Hiszpańskie gazety opublikowały dzisiaj wstępną listę 59 kandydatów do tegorocznej Złotej Piłki. To właśnie ci zawodnicy powalczą o miano najlepszego w głosowaniu trenerów i kapitanów federacji piłkarskich wchodzących w skład FIFA. Na liście jest kilka niespodzianek i nazwisk, które trudno uznać za zasługujące na obecność w tak doborowym towarzystwie. Nas powinno cieszyć przede wszystkim docenienie Roberta Lewandowskiego.
Na początek kilka statystyk. Najwięcej swoich reprezentantów na liście mają FC Barcelona i Real Madryt (7), co nie powinno nikogo szczególnie dziwić. Ronaldo, Bale, James, Benzema, Ramos, Modrić i Kroos, a po stronie Barcelony Messi, Neymar, Suarez, Mascherano, Claudio Bravo i Rakitić. Przyznacie, taka liczba i ci piłkarze nie są zaskoczeniem i ich obecność na tej liście jest wręcz obowiązkowa.
Następny w kolejce Juventus ma sześciu reprezentantów, z czego Carlos Tevez, Arturo Vidal i Andrea Pirlo nie są już piłkarzami „Starej Damy”. Mimo to miejsce na liście znaleźli głównie dzięki grze we Włoszech i ich wiosennej kampanii w Lidze Mistrzów.
Bayern Monachium ma pięciu reprezentantów, w tym Roberta Lewandowskiego, którego nominacja nie powinna w ogóle podlegać dyskusji. Warto odnotować, że to powrót Lewandowskiego do tego zestawienia po zeszłorocznej nieobecności, którą w sumie trudno było racjonalnie wyjaśnić.
Premier League posiada w zestawieniu 20 reprezentantów, jednak trudno znaleźć zespół, który w tej liczbie zdecydowanie dominowałby nad innymi. Chelsea i Manchester City zgodnie mają po czterech reprezentantów, a dziwić może obecność dużej liczby graczy spoza TOP 5 angielskiej Premier League. Przykładowo Swansea ma w zestawieniu tyle samo reprezentantów co Liverpool…
Jeżeli chodzi o narodowości, najwięcej w zestawieniu pojawiło się Argentyńczyków. Sześć nazwisk z ojczyzny Maradony mogłoby dziwić w kontekście przegranej batalii w Copa America, jednak nie ulega wątpliwości, że Tevez i Otamendi zostali głównie uhonorowani za zasługi klubowe, a nie reprezentacyjne. Chile i Hiszpania mają po pięciu reprezentantów i w tym przypadku można głębiej zastanowić się nad brakiem nominacji dla Sergio Busquetsa i Gerarda Pique. Nie ma też Davida Silvy, co również może dziwić, zwłaszcza w kontekście nominacji dla Cristiana Atsu. Rozumiem, że Puchar Narodów Afryki i fakt, że Atsu był zdecydowanie jednym z najlepszych piłkarzy na tym turnieju. Jednak przyznajmy uczciwie – to nie ten sam rozmiar kapelusza co hiszpański mediapunta.
Warto również odnotować fakt, że czterech reprezentantów ma Kolumbia, a po trzech Urugwaj i Brazylia. Oglądając tę listę, nietrudno oprzeć się wrażeniu, że Copa America była kluczowym czynnikiem wpływającym na powołania, co nie jest zaskoczeniem. W końcu FIFA dąży do promocji rozgrywek reprezentacyjnych i w jej własnym interesie leży gratyfikacja piłkarzy, którzy właśnie na tego typu turniejach odgrywają role kluczowe.
A kontrowersje? Na pewno zdumiewa obecność Luongo, Atsu i mimo wszystko Guerrero. Rozumiem nominację dla Carlosa Sancheza, który odgrywał kluczową rolę w zwycięstwie River Plate w Copa Libertadores, a także Vargasa, który praktycznie w pojedynkę poprowadził Chile do zwycięstwa w Copa America.










