8 faktów, na które warto zwrócić uwagę przed 32. kolejką T-ME
Patryk Motyka, Michał Kołodko· 5 min czytania
Fot. Jagiellonia nie potrafiła przedrzeć się pod bramkę Lecha
Po ukończeniu rundy zasadniczej tabela T-Mobile Ekstraklasy została podzielona na grupę mistrzowską i spadkową, a już w piątek rozegrane zostaną kolejne mecze rundy finałowej. Z tej okazji zapraszamy Was do zapoznania się z najważniejszymi wydarzeniami tej kolejki.
1) Korona: nadchodzi El Dorado?
Dosyć dziwne zadanie mogą mieć podopieczni trenera Tarasiewicza w starciu z jego byłym klubem. Otóż prezydent Kielc, Wojciech Lubawski, potwierdził plotki, jakoby ofertę kupna Korony złożył James Pallotta, właściciel AS Roma. Jednym z warunków zainwestowania w klub jest utrzymanie się zespołu w ekstraklasie. Dlatego kielczanom powinno szczególnie zależeć na utrzymaniu drużyny na najwyższym szczeblu ligowym. Tylko że… niekoniecznie leży to w interesie piłkarzy. Pallotta chciałby w Kielcach utworzyć filię Romy, do której trafialiby piłkarze z rezerw w celu ogrywania się w warunkach ligowych. Wielu zawodników może więc stracić pracę. Rywal z kolei będzie szalenie zmotywowany, by odkleić się od dna i po raz pierwszy od ósmej kolejki opuścić ostatnie miejsce w ligowej tabeli, więc zapowiada się naprawdę pasjonujące spotkanie w Bydgoszczy.
2) W Gdańsku mecz przyjaźni tylko na trybunach
Pojedynki między Lechią Gdańsk a Wisłą Kraków zawsze kojarzą się z gorącą atmosferą na trybunach. Powodem takiego stanu rzeczy jest przyjaźń między fanami obu ekip. Na boisku jednak przyjaźni nie oczekujemy, wiele wskazuje na to, że będziemy świadkami walki na noże. Gospodarze, jeśli wygrają z Wisłą, przeskakują krakowian w tabeli i są na dobrej drodze do awansu do europejskich pucharów. „Biała Gwiazda” w razie wygranej ucieka na cztery punkty, co może okazać się wystarczającą przewagą. Obu klubom z pewnością będzie zależeć na zwycięstwie, jako że zarówno gdańszczanie, jak i krakowianie otrzymali licencję na grę w europejskich pucharach na przyszły sezon. Organizacyjnie Lechia nieco bardziej zasługuje na spełnienie swojego marzenia, ale tradycyjnie wszystko zweryfikuje boisko.
3) Mecz za „sześć punktów” w Łęcznej
Tegoroczna grupa spadkowa ekstraklasy to najlepsza rzecz, jaką może sobie wyobrazić wytrawny fan naszej ligi. Na sześć kolejek przed końcem pięć drużyn z miejsc 10.-14. ma na koncie dwadzieścia punktów. W tej serii spotkań przed nami dwa mecze pomiędzy drużynami o takim samym dorobku. Jednym z nich jest spotkanie w Łęcznej, w którym zmotywowany ostatnią wyjazdową wygraną Górnik podejmie dość solidnie punktującą ostatnio Cracovię. Zwycięzca zapewnia sobie komfort i bezpieczną przewagę w tabeli, przegrany niespokojnym wzrokiem zerka w dół grupy spadkowej. Biorąc pod uwagę wszystkie okoliczności przyrody – klasyczny mecz na remis.
