W piątek rozegrano kolejne mecze 12. kolejki rosyjskiej Premier Ligi. Kibice w największym kraju świata nie mogli narzekać na brak bramek. Obyło się bez niespodzianek, zwyciężali głównie faworyci, w tym lider rozgrywek – Zenit Sankt Petersburg.
Podopieczni Luciano Spallettiego byli zdecydowanymi faworytami starcia z najsilniejszym, lecz zajmującym zaledwie 12. miejsce w lidze beniaminkiem, Ałanią Władykaukaz. Brązowi medaliści poprzedniego sezonu, pokonując w zeszłym tygodniu Anży Machaczkała pokazali, że są w dobrej formie i mają wielką ochotę na trzy punkty.
Na początku meczu wydawało się, że więcej ochoty do gry przejawiają zawodnicy Władimira Szewczuka. Miejscowi próbowali atakować, lecz dobrze spisywała się defensywa przyjezdnych, szczególnie Aleksandr Aniukow. Niewielkie zagrożenie gospodarze stwarzali po rzutach wolnych. Zenit poważniej zaatakował dopiero po pół godzinie gry. W 26. minucie sam na sam z Dmitrijem Chomiczem wyszedł Aleksandr Kierżakow. Akcja zakończyła się faulem i żółtą kartką dla byłego golkipera Spartaka Moskwa oraz karnym dla gości. Do piłki podszedł Roman Szyrokow i okazji na bramkę nie zmarnował. Chwilę później szansę na podwyższenie wyniku miał Kierżakow, lecz piłka tym razem nie wpadła do siatki.
W 34. minucie Chomicz ponownie nie uchronił swojej drużyny przed utratą gola. Dobrą akcję zawodników Spallettiego celnym strzałem zakończył Władimir Bystrow, zdobywając swojego czwartego gola w sezonie 2010. Cztery minuty później nastąpił nokaut Ałanii. Tym razem błysnął Danko Lazović. Serbski napastnik, choć nie popisał się podczas rozgrywanych w Republice Południowej Afryki mistrzostwa świata, tym razem pokazał, na co go stać. Pięknym strzałem zaskoczył Chomicz, który mógł tylko podziwiać, jak piłka po raz trzeci ląduje w jego siatce. Tuż przed końcem pierwszej połowy na bramkę ruszył Gieorgij Gabułow, lecz Wiaczesław Małafiejew był na posterunku.
Na początku drugiej połowy przycisnęła Ałania. Dwukrotnie na bramkę Zenitu uderzał Marenicz, lecz najpierw niecelnie, a potem z jego strzałem poradził sobie golkiper z Sankt Petersburga. Niebezpiecznie było także w sytuacji, w której szczęścia próbował Gabułow, lecz kopniętą przez niego piłkę zablokował Nicolas Lombaerts. Po kwadransie gry w tej części meczu znów uaktywnił się Zenit. Tym razem Lazović jednak nie trafił w bramkę Chomicza. Świetną okazję na strzelenie gola miał w 66. minucie Aleksiej Ionow, lecz spisał się strzegący bramki Ałanii Michał Kierżakow.
Na kwadrans przed końcem meczu, po błędzie defensywy przyjezdnych, gospodarze znaleźli się w niezłej sytuacji bramkowej. Jednak piłka po akcji Stojanowa z Mareniczem padłą łupem Małafiejewa. W 79. minucie i on sięgnął po piłkę do siatki. Po dośrodkowaniu ze skrzydła w polu karnym Zenitu najwyżej wyskoczył Iwan Iwanow i uderzeniem głową pokonał golkipera lidera Premier Ligi. Ałania poczuła chęć na kolejnego gola, na co zareagował Spalletti, wpuszczając na boisko Szabolcsa Husztiego w miejsce Aleksandra Kierżakowa. Parę chwil po tym nikt nie przejął centry Marenicza. W odpowiedzi piłkę w „szesnastkę” beniaminka zagrał Ionow, lecz nikt nie przejął podania. Ostatecznie Zenit pokonał Ałanię 3:1 i umocnił się na pierwszym miejscu w tabeli. Brązowi medaliści poprzednich rozgrywek mogą teraz spokojnie wyczekiwać konfrontacji z Sibirem Nowosybirsk, która może być dla nich dobrą przeprawą przed starciem z mistrzem kraju – Rubinem Kazań. Natomiast Ałania musi poszukać punktów w meczu z Lokomotiwem.










