33. kolejka ekstraklasy rozpoczęła się od meczów grupy spadkowej. Znakomitą passę pięciu meczów bez porażki wciąż kontynuuje Cracovia, która pokonała u siebie Zawiszę 3:1 i przewodzi w tabeli drużyn walczących o byt w TME. Prawdziwy pogrom rywala urządzili sobie też zawodnicy Piasta, którzy wygrali z Bełchatowem 6:3. Aż czterema bramkami popisał się w tym spotkaniu Kamil Wilczek.
W tej kolejce grupy spadkowej najciekawiej zapowiadały się mecze Podbeskidzia z Ruchem Chorzów oraz niepokonanej od czterech spotkań Cracovii z Zawiszą Bydgoszcz. Zarówno „Pasy”, jak i „Górale” rundę finałową rozgrywają pod wodzą nowych szkoleniowców, ale w obu ekipach efekty są raczej odmienne.
Cracovia do bólu skuteczna
Zdecydowanie lepiej po zmianie trenera radzi sobie Cracovia Kraków. Przed meczem z Zawiszą „Pasy” miały najlepszy bilans w ekstraklasie w rundzie finałowej. Podopieczni Zielińskiego zdobyli dziesięć punktów, strzelili tyle samo bramek i stracili tylko dwie. Wygrana z przyjezdnymi z Bydgoszczy była już piątym meczem Cracovii bez porażki. Zawiszę natomiast ewentualna wygrana miała w końcu wyciągnąć ze strefy spadkowej. Na to jednak podopieczni Mariusza Rumaka muszą jeszcze poczekać.
Po pierwszej połowie przy Kałuży mieliśmy bezbramkowy remis. Oba zespoły bardzo ospale weszły w początek tego meczu, ale po pierwszych 45 minutach to goście mogli pochwalić się lepszą statystyką. Cracovia do przerwy nie była w stanie oddać ani jednego celnego strzału na bramkę Sandomierskiego. Zawisza najlepszą okazję miał w 29. minucie, kiedy w sytuacji sam na sam z Pilarzem znalazł się Jakub Świerczok. Górą w tym starciu okazał się jednak bramkarz „Pasów” i w Krakowie na tablicy wyników wciąż mieliśmy bezbramkowy remis.
Sytuacja diametralnie zmieniła się w drugiej połowie spotkania. Cracovia aż dwukrotnie ukąsiła rywala w ciągu zaledwie DWÓCH MINUT. Najpierw pięknym golem z dystansu popisał się Erik Jendrisek, a później bardzo ładną akcję z kontrataku wykończył Deniss Rakels.
https://twitter.com/filipkoniczuk/status/600749404987858945
Po przerwie kibice „Pasów” mogli mieć powody do radości, bo podopieczni Zielińskiego cały czas napierali na bramkę rywala i robili to w sposób naprawdę miły dla oka. Ofensywne nastawienie Cracovii przyniosło efekt, bo w 77. minucie gospodarze dołożyli trzeciego gola. Tym razem bramkę na swoje konto zapisał Marcin Budziński. Goście honorowe trafienie zdobyli dopiero w doliczonym czasie gry. Krzysztofa Pilarza pokonał, jako jedyny w tym meczu, Jakub Świerczok.