Wyszarpany remis z Cracovią nie zmienił sytuacji GKS-u. Bełchatowianie wraz z Zawiszą są aktualnie najbliżsi spadku do 1. ligi. – Po tym remisie na pewno nie jesteśmy superoptymistami, ale nie wszyscy nam uciekli – powiedział Maciej Małkowski, który dał do zrozumienia, że „Gieksa” będzie jeszcze walczyć. Niestety jak na złość kontuzji barku nabawił się Adrian Basta, a kartki wyeliminowały Adama Mójtę. Cieszyć może natomiast powrót Piecha, który w zeszłym tygodniu znowu trafił do siatki rywala. Znacznie większe problemy kadrowe ma Podbeskidzie. Z powodu kontuzji w niedzielnym meczu nie wystąpią Krzysztof Chrapek, Maciej Korzym, Piotr Malinowski, Sylwester Patejuk, Anton Sloboda i Pavol Stano, a Piotr Tomasik będzie musiał pauzować z powodu kartek. Jeżeli bielszczanom udałoby się jednak pokonać rywala, będą mieli nad nim aż 7 punktów przewagi i prawie pewny byt w lidze w przyszłym sezonie.
5) W Chorzowie pojedynek strzelców wyborowych
Na początek dobra wiadomość dla wszystkich fanów „Niebieskich” – żadna z trybun stadionu przy ulicy Cichej nie została zamknięta, mimo że po meczu z Legią pojawiła się taka groźba z powodu wniosku policji. Tyle o trybunach, co więc zobaczymy na boisku? Pierwsze skojarzenie z tym meczem to pojedynek dwóch snajperów walczących o koronę króla strzelców ekstraklasy. Obu panów, Kuświka i Wilczka, więcej łączy, niż dzieli. Po pierwsze, są w podobnym wieku – obaj mają po 27 lat. Po drugie, obaj nie byli wcześniej wybitnymi snajperami – Kuświk w ubiegłorocznych rozgrywkach zdobył dwanaście bramek, co było jego absolutnym rekordem (wcześniej najlepszy wynik to… trzy gole w sezonie), Kamil Wilczek w tym samym roku ustrzelił dziewięć bramek, co też było jego najlepszym rezultatem. Po trzecie, o obu mówi się, że osiągnęli sufit w swoich zespołach i po sezonie zmienią pracodawców. Po czwarte i ostatnie, obu z końcem czerwca kończą się kontrakty w klubach. Jeśli chodzi o klasyfikację, prowadzi Wilczek z szesnastoma trafieniami. Kuświk traci do niego trzy gole, więc jak najbardziej jest jeszcze w stanie dogonić napastnika Piasta. Który z nich będzie górą w bezpośrednim starciu? Odpowiedź już w sobotni wieczór.
6) Jagiellonia mistrzem? Teraz albo nigdy!
Bartłomiej Drągowski (fot. fot. Grzegorz Rutkowski;)
Wiadomo, każdy punkt jest ważny. Gra Jagiellonii w meczu ze Śląskiem nie napawała jednak optymizmem. Jeżeli „Jaga” naprawdę marzy o mistrzostwie, to koniecznie musi wywieźć korzystny wynik z Poznania. Porażka bowiem przekreśliłaby jej szanse na tytuł. Statystyki przemawiają jednak na korzyść gospodarzy: zespół z Podlasia tylko raz wygrał z „Kolejorzem” przy Bułgarskiej (było to w sezonie 2012/2013). – Trzeba przełamać ten stadion, bo w Poznaniu jeszcze nigdy nie wygrałem – mówi Michał Probierz. Podopieczni Macieja Skorży na niedzielne spotkanie wyjdą nieco osłabieni, za kartki musi bowiem pauzować Paulus Arajuuri, którego prawdopodobnie zastąpi reprezentant Węgier, Tamas Kadar. Dodatkowo złamany nos ma Maciej Wilusz. W drużynie gości natomiast w słabszej formie znajduje się ostatnio Bartłomiej Drągowski. Może to być spowodowane zamieszaniem, jakie zrobiło się ostatnimi czasy wokół jego osoby, w związku z transferem.
7) Zwoliński znów ukąsi?
W zasadzie mecz ten nie będzie miał większego znaczenia, jeśli chodzi o walkę o podium i puchary, bo obie drużyny zajmują obecnie dwie ostatnie lokaty tabeli grupy mistrzowskiej i mają bardzo małe szanse na dogonienie czołówki. Zarówno Pogoń, jak i Górnik nie walczą już zatem praktycznie o nic, co paradoksalnie może sprawić, że pojedynek ten będzie ciekawym widowiskiem. Dodatkowo, wszystko wskazuje na to, że Robert Warzycha i Czesław Michniewicz będą mieli do dyspozycji wszystkich swoich piłkarzy. Co prawda Radosław Sobolewski, Dominik Sadzawicki, Robert Jeż, Mariusz Magiera i Błażej Augustyn trenują jeszcze indywidualnie, ale na niedzielne spotkanie powinni się wykurować. Wszyscy będziemy także bacznie obserwować poczynania Łukasz Zwolińskiego, który wiosną idzie jak burza (sześć bramek w pięciu ostatnich kolejkach).
8) Legia z nożem na gardle
Porażka z Lechem wyraźnie skomplikowała sytuację mistrzów Polski: nie wszystko leży już tylko w ich rękach. Jednak aby marzyć jeszcze o tytule, Legia musi nie tylko liczyć na potknięcie odwiecznego rywala, ale także sama regularnie punktować. W meczu ze Śląskiem „Wojskowi” będą mieli nieco ułatwione zadanie, WKS zmaga się bowiem z problemami kadrowymi: żółte kartki Pawła Zielińskiego i Mariusza Pawelca przeciwko Jagiellonii sprawiły, że w najbliższą niedzielę obaj panowie będą mogli odpocząć, z powodów dyscyplinarnych z klubu wyleciał Lukas Droppa, a Marco Paixao, który ma pożegnać się z Wrocławiem, został zredukowany do roli rezerwowego. Dodatkowo końcówka sezonu może być nie tylko walką o powrót na fotel lidera, ale również decydującym okresem w sprawie przyszłości Berga. Po słabszych ostatnio wynikach coraz częściej w mediach mówi się o zwolnieniu Norwega.
Marco Paixao; Tomasz Jodłowiec; (fot. Grzegorz Rutkowski / iGol.pl)
Nikt jeszcze nie skomentował tego tekstu. Bądź pierwszy.
Dodaj komentarz
Po ukończeniu rundy zasadniczej tabela T-Mobile Ekstraklasy została podzielona na grupę mistrzowską i spadkową, a już w piątek rozegrane zostaną kolejne mecze rundy finałowej. Z tej okazji zapraszamy Was do zapoznania się z najważniejszymi wydarzeniami tej kolejki.
1) Korona: nadchodzi El Dorado?
Dosyć dziwne zadanie mogą mieć podopieczni trenera Tarasiewicza w starciu z jego byłym klubem. Otóż prezydent Kielc, Wojciech Lubawski, potwierdził plotki, jakoby ofertę kupna Korony złożył James Pallotta, właściciel AS Roma. Jednym z warunków zainwestowania w klub jest utrzymanie się zespołu w ekstraklasie. Dlatego kielczanom powinno szczególnie zależeć na utrzymaniu drużyny na najwyższym szczeblu ligowym. Tylko że… niekoniecznie leży to w interesie piłkarzy. Pallotta chciałby w Kielcach utworzyć filię Romy, do której trafialiby piłkarze z rezerw w celu ogrywania się w warunkach ligowych. Wielu zawodników może więc stracić pracę. Rywal z kolei będzie szalenie zmotywowany, by odkleić się od dna i po raz pierwszy od ósmej kolejki opuścić ostatnie miejsce w ligowej tabeli, więc zapowiada się naprawdę pasjonujące spotkanie w Bydgoszczy.
