W 25. kolejce Premier Ligi swoich kibiców zawiódł Zenit Sankt Petersburg. Podopieczni Luciano Spallettiego meczem z Anży Machaczkała mogli niemal zapewnić sobie mistrzostwo Rosji. Tymczasem liderzy Premier Ligi zaledwie zremisowali z kaukaskim klubem 3:3.

Zdecydowanymi faworytami tej konfrontacji byli zdobywcy Pucharu UEFA 2008. Ich sympatycy spodziewali się łatwiej i wysokiej wygranej. Tymczasem starcie z Anży rozpoczęło się od sensacyjnego prowadzenia gości. Zaledwie po 180 sekundach gry Jurij Żewnow musiał sięgnąć do siatki po piłkę, którą umieścił w niej Jan Holenda. Radość graczy Gadżiego Gadżijewa nie trwała jednak długo. Pięć minut później tablica świetlna wskazywała wynik 1:1. Po podaniu Aleksandra Bucharowa przytomnością umysłu wykazał się Danny, pokonując Ilię Abajewa. Jeszcze przed przerwą lider Premier Ligi wyszedł nam prowadzenie. Tym razem tym, który zaskoczył bramkarza Anżby, okazał się Konstantin Zyrjanow.
Po przejęciu inicjatywy przez Zenit wydawało się, że zawodnicy Spallettiego pójdą za ciosem i do środowej konfrontacji ze Spartakiem przystąpią z przewagą ośmiu punktów nad Rubinem i aż dziesięciu nad CSKA. Sympatycy Zenitu wyraźnie się uspokoili, kiedy ich ulubieńcy zdobyli trzeciego gola, a drugie trafienie w tym meczu zaliczył Danny. Bramka ta bardzo uspokoiła przyjezdnych, którzy dali pograć przeciwnikom. Efektem było kontaktowe trafienie Nicolae Josana na dziesięć minut przed końcem meczu. Gospodarze poszli za ciosem i w ostatnich chwilach regulaminowego czasu gry doprowadzili do wyrównania za sprawą Michaiła Bakajewa. Zmiana Aleksandra Bucharowa na Maksima Kanunnikowa dokonana dosłownie chwilę później na nic się już zdała i Zenit podzielił się punktami z Anży.
W pozostałych niedzielnych meczach Amkar przegrał 1:2 z Lokomotiwem, CSKA bezbramkowo zremisował z Rubinem, a Krylje ograły Rostów 2:1.











