Każdy turniej rodzi nowych bohaterów. Nie inaczej jest i na tegorocznych mistrzostwach Europy. Za każdym razem przecież znajdziemy zarówno tych negatywnych, jak i pozytywnych bohaterów. Dlatego też zapraszamy do naszego podsumowania pierwszej serii spotkań na Euro 2020. Możecie nam wierzyć – naprawdę sporo się wydarzyło!
Napierw jednak oddajmy głos statystyce. Podczas pierwszej kolejki odłożonego o rok Euro 2020 zobaczyliśmy 27 goli, 20 żółtych i jedną czerwoną kartkę. Aktualnie najlepsi w wyścigu o koronę króla strzelców są Romelu Lukaku z Belgii, Patrik Schick z reprezentacji Czech oraz arcymistrz Cristiano Ronaldo (bijący kolejny rekord) – w trójkę mają po dwa trafienia. Mecz, który obfitował w największą liczbę bramek, to starcie „Oranje” z Ukrainą – aż pięć trafień. Jedyny bezbramkowy rezultat to mecz w naszej grupie rozegrany pomiędzy Hiszpanią a Szwecją. Teraz zaś przejdźmy do sedna.
Najbardziej niedoceniany
Zespół Finlandii. Chyba nie może być innego wyboru. Nie zmieni tego nawet splot bardzo nieszczęśliwych okoliczności w zespole Duńczyków. Przez cały mecz fiński zespół pokazał niezwykłą dyscyplinę taktyczną i sumienność, jaką powinno się na co dzień pokazywać w grze defensywnej. W połączeniu ze świetnie dysponowanym Lukasem Hradeckym dało to tegorocznemu debiutantowi historyczne pierwsze zwycięstwo po dobrze rozegranej kontrze oraz jedynym strzale, jaki oddał kraj z północno-wschodniej Skandynawii.
To właśnie wyprowadzenie kontry pozwoliło na dośrodkowanie w pole karne, gdzie najlepiej zachował się Joel Pohjanpalo. To on pokonał główką Kaspera Schmeichela. To zaś doprowadziło do konsternacji kibiców Danii. Piłkarska Europa przekonała się zaś, że kraj, który wcale nie darzy największą miłością piłki nożnej, ma prawo odnieść sukces. Bo nikt chyba nie postawiłby złotówki przed pierwszym gwizdkiem na „Suomi” w meczu, w którym mierzyli się z byłym mistrzem Europy, który grał w swojej twierdzy na Parken.












