Paweł Łopienski

Wysokie wygrane PSG i Monaco, przełamanie Lille oraz dominacja Lyonu w derbach

Co wydarzyło się w dwunastej kolejce Ligue 1? Sprawdźcie!

06 listopada 2017

Ostatnia odsłona Ligue 1 przed ostatnią w tym roku przerwą reprezentacyjną stała pod znakiem derbów pomiędzy Saint-Etienne i Olympique Lyonem. W środku tygodnia francuskie media rozpisywały się głównie na temat tej rywalizacji, jednak na innych murawach również nie brakowało emocji, o których opowiemy w naszym cotygodniowym podsumowaniu kolejki!

Weekend na francuskich boiskach rozpoczął się na Roazhon Park, gdzie Rennes rywalizowało z Bordeaux. Podopieczni Christiana Gourcuffa po fatalnym rozpoczęciu sezonu z każdym kolejnym spotkaniem radzą sobie coraz lepiej. Odnieśli trzy ligowe zwycięstwa z rzędu, awansowali do kolejnej rundy Coupe de la Ligue i znajdują się już na trzynastej lokacie w tabeli. W rywalizacji z „Żyrondystami” pragnęli przerwać fatalną passę jedenastu spotkań bez wygranej z tym zespołem. I to się udało, dobrze radzili sobie z Malcomem i spółką i wygrali 1:0 po samobójczej bramce Jeremy’ego Toulalana. W sobotę byliśmy świadkami kolejnego zwycięstwa FC Nantes. „Kanarki” nie bez problemów pokonały 2:1 Tuluzę, tym samym umocniły się w czołówce – nad szóstym Saint-Etienne mają już pięć punktów przewagi.

Piłkarze Rudiego Garcii na Stade Velodrome rywalizowali z dobrze spisującym się w obecnych rozgrywkach SM Caen. Zapowiadał się trudny mecz dla OM, tym bardziej że w dwunastu spotkaniach aż sześciokrotnie gościom udawało się zachować czyste konto. W niedzielę bliżej było do meczu z 30 kwietnia, kiedy to na swoim stadionie Caen przegrało 1:5. Tym razem nie zdołało strzelić bramki, a Rudi Garcia może cieszyć się z gładkiego zwycięstwa swoich podopiecznych. Wygrała również drużyna Luciena Favre’a, która mierzyła się z Dijon. Bohaterami tego spotkania byli Mario Balotelli (strzelec jedynej bramki) oraz Walter Benitez. Dzięki udanym interwencjom golkipera gospodarzy udało się zdobyć trzy punkty.

Mistrz i wicemistrz gromią rywali

AS Monaco oraz Paris Saint-Germain po rywalizacji w fazie grupowej Ligi Mistrzów wróciły na własne podwórko i były zdecydowanymi faworytami w rywalizacjach z Guingamp i Angers. Ale zacznijmy od drużyny mistrza Francji, któremu zazwyczaj drużyna prowadzona przez trenera Antoine’a Kombouare’a sprawiała mnóstwo problemów. Nie tym razem. Już w dziesiątej minucie wynik otworzył Guido Carrillo, dla którego była to pierwsza bramka w tym sezonie i który zastępował kontuzjowanego Radamela Falcao. Do przerwy gospodarze prowadzili 4:0 po golach Adamy Traore, Baldego Keity i Fabinha. W drugiej połowie rezultat podwyższyli strzelając drugiego gola w tym spotkaniu – Traore i Carrillo. Największym bohaterem sobotniej rywalizacji był jednak prawy obrońca Monakijczyków, Almamy Toure, który popisał się trzema asystami i słusznie został wybrany do jedenastki kolejki według francuskiego dziennika „L’Equipe”.

PSG bez Neymara, Marquinhosa, Angela Di Marii oraz Thiago Motty rywalizowało z Angers znajdującym się na dwunastej pozycji w tabeli. Kolejny raz otrzymaliśmy potwierdzenie, że przy absencji najdroższego piłkarza na świecie Edinson Cavani radzi sobie świetnie i strzela wiele bramek. Gole zdobyte przez Urugwajczyka na 3:0 i 4:0 były jego kolejno setnym i sto pierwszym trafieniem w Ligue 1. Jak do tej pory jedynym zawodnikiem, który w barwach wicemistrza Francji strzelił ponad sto goli, był, rzecz jasna, Zlatan Ibrahimović, który strzelanie zakończył na 113 trafieniach. Napastnik, który został powołany na listopadowy mecz towarzyski z Polską, wykorzystał nieobecność Radamela Falcao i dogonił go w klasyfikacji strzelców Ligue 1.

