Real Madryt pokonał na Santiago Bernabeu Mallorcę 4:1. Gole dla gospodarzy strzelali Ronaldo, Benzema i dwa Mesut Oezil. Honorowe trafienie dla gości zapisał na swoim koncie Castro.
Jose Mourinho w ostatnim meczu sezonu desygnował do gry najlepszą możliwą jedenastkę. Po spotkaniu odbyła się mistrzowska feta, więc Portugalczyk nie miał zamiaru odpuszczać. Celem gospodarzy było 100 punktów, celem gości wygrana i awans do Ligi Europy. Jeszcze przed pierwszym gwizdkiem mogliśmy być więc niemal pewni, że w Madrycie emocji nie zabraknie.

Spotkanie rozpoczęło się od odważnych ataków gości. Joaquin Caparros mówił przed meczem, że jego drużyna ma zamiar rozegrać dziś najlepsze spotkanie w sezonie. I faktycznie, wyspiarze wyglądali na ludzi zmotywowanych do granic możliwości. Jednak owa szaleńcza determinacja skończyła się po pięciu minutach – wtedy do głosu doszli gospodarze. Gonzalo Higuain zdobył nawet gola, ale sędzia liniowy, nie wiedzieć czemu, odgwizdał spalonego. Później, przez mniej więcej minutę, „Królewscy” nie wychodzili z „szesnastki” Mallorki, oddając pięć groźnych strzałów. Dudu wybronił wszystko. Podopieczni trenera Caparrosa bardzo starali się zachować spokój, ale gdy tylko opuszczali własną połowę, wpadali w panikę i podawali niecelnie. W 19. minucie Realowi w końcu udało się złamać szyki obronne gości. Po ładnej miękkiej wrzutce Marcelo gola głową zdobył Cristiano Ronaldo. „Los Blancos” po wyjściu na prowadzenie nie mieli zamiaru zwalniać tempa. Łatwość, z jaką madrytczycy budowali kolejne ataki, była imponująca. Mallorce na nic zdało się ustawienie z trzema defensywnymi pomocnikami. Xabi Alonso i Khedira zupełnie zdominowali środek pola. W 23. minucie padła bramka na 2:0. Po ładnej zespołowej akcji tercetu ofensywnego gospodarzy gola zdobył Karim Benzema.
Już w tym momencie było widać, że goście dziś nic na Bernabeu nie ugrają. Ale to bynajmniej nie znaczyło, że nie będą próbowali. W 27. minucie po wrzutce Pereiry ładnie uderzał Victor Casadesus. Piłka minęła bramkę Casillasa, ale hiszpański bramkarz profilaktycznie się rzucił – pewnie po to, by się trochę rozgrzać. Kapitan gospodarzy interweniować musiał też parę minut później. Hiszpan wybiegł za pole karne i ładnie przerwał niebezpieczną akcję „Choriego” Castro. Pięć minut przed zakończeniem pierwszej połowy gospodarze mieli kolejną serię doskonałych okazji do podwyższenia prowadzenia. Strzelali Ronaldo, Benzema i znów Ronaldo. Dwa razy bronił Aouate, raz uderzenie blokowali obrońcy. Jeszcze przed przerwą Jose Mourinho dokonał pierwszej zmiany. Zapewne z powodu lekkiego urazu murawę opuścił Alvaro Arbeloa, a w jego miejsce pojawił się Raul Albiol. Chwilę później sędzia Gonzalez Gonzalez gwizdkiem zaprosił piłkarzy na piętnastominutową przerwę.
Już po przerwie pierwszą zmianę zaordynował Joaquin Caparros. Andaluzyjski trener zdjął Michela Pereirę i wpuścił Alejandro Alfaro. Podobnie jak na początku meczu również teraz jako pierwsi zaatakowali goście. Z dystansu Casillasa pokonać próbował Pina. Odpowiedź Realu była piorunująca. Gola na 3:0 pięknym lobem zdobył Mesut Oezil. Duda Aouate nie mógł nic zrobić. „Królewscy” ciągle grali swoje, pokazując kawał naprawdę dobrej piłki. Mallorca czekała na kontry – nic innego nie była w stanie zrobić. I to czekanie się opłaciło, bo w 51. minucie „Chori” mocnym, celnym strzałem z boku pola karnego nie dał szans Ikerowi Casillasowi, zmieniając wynik na nieco bardziej znośne 3:1. Ale jak się miało okazać chwilę później, owo trafienie nie było początkiem remontady. W 58. minucie swojego drugiego gola w meczu zdobył niesamowity dziś Mesut Oezil. Niemiec wykorzystał znakomitą wrzutkę Marcelo i technicznym strzałem umieścił piłkę w siatce. Dosłownie dwie minuty później genialny pomocnik mógł skompletować hattricka. Zabrakło chyba tylko samolubstwa – Mesut zamiast strzelać, podawał do Higuaina, a piłkę w ostatniej chwili wybił obrońca.











