Na trzy kolejki przed końcem sezonu 2011/2012 piłkarze Zenitu Sankt Petersburg zapewnili sobie obronę tytułu piłkarskiego mistrza Rosji. Dziś podopieczni Luciano Spallettiego pokonali jedyną drużynę, która mogła wytrącić im mistrzowską paterę z rąk, Dynamo Moskwa 2:1 (2:1), dzięki czemu zwiększyli przewagę nad tym rywalem do piętnastu punktów.
Przed tym meczem gracze znad Newy potrzebowali zaledwie punktu, by zapewnić sobie trzecie w historii klubu, a drugie z rzędu mistrzostwo Rosji. Na pierwszy celny strzał musieliśmy czekać do 10. minuty. Balazs Dzsudzsak szczęśliwie dograł piłkę do Kevina Kuranyiego, a ten uderzył na bramkę, lecz Wiaczesław Malafiejew nie dał się zaskoczyć.
Zenit groźnie zaatakował dopiero w 23. minucie. Andriej Arszawin zagrał w tempo do Aleksandra Aniukowa i tylko dzięki refleksowi Antona Szunina Dynamo nie straciło gola.

Po półgodzinie gry gospodarze wyszli na prowadzenie. Znów umiejętnościami błysnął Arszawin, który popisał się precyzyjnym podaniem do Romana Szyrokowa. Reprezentant Rosji nie zmarnował zagrania od kolegi i z zimną krwią zaskoczył Szunina.
300 sekund później gospodarze wywalczyli rzut karny. Dzsudzsak pociągał za koszulkę Władimira Bystrowa i arbiter Witalij Mieszkow bez wahania wskazał na wapno. Do piłki ustawionej na jedenastym metrze podszedł Aleksandr Kierżakow i pewnym strzałem w róg bramki podwyższył prowadzenie swego zespołu.
Dynamo strzeliło kontaktową bramkę w 43. minucie meczu. Z rzutu rożnego piłkę dośrodkował Zvjezdan Misimović, a najwyżej w polu karnym Zenitu wyskoczył Aleksandru Epureanu i strzałem głową nie dał Małafiejewowi szans na skuteczną interwencję.
Goście postanowili pójść za ciosem i gdyby nie kapitalna parada Małafiejewa, to w drugiej minucie doliczonego czasu gry Igor Siemszow doprowadziłby do wyrównania. Ostatecznie jednak Zenit utrzymał minimalne prowadzenie do końca pierwszej połowy.

Także po zmianie stron byliśmy świadkami wymiany ciosów między obiema ekipami. W 52. minucie bliski szczęścia był Misimović, który zdecydował się na zaskakujące uderzenie z rzutu wolnego, w konsekwencji czego piłka przeleciała tuż obok słupka.
Od 55. minuty gospodarze musieli grać w osłabieniu. Konstantin Zyrjanow podciął Igora Siemszowa i po raz drugi tego wieczoru został ukarany żółtą kartką.











