Rozstrzygnięty został największy hit 11. kolejki Premier Ligi. Po pełnym dominacji meczu na Pietrowskim Zenit Sankt Petersburg pokonał Spartaka Moskwa 3:0. Stało się to dzięki trafieniom Danko Lazovicia i Aleksandra Kierżakowa.
Klasyk ligi rosyjskiej rozpoczął się do ataków Zenitu. Już po 180 sekundach Artiom Dziuba musiał wybić zmierzającą na głowę Bruno Alvesa piłkę po dośrodkowaniu Danko Lazovicia. Po chwili akcję Aleksandra Kierżakowa zatrzymał Nicolas Pareja. Niewiele brakowało, by błąd Jewgienija Makiejewa zakończył się groźną sytuacją Danny’ego, ale na miejscu był Aleksandr Szeszukow. W 12. minucie po raz kolejny Nikołaj Zabołotny mógł dziękować swoim obrońcom. Po podaniu Lazovicia szansę na umieszczenie piłki w siatce miał Kierżakow, któremu strzał uniemożliwił Makiejew. Po kwadransie „Czerwono-biali” doznali znacznego osłabienia. W wyniku kontuzji boisko opuścił Ari, którego zastąpił Emin Machmudow.

Tuż po tym zamieszanie pod polem karnym Wiaczesława Małafiejewa zrobił Aiden McGeady. Ograł Aleksandara Lukovicia, ale nie poradził już sobie z podaniem do Dziuby. W rewanżu szczęścia próbowali Lazović i Fajzulin. Serb jednak chybił, a przy uderzeniu Rosjanina na miejscu był Zabołotny. W 23. minucie powinno być 1:0 dla Spartaka. Dziuba świetne wyprowadził na czystą pozycję Machmudowa, z którego soczystą bombą w kapitalnym stylu poradził sobie Małafiejew. Chwilę później niedoszły strzelec prawie celnie dośrodkował na głowę Marka Suchego. Na to w końcówce drugiego kwadransa odpowiedział Lazović. Z jego uderzeniem w krótki róg poradził sobie jednak Zabołotny.
Na początku trzeciego kwadransa okazję wypracował sobie Spartak. Wykorzystanie jej Szeszukowowi uniemożliwił Denisow. W 35. minucie rewelacyjną szansę na objęcie prowadzenia dostał Zenit. Próbujący wykorzystać zagranie Kierżakowa Lazović został potrącony przez Fiodora Kudriaszowa w „szesnastce”. Sędzia Igor Jegorow wskazał na punkt oddalony od bramki. Do piłki poszedł sam poszkodowany, po czym został samodzielnym liderem klasyfikacji najlepszych strzelców. Po chwili Kudriaszow miał kolejne spięcie z Serbem, lecz tym razem obeszło się bez „jedenastki”. Mistrzowie okazywali się zdecydowanie aktywniejsi, nie dopuszczając gości pod swoją bramkę. Pod koniec pierwszej połowy wyrównać próbował jeszcze Dziuba, ale wynik nie uległ zmianie.
Druga część rozpoczęła się od lekkiego uderzenia Fajzulina. Zaraz po tym dwa razy bramkarskim kunsztem musiał wykazać się Małafiejew. W znakomitym stylu wybronił świetne uderzenia Kombarowa i Machmudowa. Po chwili swoją szansę zmarnował Danny, wyraźnie wstrzymując akcję Kierżakowa. Zenit z czasem zaczął grać nieco bardziej ostro, ale też trochę aktorsko. Efektem tego było wykluczenie kontuzjowanego Makiejewa czy upadek Kierżakowa w polu karnym, na który sędzia nie dał się nabrać. Za kolegę z drużyny gospodarzom „odwdzięczył” się Machmudow, turbując Lazovicia. Zaraz po tym zmierzające na Szeszukowa dośrodkowanie Kombarowa wyłapał Małafiejew.