Po kilku gorszych meczach w sobotę świetnie spisywał się Kylian Mbappe. 19-letni zawodnik strzelił dwie bramki, do tego asystował przy pierwszym trafieniu Cavaniego, był pewny siebie, podejmował trafne decyzje, a jego występ znacznie różnił się od tego przeciwko OM. Paris Saint-Germain w dwunastu spotkaniach strzelił 39 goli, ma 32 punkty, nadal o cztery więcej od AS Monaco. Po przerwie reprezentacyjnej piłkarzy Unaia Emery’ego czeka rywalizacja na Parc des Princes z FC Nantes, zaś Radamel Falcao i spółka zagrają na wyjeździe z Amiens.

Angers SCO 0:5 Paris Saint-Germain

AS Monaco 6:0 EA Guingamp

Długo wyczekiwane przełamanie Lille

W zeszłą niedzielę podopieczni Marcela Bielsy przegrali szósty mecz w tym sezonie, tym razem nie dali rady dobrze broniącemu się OM. I o ile wynik po raz kolejny pozostawiał wiele do życzenia, o tyle gra zespołu po raz pierwszy od dawna wyglądała obiecująco. Każdy inny trener byłby po tylu niepowodzeniach zwolniony, jednak za dużo zainwestowano w przybycie „El Loco”, aby tak szybko się z nim rozstać. W środku tygodnia mówiło się już jednak otwarcie o tym, że jeśli piłkarze nie wygrają z FC Metz, wtedy nastąpi zmiana na ławce trenerskiej. Problemy swojej drużyny zauważają kibice, którzy po porażce w ostatnim spotkaniu po raz pierwszy domagali się od działaczy radykalnych decyzji mających wpłynąć na poprawienie sytuacji.

Bo porażka z ostatnią drużyną w tabeli, która na jedenaście spotkań zdołała wygrać zaledwie raz, zdecydowanie nie wchodziła w grę i byłby to szczyt upokorzeń Lille w obecnych rozgrywkach. Na całe szczęście Marcelo Bielsa kolejny tydzień może spokojnie pracować ze swoim zespołem. Goście na stadionie Saint-Symphorien byli znacznie lepsi i pewnie wygrali 3:0. Tym samym przerwali passę dziewięciu meczów bez zwycięstwa. Strzelanie rozpoczął i zakończył sprowadzony z Angers za dziesięć milionów euro Nicolas Pepe. Najpierw przed zakończeniem pierwszej połowy wykorzystał rzut karny, a trzy minuty przed końcem meczu odzyskał piłkę na trzydziestym metrze i ze spokojem pokonał Thomasa Didillona.

FC Metz 0:3 LOSC

Derby na piątkę

Rywalizacja lokalnych rywali zawsze budzi wiele emocji, między kibicami oraz zawodnikami obu drużyn od dawien dawna iskrzy. Bez wątpienia można uznać, że rywalizacja Saint-Etienne z Olympique’iem Lyon to jedne z najgorętszych derbów we Francji. Dla obu zespołów są to najważniejsze mecze w sezonie i motywacja jest na najwyższym poziomie.

W takich meczach nie zawsze wygrywa lepszy. To kwestia motywacji – odpowiadał dziennikarzom bramkarz „Zielonych”, Stephane Ruffier.

W niedzielny wieczór nie było żadnych wątpliwości, która drużyna prezentowała się lepiej. Już w 10. minucie na prowadzenie wyszli „Les Gones”. W tej sytuacji wyprowadzili zabójczą kontrę, którą wykończył płaskim strzałem Memphis Depay. Po kwadransie było już 2:0, a podanie Bertranda Traore wykorzystał będący w znakomitej formie Nabil Fekir. Po przerwie czerwoną kartkę za brzydki faul otrzymał Leo Lacroix i gospodarze musieli radzić sobie w dziesiątkę. Trzecią i czwartą bramkę dla gości zdobyli Mariano Diaz oraz wspomniany wcześniej Bertrand Traore.

Piątą bramkę strzelił nie kto inny, jak powołany do reprezentacji Francji na mecze z Walią i Niemcami Fekir. Pomocnik pewnie wykorzystał sytuację sam na sam z bramkarzem gospodarzy, a następnie w cieszynce zdjął koszulkę i w geście triumfu zaprezentował ją przed kibicami rywala. A ci nie czekali długo z reakcją, tylko szybko wtargnęli na boisko, co spowodowało przerwanie spotkania. Po trzydziestu minutach piłkarze wyszli na murawę, aby dograć ostatnie pięć minut, jednak nie wydarzyło się wówczas nic godnego uwagi. Goście wygrywają, a Lyon w tak dobrej dyspozycji chciałoby się oglądać w każdym spotkaniu.

AS Saint-Etienne 0:5 Olympique Lyon

 

Pozostałe wyniki 12. kolejki:

Stade Rennais FC 1:0 Girondins de Bordeaux

Montpellier Herault SC 1:1 Amiens SC

FC Nantes 2:1 Toulouse FC

ESTAC Troyes 3:0 RC Strasbourg Alsace

OGC Nice 1:0 Dijon FCO

Olympique Marsylia 5:0 SM Caen

Zapisz

Komentarze:
Przeczytaj także: