Piłkarze Zenitu Sankt Petersburg są coraz bliżsi obrony tytułu mistrza Rosji. Dziś podopieczni Luciano Spallettiego pokonali Spartak Moskwa 2:1 (1:0) i odskoczyli wiceliderowi tabeli, CSKA, już na dziewięć punktów.
Obie drużyny od początku meczu postawiły na atak i, ku uciesze, fanów prowadziły bardzo otwartą grę. W siódmej minucie pomocnik Zenitu, Władimir Bystrow, który przez 4,5 roku reprezentował barwy Spartaka, powinien pokonać Andrija Dzikania. Reprezentant Rosji dwukrotnie przegrał pojedynek z ukraińskim golkiperem. W odpowiedzi Wiaczesław Małafiejew poradził sobie z kąśliwym uderzeniem Emmanuela Emenike.
Obrońcy tytułu mistrzowskiego objęli prowadzenie w 10. minucie meczu. Konstantin Zyrjanow podprowadził piłkę na połowę Spartaka i zagrał do ustawionego przed polem karnym Siergieja Siemaka. Weteran rosyjskich boisk huknął z pierwszej piłki w okienko bramki strzeżonej przez Dzikania i tym pięknym strzałem otworzył wynik dzisiejszego spotkania.
Następne minuty przyniosły mniej ciekawych sytuacji, a tempo gry znacząco spadło. Z dystansu strzelali Domenico Crscito i Nicolas Pareja, lecz obie te próby były niecelne. Dopiero w 38. minucie gospodarze zagrozili bramce Małafiejewa. W tej sytuacji uderzył Artiom Dziuba, lecz golkiper gości bez trudu złapał piłkę.
Już w doliczonym czasie gry pierwszej połowy humory przybyszom z Sankt Petersburga mógł popsuć Dmitrij Kombarow. Pomocnik Spartaka trafił z rzutu wolnego w poprzeczkę, a kilkadziesiąt sekund później piłkarze udali się do szatni.
Początek drugiej części meczu znów przyniósł ożywienie boiskowych poczynań Spartaka. W 49. minucie akcję Siergieja Bryzgałowa z Demy de Zeeuwem mógł wykończyć Emenike. Strzał Nigeryjczyka powędrował jednak wysoko ponad poprzeczką bramki Małafiejewa.
120 sekund później jeszcze gorzej zachował się Aleksandr Kierżakow, przegrywając pojedynek sam na sam z Dzikaniem. Ukraiński golkiper przypłacił tę interwencję kontuzją głowy, lecz po opatrzeniu przez lekarzy wrócił między słupki.
W 62. minucie Kierżakow znów urwał się obrońcom Spartaka, a przy próbie minięcie Nicolasa Parei został przez niego powalony na ziemię. Sędzia Maksim Lajuszkin bez wahania podyktował rzut karny i ukarał Argentyńczyka żółtą kartką. Do piłki podszedł sam poszkodowany i mocnym strzałem pod poprzeczkę podwyższył prowadzenie swojej drużyny.
240 sekund później boisko opuścił Dzikań, który prawdopodobnie złamał nos we wcześniejszym starciu z Kierżakowem. Jego miejsce w bramce Spartaka zajął Artiom Rebrow.
Zadowoleni z dwubramkowego prowadzenia goście oddali inicjatywę swoim rywalom, co mogło się na nich zemścić w 76. minucie. Błąd popełnił Wiaczesław Małafiejew, który źle piąstkował piłkę, ta trafiła do Emenike, ale strzał nigeryjskiego napastnika z linii bramkowej wybił Tomas Hubocan. Niedługo później równie udaną interwencją popisał się Marek Suchy, blokując uderzenie Kierżakowa. Po chwili czeskiemu stoperowi udało się zatrzymać Siemaka.
W 85. minucie Spartak zdobył kontaktową bramkę. Rafael Carioca posłał dalekie podanie w pole karne Zenitu, Dziuba oszukał Hubocana i bardzo mocnym uderzeniem przy słupku nie dał Małafiejewowi szans na skuteczną interwencję. To dziewiąte trafienie rosłego napastnika w tym sezonie ligowym.










