Tego wyniku chyba w najśmielszych snach nie przewidywali najzagorzalsi sympatycy Zenitu Sankt Petersburg. Mistrzowie Rosji w gigahicie trzeciej kolejki Premier Ligi pokonali CSKA Moskwa 3:1. Dwie bramki zdobył były gracz klubu ze stolicy, Siergiej Siemak.
Pierwsze minuty meczu upłynęły pod znakiem piłkarskich szachów i badania swoich możliwości. Jako pierwsi zaatakowali czempioni. Po pięciu minutach sam na sam z Igorem Akinfijewem mógł się znaleźć Aleksandr Kierżakow, lecz w porę powstrzymał go Gierogij Szcziennikow. 60 sekund później „Wojskowi” wywalczyli rzut wolny. Rasmus Elm minął mur, lecz po jego strzale piłka przeleciała obok bramki Wiaczesława Małafiejewa. Chwilę później CSKA przeprowadził koronkowy atak. Elm świetnym podaniem znalazł Zorana Tosicia, ten odegrał do Seydou Doumbii, który zagrał Aleksandrsowi Caunie. Strzał Łotysza wybronił Małafiejew. W 9. minucie poważne ostrzeżenie gospodarzom dał Roman Szyrokow, który niewiele przestrzelił po podaniu Kierżakowa. Najlepszy strzelec Zenitu 60 sekund później wyłożył piłkę Siergiejowi Siemakowi, który wepchnął ją do pustej siatki. Minutę później były kapitan Rubinu wpadł w pole karne, a próbujący interweniować Akinfiejew powstrzymał go nieprzepisowo. Sędzia odgwizdał „jedenastkę”, którą na gola zamienił Kierżakow.
Napór gości trwał. Po pięciu minutach nieco mniej widowiskowej gry ponownie ruszyli do ataku, ale golkiper gospodarzy łatwo poradził sobie ze strzałem Igora Denisowa. 180 sekund później zadrżały serca sympatyków Zenitu. Poza boiskiem znalazł się Szyrokow, jednak po interwencji lekarzy reprezentacyjny pomocnik wrócił na murawę. Tymczasem mistrzowie wciąż atakowali, lecz przedarcie się przez zasieki obronne CSKA sprawiało im wiele trudności. Miejscowi wywalczyli rzut wolny na granicy pola karnego. Do piłki podszedł Elm, lecz po jego uderzeniu futbolówka trafiła w mur. Chwilę później nie popisał się Pontus Wernbloom, który nie wykorzystał dobrego dośrodkowania ze skrzydła.
Ostatni kwadrans dla CSKA zaczął się na najgorzej, jak mógł. Zagranie Kierżakowa trafiło do Władimira Bystrowa, który ładnie odnalazł Siemaka, a ten pewnym uderzeniem po raz drugi umieścił piłkę w siatce. Chwilę później najlepszy strzelec Zenitu wyskoczył do główki, lecz posłał futbolówkę minimalnie nad poprzeczką. Niewiele mistrzowie zyskali także po strzale Denisowa z 36. minuty. W końcówce pierwszej połowy goście zaniechali ataków. Skoncentrowali się na utrzymaniu piłki jak najdalej od swojego pola karnego. Zmniejszoną aktywność przeciwników próbowali wykorzystać gospodarze. Na trzy minuty przed końcem Małafiejew wyłapał dośrodkowanie Cauny. 60 sekund później na skrzydle przedarł się Mario Fernandes, po czym wstrzelił piłkę w pole karne. Ta minęła Doumbię, ale trafiła do Hondy, a Japończyk uczynił to, co do niego należało. Jeszcze przed przerwą z dystansu próbował Tosić, ale przestrzelił.
Od początku drugiej połowy znów zaatakował Zenit. Pierwszy strzał na bramkę Akinfiejewa w tej części meczu oddał Criscito. Chwilę później po drugiej stronie boiska Honda zagrał do Fernandesa, którego wrzutkę w pole karne wybił Bruno Alves. W rewanżu po drugiej stronie boiska indywidualną akcją próbował się popisać Kierżakow, lecz powalił go Aleksiej Bieriezucki. Po rzucie wolnym udanie interweniował Akinfiejew. W 54. minucie znów pokazał się Elm. Jednakże petersburscy obrońcy bez większych problemów go zatrzymali. Równie dobrze poradzili sobie z wrzutką Szczienikowa. Niedługo po tym „Wojskowi” zarobili rzut rożny. Dośrodkowanie z narożnika przyniosło nieudany strzał Wasilija Bieriezuckiego, który przy okazji faulował Małafiejewa. Nim upłynął pierwszy kwadrans drugiej połowy, niecelnie z dystansu uderzał Honda.










