Polonia Warszawa wkraczała w ten sezon jako zespół całkiem sensownie wzmocniony. Według buńczucznych zapowiedzi właściciela – Gregoire’a Nitota – KSP miała walczyć o baraże. Na razie „Czarne Koszule” wyglądają na zespół, który będzie bił się o utrzymanie, a nie awans. Do tego dochodzi jeszcze niepewna pozycja trenera Rafała Smalca.
Słaba gra, słabe wyniki
Polonia Warszawa zaczynała ten sezon jako jeden z kandydatów na czarnego konia rozgrywek. Duża liczba jakościowych wzmocnień była oznaką chęci włączenia się do walki o awans. Nazwiska, które przyszły do Polonii, robią wrażenie. Ilkay Durmus, Łukasz Zjawiński, Souleymane Cisse, Erion Hoxhallari, Ernest Terpiłowski czy Bartłomiej Poczobut to piłkarze, którzy zasilili drużynę grającą przy K6. Większość z nich ma za sobą przynajmniej kilka spotkań w ekstraklasie, a Erion Hoxhallari to 4-krotny reprezentant Albanii. Po trzech meczach nowego sezonu Polonia zgromadziła jednak tylko jeden punkt, a jej gra pozostawia sporo do życzenia.
Porażka u siebie ze Zniczem Pruszków na inaugurację, remis w Krakowie z Wisłą oraz 0:3 z Arką przy Konwiktorskiej – tak prezentują się wyniki podopiecznych Rafała Smalca. O ile Polonia rok temu u siebie twierdzy nie zrobiła (wygrała zaledwie dwa mecze, mniej zwycięstw na własnym stadionie miało tylko Zagłębie Sosnowiec, które z hukiem spadło z ligi), tak mając już zupełnie inną drużynę i podejmując Znicz, czyli jeden z najsłabszych kadrowo zespołów 1. ligi, oczekiwano kompletu punktów na inaugurację.
Bezbramkowy remis wywieziony z Krakowa może i mógłby zostać uznany za niezły wynik, gdyby nie fakt, że Polonia od 57. minuty grała w przewadze jednego zawodnika. Ostatni mecz z Arką również nie przyniósł poprawy. Ani w aspekcie gry, ani w aspekcie wyników. Porażka 0:3 po naprawdę fatalnej grze, zwłaszcza w pierwszej połowie, jest sygnałem ostrzegawczym.
Już w sobotę „Czarne Koszule” zmierzą się z Górnikiem Łęczna na wyjeździe. Jeśli Polonia wróci z Lubelszczyzny na tarczy, w gabinetach może zrobić się nerwowo.
Trener na wylocie
Oprócz mizernej gry i niewielkiej liczby punktów razi też do tej pory brak zdobytej bramki. Zazwyczaj w polskiej piłce w obliczu tego typu wydarzeń coraz bardziej rozważa się opcję zatrudnienia nowego szkoleniowca. Nie inaczej jest obecnie przy K6. Po meczu „Czarnych Koszul” z Arką Gdynia Samuel Szczygielski z Meczyków poinformował o tym, że Gregoire Nitot jest bardzo blisko podjęcia decyzji o zwolnieniu trenera Rafała Smalca. Wśród głównych kandydatów do objęcia posady szkoleniowca KSP wymieniano m.in. Piotra Stokowca. Jak na razie Rafał Smalec pozostaje na stanowisku, ale kto wie, czy za chwilę nie ulegnie to zmianie.











