Michał Krzeszowski

Czy powinno się zastrzegać numery legend?

Roma chce uhonorwać Tottiego zastrzeżeniem numeru 10

ilgiornale.it
28 maja 2017

28 maja 2017 roku. Ta data będzie bardzo szczególna dla fanów Romy. W niedzielę po raz ostatni Francesco Totti zagra w koszulce „Giallorossich”. Bohaterem tego artykułu nie jest jednak „Cesarz Rzymu”, ale jego… numer. Tak, koszulka z numerem 10. Władze klubu chciałyby uhonorować swoją legendę przez zastrzeżenie liczby. Dyskusję o tym, czy należy tak postąpić, rozpoczął trener Luciano Spalletti, który wolałby tego nie robić. Czy powinno się honorować w taki sposób zasłużonych piłkarzy? A może lepiej numery pozostawiać dla młodych zawodników wzorujących się na wybitnych graczach?

Moda na honorowanie piłkarzy przez zastrzeganie numeru wzięła się zza oceanu. W Stanach Zjednoczonych w rozgrywkach NBA czy NHL często w taki sposób są nagradzane wybitne jednostki. Sporą różnicą między sportami jest to, że zazwyczaj koszykarze i hokeiści korzystają z całej dozwolonej puli numerów od 0 do 99. W piłce nożnej do lat 90. najczęściej wyjściowy skład występował z numeracją od 1 do 11, a wszystkim poszczególne liczby kojarzą się z daną pozycją (np. 10 – rozgrywający; 9 – napastnik). Stało się to standardem piłkarskim i rzadko się zdarza, żeby ktoś wybrał powyżej liczby 23. I to właśnie z tego powodu pojawia się dyskusja o zastrzeganiu numerów w piłce nożnej. Ale po kolei. Kto w futbolu został honorowany wyłączeniem numeru?

Ku pamięci zasłużonych

Numery są najczęściej zastrzegane dla piłkarzy, którzy byli wierni jednym barwom lub swoimi zdolnościami zapisali się w historii klubu. We Włoszech tak nagrodzono wielu graczy. Właśnie Serie A jako pierwsza liga w Europie uhonorowała w ten sposób zawodnika. Mowa tu o Franco Baresim (numer 6), który grał 20 lat w koszulce AC Milan. Akurat drużyna z Mediolanu jako pierwsza zastrzegła dwa numery, bo na zakończenie kariery Paolo Maldiniego (25 lat gry w Milanie) zablokowała numer 3. Z tym że należy tu o czymś wspomnieć. Jeżeli któryś z synów Włocha dostanie się do pierwszej drużyny „Rossonerrich”, to będzie mógł przywdziać trykot z numerem ojca.

Diego Maradona w barwach SSC Napoli zdobył mistrzostwo Włoch i Puchar UEFA. Wzniósł klub z południa na najwyższy poziom, a do dziś jest tam traktowany, dosłownie, na równi z Bogiem. Nikt nie miał pretensji o to, żeby zastrzec numer 10, z którym Argentyńczyk grał w barwach drużyny z Neapolu. W Anglii w barwach West Ham 16 lat grał Bobby Moore. Wybitny obrońca reprezentacji Anglii występował z numerem 6 i to właśnie on został zastrzeżony po jego śmierci. Podobne historie zdarzały się w Polsce. Po latach tak postąpiła Legia Warszawa z numerem 10 na cześć Kazimierza Deyny. Również Widzew Łódź po śmierci Włodzimierza Smolarka zastrzegł numer 11.