2) W Gdańsku mecz przyjaźni tylko na trybunach
Pojedynki między Lechią Gdańsk a Wisłą Kraków zawsze kojarzą się z gorącą atmosferą na trybunach. Powodem takiego stanu rzeczy jest przyjaźń między fanami obu ekip. Na boisku jednak przyjaźni nie oczekujemy, wiele wskazuje na to, że będziemy świadkami walki na noże. Gospodarze, jeśli wygrają z Wisłą, przeskakują krakowian w tabeli i są na dobrej drodze do awansu do europejskich pucharów. „Biała Gwiazda” w razie wygranej ucieka na cztery punkty, co może okazać się wystarczającą przewagą. Obu klubom z pewnością będzie zależeć na zwycięstwie, jako że zarówno gdańszczanie, jak i krakowianie otrzymali licencję na grę w europejskich pucharach na przyszły sezon. Organizacyjnie Lechia nieco bardziej zasługuje na spełnienie swojego marzenia, ale tradycyjnie wszystko zweryfikuje boisko.
3) Mecz za „sześć punktów” w Łęcznej
Tegoroczna grupa spadkowa ekstraklasy to najlepsza rzecz, jaką może sobie wyobrazić wytrawny fan naszej ligi. Na sześć kolejek przed końcem pięć drużyn z miejsc 10.-14. ma na koncie dwadzieścia punktów. W tej serii spotkań przed nami dwa mecze pomiędzy drużynami o takim samym dorobku. Jednym z nich jest spotkanie w Łęcznej, w którym zmotywowany ostatnią wyjazdową wygraną Górnik podejmie dość solidnie punktującą ostatnio Cracovię. Zwycięzca zapewnia sobie komfort i bezpieczną przewagę w tabeli, przegrany niespokojnym wzrokiem zerka w dół grupy spadkowej. Biorąc pod uwagę wszystkie okoliczności przyrody – klasyczny mecz na remis.
4) Szpital w Bielsko-Białej
Michał Mak GKS Bełchatów (fot. gksbelchatow.com)
Wyszarpany remis z Cracovią nie zmienił sytuacji GKS-u. Bełchatowianie wraz z Zawiszą są aktualnie najbliżsi spadku do 1. ligi. – Po tym remisie na pewno nie jesteśmy superoptymistami, ale nie wszyscy nam uciekli – powiedział Maciej Małkowski, który dał do zrozumienia, że „Gieksa” będzie jeszcze walczyć. Niestety jak na złość kontuzji barku nabawił się Adrian Basta, a kartki wyeliminowały Adama Mójtę. Cieszyć może natomiast powrót Piecha, który w zeszłym tygodniu znowu trafił do siatki rywala. Znacznie większe problemy kadrowe ma Podbeskidzie. Z powodu kontuzji w niedzielnym meczu nie wystąpią Krzysztof Chrapek, Maciej Korzym, Piotr Malinowski, Sylwester Patejuk, Anton Sloboda i Pavol Stano, a Piotr Tomasik będzie musiał pauzować z powodu kartek. Jeżeli bielszczanom udałoby się jednak pokonać rywala, będą mieli nad nim aż 7 punktów przewagi i prawie pewny byt w lidze w przyszłym sezonie.
5) W Chorzowie pojedynek strzelców wyborowych
Na początek dobra wiadomość dla wszystkich fanów „Niebieskich” – żadna z trybun stadionu przy ulicy Cichej nie została zamknięta, mimo że po meczu z Legią pojawiła się taka groźba z powodu wniosku policji. Tyle o trybunach, co więc zobaczymy na boisku? Pierwsze skojarzenie z tym meczem to pojedynek dwóch snajperów walczących o koronę króla strzelców ekstraklasy. Obu panów, Kuświka i Wilczka, więcej łączy, niż dzieli. Po pierwsze, są w podobnym wieku – obaj mają po 27 lat. Po drugie, obaj nie byli wcześniej wybitnymi snajperami – Kuświk w ubiegłorocznych rozgrywkach zdobył dwanaście bramek, co było jego absolutnym rekordem (wcześniej najlepszy wynik to… trzy gole w sezonie), Kamil Wilczek w tym samym roku ustrzelił dziewięć bramek, co też było jego najlepszym rezultatem. Po trzecie, o obu mówi się, że osiągnęli sufit w swoich zespołach i po sezonie zmienią pracodawców. Po czwarte i ostatnie, obu z końcem czerwca kończą się kontrakty w klubach. Jeśli chodzi o klasyfikację, prowadzi Wilczek z szesnastoma trafieniami. Kuświk traci do niego trzy gole, więc jak najbardziej jest jeszcze w stanie dogonić napastnika Piasta. Który z nich będzie górą w bezpośrednim starciu? Odpowiedź już w sobotni wieczór.
