„Europejskie puchary to dla polskiego trenera pocałunek śmierci”. W poprzednim sezonie pod tymi słowami Michała Probierza podpisał się Pablo Machin. Szkoleniowiec Espanyolu doprowadził Katalończyków do fazy pucharowej Ligi Europy, ale także z wielkim hukiem spadł do Segunda Division. W tym roku obawiano się, że ten niechlubny wyczyn powtórzyć może Granada C.F. Beniaminek La Liga z przytupem wszedł do ligi, zajmując 7. miejsce pozwalające na grę w eliminacjach europejskich pucharów.
Zawodnicy z Andaluzji są dziś już pewni gry w następnej rundzie Ligi Europy, a w Primera znów są blisko miejsca gwarantującego udział w pierwszej edycji UEFA Conference League. Dysponując budżetem kilkukrotnie mniejszym niż Sevilla, Villarreal czy kluby z Kraju Basków, Granada nie ustępuje im kroku. Duża zasługa w tym trenera Diego Martineza. Wypatrzony przez Monchiego trener szkolił się pod okiem Unaia Emery’ego. Teraz, pracując na własny rachunek, osiąga wyniki ponad stan.
Miłe złego początki
Problemy „Papużek” zaczęły się jeszcze przed startem kampanii 2019/2020. Z klubu odeszli zawodnicy tworzący kręgosłup drużyny walczącej z najlepszymi na Półwyspie Iberyjskim. Na nowych pracodawców zdecydowali się m.in. Borja Iglesias, Mario Hermoso, Aaron Martin, Pablo Piatti czy Oscar Duarte. Sprowadzeni dla nich zastępcy nie prezentowali poziomu chociażby przeciętnego w La Liga. Rekordowy transfer do klubu, Raul de Tomas, sprowadzony z Benfiki za 22,5 mln euro, dopiero w Segunda przypomniał sobie, jak strzela się bramki.
Mający tak wąską kadrę Espanyol nie wytrzymał gry na trzech frontach. W biurach Estadi Cornella-El Prat podjęto najprostszą z punktu widzenia zarządzających klubem decyzję. W końcówce grudnia 2019 roku Pablo Machina zastąpił Abelardo. Pod jego wodzą Espanyol w 17 meczach zanotował pięć zwycięstw, tyle samo remisów i siedem porażek. Dało to średnią 1,18 punktu na mecz, co tylko przyspieszyło spadek do niższej klasy rozgrywkowej.
W kompromitujący sposób „Papużki” pożegnały się z Ligą Europy. Porażka 0:4 już w pierwszym meczu 1/16 finału przeciwko Wolverhampton przesądziła losy tej rywalizacji. Czy zmiana na stanowisku trenera była dobrym posunięciem? Z perspektywy czasu można stwierdzić, że na pewno nie. Abelardo dotrwał na stanowisku jedynie do końca sezonu 2019/2020. Misję powrotu do Primera Division powierzono Vincente Moreno.