Ku pamięci tragicznie zmarłych

Niestety w futbolu zdarzały się tragiczne momenty. W 2003 roku podczas Pucharu Konfederacji w meczu półfinałowym Kameruńczyk Marc-Vivien Foe niespodziewanie zasłabł na boisku. Mimo 45-minutowej reanimacji piłkarz zmarł na atak serca. Ku pamięci zawodnika został zastrzeżony numer 23 w Manchesterze City (ostatni klub Kameruńczyka), numer 17 w RC Lens (grał tam pięć lat) i numer 17 w Olympique’u Lyon (grał tam trzy lata, ale w 2008 roku zniesiono blokadę). Podobnie postąpiła Benfica Lizbona pół roku później, po niespodziewanej śmierci na boisku Miklosa Fehera. Węgier w końcówce spotkania z Vitórią Guimaraes zasłabł i upadł na boisko. Powodem śmierci była arytmia serca. Portugalski klub zastrzegł numer 29, który należał do węgierskiego pomocnika. W Niemczech w Hannoverze 96 nikt nie może grać z numerem 1. Powodem tego jest uczczenie pamięci Roberta Enkego. Reprezentant Niemiec cierpiał na depresję, która przyczyniła się do jego śmierci. W listopadzie 2009 roku popełnił samobójstwo – wskoczył pod pędzący pociąg.

Śmierć na boisku poniósł także piłkarz Sevilli Antonio Puerta. W 2007 roku zasłabł na murawie, a kilka dni później zmarł w szpitalu. Władze klubu chciały zastrzec numer, z którym grał pomocnik klubu z Andaluzji, ale hiszpański związek piłkarski, ze względu na przepisy, nie zgodził się na to. W 2012 roku ulica, przy której mieszkał Puerta, została nazwana jego imieniem.

Inne przypadki

Często dzieje się tak, że kluby piłkarskie w uznaniu dla swoich fanów zastrzegają numer 12. Potocznie o kibicach mówi się jako o „dwunastym zawodniku”, a tą drogą podążyły takie kluby, jak np.: Bayern Monachium, PSV Eindhoven, Lech Poznań, Lazio Rzym czy Fenerbahce Stambuł. Dla swoich kibiców Panathinaikos Ateny zastrzegł numer 13, ponieważ najbardziej oddani fani na poprzedni stadion „Koniczynek” wchodzili przez 13. bramę. Cracovia zaś po śmierci Jana Pawła II zablokowała numer 1. Papież Polak prywatnie był kibicem krakowskiego klubu. W drużynie Phillipsa poza numerem 12 jest zastrzeżony jeszcze numer 99. Na co dzień chodzi z nim na plecach… maskotka klubu z Eindhoven – Phoxy.

Blokować czy zostawiać?

Zastrzeżenie numeru powoduje zachowanie pamięci o piłkarzu, docenienie jego gry i umiejętności, wpływu na klub czy też uhonorowanie wspaniałej kariery. Ale czy młodzi chłopcy, którzy też marzą o podążaniu drogą swojego idola i chcieliby zasłużyć na ten sam numer, muszą obejść się smakiem? W 2007 roku Ajax Amsterdam zablokował numer 14 na cześć najwybitniejszego holenderskiego piłkarza Johana Cruyffa. Holender po tym zaszczycie powiedział, że lepiej byłoby, aby numer otrzymywał wówczas najlepszy piłkarz „Joden”. I tu wracamy do wstępu do artykułu i Francesco Tottiego. Podobnym tokiem myślowym podążył obecny trener Romy. Spalletti chciałby, żeby w przyszłości ktoś mógł z dumą i zaszczytem przywdziać numer 10 po „Il Capitano”. Nie wszyscy uważają tak samo i nie wszyscy chcą go słuchać, ponieważ szkoleniowiec jest skonfliktowany z żywą legendą Rzymu.

Dyskusja o zastrzeganiu numerów jest trudna, ale nie tak często poruszana. W piłce nożnej nie ma bardzo dużej liczby zablokowanych numerów. Jednak kiedy już porusza się ten temat, trzeba przyznać, że racja mają zarówno zwolennicy, jak i przeciwnicy. Z jednej strony wybitne jednostki zasługują na takie wyróżnienie. Z drugiej strony dla młodych piłkarzy wielką nagrodą będzie przywdzianie numeru, z którym występował ich idol. Może na zasadzie pomysłu Cruyffa powinno się wręczać numer aktualnie najlepszym piłkarzom w drużynie. A Wy, Drodzy Czytelnicy, jak sądzicie? Powinno się blokować numery czy zostawiać dla przyszłych gwiazd futbolu? Pamięć po legendzie nie minie, jeżeli ktoś inny przywdzieje tę samą koszulkę.

Komentarze:
Przeczytaj także: