Zenit Sankt Petersburg odniósł pierwsze tegoroczne zwycięstwo w meczu ligowym. Podopieczni Luciano Spallettiego rozbili na wyjeździe Dynamo Moskwa 5:1 (3:0) i umocnili się tym samym na pozycji lidera Premier Ligi.
Siergiej Siłkin, trener Dynama, nie mógł dziś skorzystać z usług kontuzjowanego Antona Szunina oraz zawieszonego za nadmiar żółtych kartek Luke’a Wilkshire’a. Także opiekun Zenitu, Luciano Spaletti, musiał radzić sobie bez kilku podstawowych zawodników. Cała trójka, Aleksandr Aniukow, Władimir Bystrow oraz Danny, boryka się obecnie z problemami zdrowotnymi.
W początkowym fragmencie spotkania gracze obu drużyn nie potrafili przeprowadzić żadnej groźnej akcji podbramkowej. Pod koniec pierwszego kwadransa gry Zenit zadał jednak rywalowi dwa potężne ciosy.

W 13. minucie goście wywalczyli rzut rożny. Z narożnika boiska dośrodkował Andriej Arszawin, a opłakany w skutkach błąd popełnił Władimir Granat, który zagrał na głowę Domenico Criscito. Reprezentant Włoch nie miał większych problemów ze strzeleniem swojego debiutanckiego gola w Premier Lidze.
Nie minęło 60 sekund, a Roman Berezowski, golkiper Dynama, znów musiał wyjmować futbolówkę z siatki. Tym razem nie popisał się Artur Jusupow. Pomocnik gospodarzy nieumiejętnie wyprowadzał piłkę z własnej połowy, a ta trafiła do Aleksandra Kierżakowa. Najskuteczniejszy piłkarz Zenitu, nie namyślając się wiele, huknął z 30 metrów w okienko bramki gospodarzy i zapisał na swoim koncie przepiękną bramkę.
„Niebiesko-biali” próbowali szybko odpowiedzieć na trafienie Kierżakowa. Bliski szczęścia był Balazs Dzsudzsak, posyłając piłkę obok interweniującego Wiaczesława Małafiejewa. Na posterunku czuwał jednak Nicolas Lombaerts, który asekurował swojego bramkarza i wybił futbolówkę poza pole karne.
Problemy ze skutecznością nie dotyczyły obrońców tytułu mistrzowskiego. W 24. minucie z dobrej strony pokazał się Arszawin. Gracz wypożyczony z Arsenalu Londyn przeprowadził kilkudziesięciometrowy rajd z piłką przy nodze, po czym podał do wbiegającego w pole karne Siergieja Siemaka. Doświadczony pomocnik pewnym strzałem przy słupku nie dał Berezowskiemu szans na skuteczną interwencję.
Mimo okazałego prowadzenia goście nie zwalniali tempa gry i raz po raz szturmowali bramkę stołecznej drużyny. Kolejne nieporozumienie moskiewskiej defensywy mógł wykorzystać Kierżakow, lecz tym razem Granat w ostatniej chwili zablokował strzał swojego byłego kolegi klubowego. Szczęścia uderzeniem z dystansu próbował natomiast Roman Szyrokow, lecz Berezowski nie dał się zaskoczyć. Tuż przed przerwą stuprocentową okazję zmarnował Kierżakow. Reprezentant Rosji przestrzelił z trzech metrów.










