W Pruszkowie, po udanym poprzednim sezonie, tli się jeszcze nadzieja na baraże do PKO Ekstraklasy. Żywe w pamięci kibiców są dobre mecze z czołówką Betclic 1. Ligi. Tylko po meczach takich jak ten wczorajszy można wynieść dwa skrajne wnioski.
Znicz Pruszków w pierwszej połowie dobrze realizował założenia na mecz ze Stalą Mielec. Znicz zamykał mielczan na swojej własnej połowie, zmuszając ich do wybijania piłek. I choć to podopieczni trenera Ivana Durdevica otworzyli wynik, to właśnie Znicz miał więcej z gry. Z perspektywy trenera Znicza, Marcina Matysiaka, napawać optymizmem może sposób zarządzania kryzysem po stracie bramki. Co do minusów – to fakt nieszczelnej obrony i łatwego dopuszczania mielczan do sytuacji strzeleckich.
Błędy w obronie
Ten akapit mógłbym w pełni poświęcić bramkarzowi Znicza Pruszków, który wczoraj popełnił kilka znaczących błędów. Tylko po co? Kacper Napieraj jest młodym zawodnikiem i oczywiste jest, że będzie popełniał błędy. W tym wieku zarówno wahania formy, jak i pewności siebie są porównywalne do kolejki górskiej. Kacper przecież nie znalazł się w bramce Znicza na ładne oczy i potrafi bronić, co pokazał tydzień temu w Łodzi. I choć w obu meczach Znicz nie zdobył punktów, to na tym etapie sezonu nie można przekreślać osiemnastoletniego bramkarza.
Natomiast sama defensywa Znicza kuleje. Łatwość, z jaką Stal dochodziła do sytuacji strzeleckich, pokazuje, że w tym elemencie jeszcze jest dużo do poprawy. Podopieczni trenera Matysiaka musieli się natrudzić, żeby strzelić bramkę i wyrównać stan meczu. A tracili je w bardzo łatwy sposób.
Konsekwencja w grze ofensywnej
Pomimo nieszczelnej obrony, warto pochwalić Znicz za grę ofensywną. Mozolnie budowane akcje ofensywne kończyły się albo bramką, albo stałym fragmentem gry. Choć można momentami było odnieść wrażenie, że zawodnicy Znicza lepiej czują się w grze z kontry, to ich dostosowanie do zmieniających się warunków boiskowych jest naprawdę budujące. Kibice mogą z optymizmem patrzeć na dalszą część nowego sezonu Betclic 1. Ligi.
Fazy przejściowe pozostawiają nadal wiele do życzenia
Zachwalać można cierpliwość w rozgrywaniu ataku pozycyjnego przez Znicz Pruszków, natomiast nie można pomijać jednego z kluczowych elementów nowoczesnej piłki. Szybkie przejścia z obrony do ataku we wczorajszym meczu nie wyglądały dobrze. Chwilami można było odnieść wrażenie, że piłkarze Znicza, przez nieumiejętne rozgrywanie szybkiego ataku, tracili większość swoich atutów.











