Pogoń Szczecin w tym sezonie od początku znajduje się w czołówce ligi. Teraz, kiedy do końca rozgrywek zostało dziewięć kolejek, klub ramię w ramię z Lechem Poznań i Rakowem Częstochowa wkracza na ostatnią, decydującą prostą. Postanowiliśmy przedstawić pięć powodów, dla których to właśnie Pogoń na mecie wyprzedzi najgroźniejszych konkurentów.
Pogoń Szczecin już od kilku sezonów pnie się w górę ligowej tabeli. Na początku zadomowiła się w tej lepszej połowie polskich rozgrywek. W poprzednim sezonie udało jej się zdobyć nawet brązowe medale. Teraz zespół Kosty Runjaica walczy o mistrzostwo i ma argumenty, żeby wygrać tę ligę. A więc dlaczego Pogoń zostanie mistrzem Polski?
Bo ma bogactwo wyboru w ofensywie
Już przed startem sezonu wydawało się, że ofensywa Pogoni prezentuje się bardzo przyzwoicie. Michał Kucharczyk, Rafał Kurzawa i Sebastian Kowalczyk znaleźliby się w wyjściowych jedenastkach większości ekstraklasowych klubów. Jednak po transferach Kamila Grosickiego i Vahana Bichakhchyana Pogoń, jeśli spojrzymy na zawodników ofensywnych, to być może najsilniejszy zespół w ekstraklasie. Jeśli chodzi o ofensywnych pomocników i skrzydłowych, trener może operować wokół około ośmiu nazwisk, spośród których żaden zawodnik nie będzie zaniżał poziomu, a wręcz poszerzy repertuar Pogoni o dodatkowe cechy.
Ofensywę Pogoni wzmocniły jednak nie tylko transfery, ale też rozbłysk formy Luki Zahovica. Po średnim pierwszym sezonie w Polsce wydaje się, że Słoweniec już zaaklimatyzował się w Szczecinie i może załatać tak doskwierającą dziurę na pozycji napastnika. W tym sezonie ma już siedem bramek i trzy asysty, a jeszcze ma dziewięć kolejek na poprawienie tego wyniku. To diametralna różnica wobec zaledwie dwóch goli i trzech ostatnich podań z poprzednich rozgrywek. Cieszy to, że dwukrotny król strzelców ligi słoweńskiej w końcu zaczyna pokazywać pełnię umiejętności w Polsce.
Takie bogactwo wyboru jest ważne z kilku powodów. Jeśli któryś zawodnik nie jest w najlepszej formie, to od razu może zastąpić go kolejny. Pogoń Szczecin jest też zabezpieczona na wypadek kontuzji któregoś z ofensywnych graczy. Popatrzmy jeszcze na to, jak Kosta Runjaic skorzystał z tak dużego wyboru w ostatnich tygodniach. W przegranym i słabym w wykonaniu ofensywy Pogoni meczu z Lechem ofensywna piątka to Kucharczyk, Łęgowski, Kowalczyk, Grosicki i Zahovic. W kolejnym meczu (z Radomiakiem) na tych samych pozycjach zagrali już Kurzawa, Drygas, Bichakhchyan, Fornalczyk i Parzyszek. . Nastąpił słaby mecz z Lechem? Reakcja trenera była natychmiastowa: wymienił całą ofensywę i drużyna zdobyła cztery gole. To chyba najlepsze potwierdzienie tego, jak silną ofensywę ma klub.











