Zenit Sankt Petersburg spędzi zimę na fotelu lidera rosyjskiej Premier Ligi. W swoim ostatnim tegorocznym meczu ligowym podopieczni Luciano Spallettiego ograli na własnym boisku Lokomotiw Moskwa 2:1 (2:1).
Pierwsze dobre akcje w tym meczu przeprowadzili goście. W 4. minucie Wiaczesław Malafiejew musiał interweniować po strzale Denisa Głuszakowa, natomiast po kolejnych pięciu minutach Maicon główkował nad poprzeczką bramki Zenitu. Na zryw gospodarzy trzeba było czekać do drugiego kwadransa spotkania.

W 20. minucie fatalny błąd popełnił Manuel da Costa, który przy próbie wybicia piłki, zagrał ją wprost do Danko Lazovicia. Serb popędził na bramkę Lokomotiwu, a Guilherme, chcąc ratować sytuację, sfaulował go i sędzia bez wahania podyktował rzut karny. Do futbolówki ustawionej na jedenastym metrze podszedł Wiktor Fajzulin i uderzył tak, że golkiper gości zdołał odbić piłkę. Również dobitka Romana Szyrokowa nie znalazła drogi do siatki.
Sześć minut później gospodarze otworzyli wynik spotkania. Akcję prawym skrzydłem przeprowadził Lazović i dośrodkował w pole karne „Parowozów”. Tam z piłką minęli się Guilherme i Roman Szyszkin, a Danny ze spokojem wpakował ją do pustej bramki.
Po kolejnych 300 sekundach Zenit prowadził już dwiema bramkami. Defensywa Lokomotiwu znów zaprezentowała się z jak najgorszej strony. Magomed Ozdojew podał piłkę wprost do Fajzulina, a ten błyskawicznie odegrał do Siergieja Siemaka. Doświadczony pomocnik, korzystając z bierności rywali, uderzył na bramkę, a zasłonięty przez własnych obrońców Guilherme mógł tylko patrzeć jak futbolówka mija go i wpada do siatki. To pierwszy gol Siemaka w bieżącym sezonie ligowym.
Od tego momentu podopieczni Luciano Spallettiego oddali inicjatywę gościom i to szybko się na nich zemściło. W 39. minucie Denis Głuszakow otrzymał podanie od Dmitrija Torbinskiego i, nie widząc lepiej ustawionych kolegów, postanowił uderzyć z około 25 metrów. Piłka nabrała po drodze rozpędu i wylądowała przy słupku w bramce strzeżonej przez Wiaczesława Małafiejewa. Była to ostatnia interesująca akcja w tej części meczu.
Pięć minut po wznowieniu gry gospodarze wykonywali rzut wolny, a po ogromnym zamieszaniu do bramki trafił Szyrokow. Arbiter jednak słusznie nie uznał tego gola, pomocnik Zenitu był bowiem na pozycji spalonej. Również piłkarze Lokomotiwu nie rezygnowali ze zdobycia wyrównującej bramki, lecz Maicon i Dmitrij Syczow mieli kiepsko ustawione celowniki.
Chcąc wzmocnić siłę ataku, Jose Couceiro postanowił wprowadzić Felipe Caicedo w miejsce Magomeda Ozdojewa.
Wynik meczu wciąż nie ulegał zmianie, a na domiar złego zaczęło brakować też sytuacji podbramkowych. Piłkarze zajęli się natomiast polowaniem na kości rywali, czego rezultatem było pokazanie przez sędziego pięciu żółtych kartek w przeciągu kwadransa. Na szczęście nikt poważniej nie ucierpiał.











