa Europy. Nie są więc tacy słabi, jakby sugerował ranking FIFA.

7) Japonia (56. miejsce w rankingu FIFA)

Bez wątpienia jeden z trzech najlepszych zespołów w Azji, w mistrzostwach świata gra zawsze od 1998 roku. Kiedyś Japończycy kręcili się w okolicach dziesiątego miejsca rankingu FIFA (9. miejsce przed mundialem we Francji). Tak nisko jak dziś nie byli od piętnastu lat, wtedy zajmowali najgorsze, 56. miejsce. Ranking Elo daje im pozycję numer 34, która znacznie lepiej oddaje możliwości Hondy, Okazakiego, Kagawy i spółki.

8) Australia (61. miejsce w rankingu FIFA)

Australia - Ghana
Brett Holman (fot. Skysports.com)

Fluktuacje „Kangurów” w tym zestawieniu nadają się na dobrą książkę. Sześć lat temu byli bliscy pierwszej dziesiątki (14. miejsce), pod koniec ubiegłego roku znaleźli się w drugiej setce (104. lokata)! W tej chwili nieco wyśrodkowali ową tendencję, ale Australia jest bez wątpienia za mocna na sąsiedztwo Gwinei i Gwinei Równikowej. Langerak, Jedinak, Leckie czy Cahill to duże nazwiska, zasługujące na znacznie wyższą pozycję – choćby taką, jaką daje Australii ranking Elo (30. miejsce).

9) Norwegia (68. miejsce w rankingu FIFA)

Ciekawy przypadek. Przez lata przeceniani, lądowali w pierwszym koszyku eliminacji do wielkich turniejów. Teraz z kolei są mocno niedoceniani – w grupie eliminacyjnej do mistrzostw Europy radzą sobie nieźle – po sześciu meczach mają trzy punkty straty do liderującej Chorwacji, o jedno oczko wyprzedzają ich także Włosi. Nie wydają się gorsi od Gabonu, Panamy czy Boliwii.

10) Nowa Zelandia (135. miejsce w rankingu FIFA)

Ostatnia ciekawostka. „All Whites” nie są z pewnością jakimś wybitnym zespołem, gdy grali na mundialach, traktowano ich jako outsidera i ciekawostkę. Nie brylowali nigdy na salonach, toteż nie zajmowali wysokich pozycji rankingowych (najwyższe miejsce – 47. w 2002 roku). Usadowienie się na tej samej pozycji co Bermudy, a niższej niż Saint Kitts i Nevis, Belize, Lesotho, St. Lucia czy Afganistan chluby jednak nie przynosi. Nowa Zelandia może „pochwalić” się także największą różnicą między rankingami FIFA i Elo – ten drugi daje im miejsce wyższe o 65. miejsc. Mimo wszystko bliższe prawdzie.

Następnym razem gdy popatrzymy w ranking FIFA, proponuję więc przypomnieć sobie wyżej wymienione przykłady i szeroko się uśmiechnąć – to naprawdę nie jest wybitny wzorzec siły poszczególnych drużyn.

[interaction id=”55e6cf3747016b292e4b96e8″]

Dodaj komentarz

Zapraszamy do kulturalnej dyskusji.

Najnowsze
Newsletter piłkarski