Chociaż Górnik Zabrze przerwę zimową spędzi na ostatnim miejscu w tabeli ekstraklasy, to jednak kibice z ul. Roosevelta po wygranym meczu 17. kolejki z Jagiellonią Białystok nie mają żadnych wątpliwości co do tego, że 14-krotny mistrz Polski utrzyma się w tym sezonie w ekstraklasie.
Dzięki zwycięstwu z Jagą w Zabrzu znów świeci słońce, o czym dobitnie można było się przekonać przy okazji obchodów uroczystości z okazji 60-lecia Górnika. Wszyscy zaproszeni goście jak jeden mąż powtarzali, że nie ma takiej opcji, by zabrzanie w przyszłym sezonie grali w I lidze.
Najlepszy mecz: Górnik Zabrze-Jagiellonia Białystok 1:0
Cenne zwycięstwo na koniec przedłużonej rundy jesiennej sprawiło, że Górnik zbliżył się do będącego na 13. miejscu w tabeli ŁKS-u Łódź już na cztery punkty, dzięki czemu w Zabrzu odżyły nadzieje na to, że na stadion Roosevelta mogą jeszcze wrócić lepsze czasy. Górnik z Jagą głównie się bronił, ale fenomenalny strzał Dariusza Kołodzieja zapewnił zabrzanom ważne zwycięstwo. To najprawdziwsza ironia losu, bo wcześniej piłkarze Henryka Kasperczaka grali niezłe zawody, np. oba mecze z GKS Bełchatów, czy spotkanie z Lechią Gdańsk, a mimo to przegrywali. Z „żółto-krwistymi” Górnik zagrał słabo, a jednak wygrał. – Może właśnie o to w tym chodzi, żeby nie grać ładnie dla oka, a jedynie skrupulatnie zdobywać punkty – przyznał po meczu z Jagiellonią Kołodziej.
Najgorszy mecz: Polonia Bytom- Górnik Zabrze 2:0
Domową porażkę ze Śląskiem Wrocław można było jeszcze jakoś zrozumieć i wytłumaczyć. Przegranej z Polonią Bytom już jednak nie, tym bardziej, że Górnik w tym meczu nie pokazał nic. Poza tym spotkanie to dobitnie pokazało, że Henryka Kasperczaka czeka przy Roosevelta mnóstwo pracy i, jak czas pokazał, tak rzeczywiście było.
Najlepszy piłkarz: Piotr Madejski
W sytuacji, gdy zespół przez dłuższy okres czasu okupuje ostatnie miejsce w tabeli, przegrywając mecz za meczem, trudno kogokolwiek chwalić. My zdecydowaliśmy się jednak wyróżnić Piotra Madejskiego, który zaliczył całkiem przyzwoitą rundę, w dodatku z dwoma golami, będąc najskuteczniejszym piłkarzem Górnika. Leo Beenhakkerowi miejsce w tabeli i postawa zabrzańskiej ekipy nie przeszkadza i często daje szansę Michałowi Pazdanowi i Tomaszowi Zahorskiemu. Żeby więc być konsekwentnym w działaniach, Don Leo powinien dać również kolejną szansę Madejskiemu, który od dłuższego czasu jest w cieniu tej dwójki, a, przynajmniej w ostatnim czasie, prezentuje się znacznie lepiej niż Pazdan i Zahorski. W każdym meczu jak lew walczył sprowadzony latem z Lecha Poznań Przemysław Pitry, ale szkoda, że z tej waleczności niewiele wynikło. Jak przystało na kapitana, dobrze spisywał się Jerzy Brzęczek, szkoda tylko, że młodsi piłkarze nie dostosowali się do poziomu swojego lidera.
Największe rozczarowanie: Tomasz Hajto
W zeszłym sezonie popularny Gianni był opoką zabrzańskiej jedenastki. To jego gol z rzutu karnego w wielkich derbach Śląska dał Górnikowi cenne zwycięstwo z Ruchem i zapoczątkował marsz w górę tabeli po trzech porażkach z rzędu. Hajto strzelił również fenomenalną bramkę Polonii Bytom z 60 metrów, która biła rekordy popularności w serwisie youtube.com. To już jednak odległe czasy. Jesienią były reprezentant Polski był cieniem samego siebie z sezonu 2007/2008. Kłócił się z sędziami, rywalami i kolegami z zespołu, ostro skrytykował Ryszarda Wieczorka, ale nie w momencie, gdy ten prowadził Górnika, ale dopiero w momencie, gdy otrzymał wilczy bilet. Omal też nie pobił reportera Canal+. Dni Hajty w Zabrzu są już policzone, doświadczony obrońca lada moment spotka się z prezesem Górnika, Jędrzejem Jędrychem, by rozwiązać kontrakt. Hajto na pewno nie jest głównym powodem niepowodzeń Górnika, ale też na pewno jego zachowanie ostatnimi czasy bardziej przeszkadza niż pomaga w osiąganiu dobrych rezultatów drużynie Henryka Kasperczaka.










