W 12. kolejce Bundesligi na Signal Idnuna Park Borussia Dortmund podejmowała Greuther Fuerth. Gospodarze bez problemów pokonali beniaminka ligi niemieckiej 3:1. Gole dla zwycięzców zdobyli: Lewandowski (dwa trafienia) i Goetze. Honorowe trafienie dla gości zaliczył Stieber.
Borussia Dortmund w tym sezonie gra w kratkę. Podopieczni Juergena Kloppa bardzo dobrze radzą sobie w Lidze Mistrzów, jednak w Bundeslidze nie potrafią ustabilizować formy. Dortmundczycy w tym roku nie odnieśli dwóch ligowych zwycięstw z rzędu, tak że spotkanie z Greuther Fuerth było idealną okazją do przełamania tej złej passy.
Drużyna z Fuerth rozgrywa swój premierowy sezon w Bundeslidze i wyraźnie widać, że odstaje od reszty stawki. Zawodnikom Greuther w 11 meczach udało się zdobyć zaledwie siedem punktów, a w ligowej tabeli wyprzedzają tylko Augsburg. Poza tym trener Fuerth przed spotkaniem z Borussią miał spore problemy kadrowe, gdyż kontuzjowani byli m.in. Tyrała, Fall oraz Petsos.
W 2. minucie gospodarze mieli już pierwszą szansę na strzelenie gola. Perisić ładnie uderzył z rzutu wolnego, jednak Gruen zdołał sparować piłkę na rzut rożny. Chwilę później podopieczni Juergena Kloppa wyszli jednak na prowadzenie. Goetze zatańczył z piłką, minął kilku obrońców i w ostatniej fazie akcji podał do Lewandowskiego, który skierował piłkę do pustej bramki. Piłkarze Greuther Fuerth jednak nie załamali się i kilkadziesiąt sekund później doprowadzili do remisu. Szybką, składną akcję gości sprytnym strzałem wykończył Stieber i na Signal Iduna Park po pięciu minutach było 1:1. Gospodarze ponownie wyszli na prowadzenie w 15. minucie. Kuba Błaszczykowski został sfaulowany w polu karnym i sędzia podyktował rzut karny. Do piłki ustawionej na 11. metrze podszedł Lewandowski i zdobył swoją drugą bramkę w tym spotkaniu.
Dortmundczycy po golu na 2:1 nieco zwolnili tempo gry, dłużej rozgrywali piłkę i nie spieszyli się z przedostaniem pod bramkę Fuerth. W 29. minucie świetny, zaskakujący strzał na bramkę Weidenfellera oddał Sararer, jednak bramkarz Borussii nie dał się zaskoczyć. Trzy minuty później wyborną okazję do strzelenia swojego pierwszego gola po kontuzji miał Kuba Błaszczykowski. Kapitan reprezentacji Polski minimalnie chybił. Sararer ponownie dał znać o sobie w 39. minucie. Pomocnik Greuther Fuerth uderzył zza pola karnego, ale trafił tylko w słupek!
Jak mówi stare piłkarskie porzekadło: niewykorzystane sytuacje się mszczą. Co nie udało się gościom, powiodło się gospodarzom. Goetze znalazł się w sytuacji jeden na jeden z bramkarzem. Młody Niemiec zachował spokój, znakomicie poradził sobie z golkiperem, potem jeszcze zwiódł wracającego obrońcę i właściwie wszedł z piłką do bramki. Warto zaznaczyć, że asystę przy trafieniu Goetzego zaliczył Kuba Błaszczykowski.
Gospodarze w pierwszej części nie wysilili się zbytnio, a jednak prowadzili 3:1. Fuerth miało fragmenty dobrej gry, ale to za mało na przeciwnika takiej klasy jak BVB.
Drugą część gry lepiej zaczęli gospodarze. Świetną indywidualną akcję w 56. minucie przeprowadził Błaszczykowski. Reprezentant Polski minął dwóch obrońców, wpadł w pole karne i uderzył bardzo mocno, jednak Gruen był na posterunku i obronił ten strzał. Goście w drugiej części gry byli bezradni, nie potrafili nawet oddać strzału na bramkę. W 67. minucie wreszcie na murawie pojawił się Marco Reus. Podopieczni Juergena Kloppa całkowicie kontrolowali grę, Sven Bender rządził i dzielił w środku pola, rozbijając każdy atak gości. W 85. minucie zawodnicy Borussii przeprowadzili kolejną groźną akcję, jednak Schmelzerowi zabrakło po prostu precyzji. Wynik nie uległ już zmianie. Borussia pokonała Greuther Fuerth 3:1.