6) Jagiellonia mistrzem? Teraz albo nigdy!
Bartłomiej Drągowski (fot. fot. Grzegorz Rutkowski;)
Wiadomo, każdy punkt jest ważny. Gra Jagiellonii w meczu ze Śląskiem nie napawała jednak optymizmem. Jeżeli „Jaga” naprawdę marzy o mistrzostwie, to koniecznie musi wywieźć korzystny wynik z Poznania. Porażka bowiem przekreśliłaby jej szanse na tytuł. Statystyki przemawiają jednak na korzyść gospodarzy: zespół z Podlasia tylko raz wygrał z „Kolejorzem” przy Bułgarskiej (było to w sezonie 2012/2013). – Trzeba przełamać ten stadion, bo w Poznaniu jeszcze nigdy nie wygrałem – mówi Michał Probierz. Podopieczni Macieja Skorży na niedzielne spotkanie wyjdą nieco osłabieni, za kartki musi bowiem pauzować Paulus Arajuuri, którego prawdopodobnie zastąpi reprezentant Węgier, Tamas Kadar. Dodatkowo złamany nos ma Maciej Wilusz. W drużynie gości natomiast w słabszej formie znajduje się ostatnio Bartłomiej Drągowski. Może to być spowodowane zamieszaniem, jakie zrobiło się ostatnimi czasy wokół jego osoby, w związku z transferem.
7) Zwoliński znów ukąsi?
W zasadzie mecz ten nie będzie miał większego znaczenia, jeśli chodzi o walkę o podium i puchary, bo obie drużyny zajmują obecnie dwie ostatnie lokaty tabeli grupy mistrzowskiej i mają bardzo małe szanse na dogonienie czołówki. Zarówno Pogoń, jak i Górnik nie walczą już zatem praktycznie o nic, co paradoksalnie może sprawić, że pojedynek ten będzie ciekawym widowiskiem. Dodatkowo, wszystko wskazuje na to, że Robert Warzycha i Czesław Michniewicz będą mieli do dyspozycji wszystkich swoich piłkarzy. Co prawda Radosław Sobolewski, Dominik Sadzawicki, Robert Jeż, Mariusz Magiera i Błażej Augustyn trenują jeszcze indywidualnie, ale na niedzielne spotkanie powinni się wykurować. Wszyscy będziemy także bacznie obserwować poczynania Łukasz Zwolińskiego, który wiosną idzie jak burza (sześć bramek w pięciu ostatnich kolejkach).
8) Legia z nożem na gardle
Porażka z Lechem wyraźnie skomplikowała sytuację mistrzów Polski: nie wszystko leży już tylko w ich rękach. Jednak aby marzyć jeszcze o tytule, Legia musi nie tylko liczyć na potknięcie odwiecznego rywala, ale także sama regularnie punktować. W meczu ze Śląskiem „Wojskowi” będą mieli nieco ułatwione zadanie, WKS zmaga się bowiem z problemami kadrowymi: żółte kartki Pawła Zielińskiego i Mariusza Pawelca przeciwko Jagiellonii sprawiły, że w najbliższą niedzielę obaj panowie będą mogli odpocząć, z powodów dyscyplinarnych z klubu wyleciał Lukas Droppa, a Marco Paixao, który ma pożegnać się z Wrocławiem, został zredukowany do roli rezerwowego. Dodatkowo końcówka sezonu może być nie tylko walką o powrót na fotel lidera, ale również decydującym okresem w sprawie przyszłości Berga. Po słabszych ostatnio wynikach coraz częściej w mediach mówi się o zwolnieniu Norwega.
Marco Paixao; Tomasz Jodłowiec; (fot. Grzegorz Rutkowski / iGol.pl)