Niezwykle zmotywowani piłkarze z Panamy rozpoczęli starcie z „Czerwonymi Diabłami” bardzo nerwowo, ale nic w tym dziwnego, ponieważ w kraju na samą myśl o tym spotkaniu wybuchła prawdziwa euforia. Zespół Martineza grał zaś bardzo spokojnie, niemniej Belgowie występują na międzynarodowych turniejach bardzo często i są przyzwyczajeni do presji.

Dominacja
Koledzy Edena Hazarda nagle przeszli do niezwykle uciążliwej ofensywy, która sprawiła wiele problemów Penedo, aczkolwiek golkiper nowicjusza wyszedł z tych konfrontacji zwycięsko, pokazując się z dobrej strony. Wysiłek zawodników w czerwonych trykotach mógł przynieść efekt już w 11. minucie, gdy największa gwiazda „Kanałowców” – Roman Torres, stracił futbolówkę we własnym polu karnym. Jalme Penedo miał dużo szczęścia, jako że piłka powędrowała w boczną siatkę po strzale Hazarda. W tym okresie szczególne wyróżnienie należy się Kevinowi De Bruyne, który dosłownie dwoił się i troił, aby wypracować przewagę bramkową nad przeciwnikiem.
Panama wraca do gry
Wkrótce gracze Hernána Darío Gómeza udowodnili, że na mistrzostwach świata w Rosji nie znaleźli się przypadkiem i przeprowadzili kilka groźnych kontrataków. Belgowie z upływającym czasem byli coraz bardziej niezadowoleni z przebiegu tego pojedynku. Warto także wspomnieć, że afrykański sędzia nie był pobłażliwy i pokazał kilka żółtych kartek jeszcze przed końcem pierwszej połowy. Debiutanci zachwycali swoją grą coraz bardziej, wykazali też, że priorytetem w futbolu jest zabawa, a dopiero później w sportowej hierarchii znajdują się sława, pieniądze i kariera. Do przerwy wynik 0:0. Faworyci rozczarowali i sprawili wielki zawód.










