Dopiero po dogrywce rozstrzygnięty został półfinał Coppa Italia. W regulaminowym czasie gry, tak jak i w pierwszym spotkaniu, padł wynik 1:2. O losie potyczki zadecydowało trafienie z 96. minuty Vucinicia. Mecz z pewnością oczu widza nie cieszył, ale za to bramki – jak najbardziej.
W dzisiejszym pojedynku mierzyły się ze sobą dwie obecnie najlepsze ekipy Serie A. W lidze góruje jak na razie zespół z Mediolanu, ale z kolei to „Bianconeri” mają bliżej do finału Coppa Italia. W pierwszym półfinałowym spotkaniu Pucharu Włoch to właśnie „Juve” okazało się lepsze, wygrywając 2:1 na obiekcie rywala, a bohaterem spotkania okazał się sprowadzony niedawno Martin Caceres. Ostatni mecz w lidze obu drużyn potwierdził tylko, że rywalizacja tej pary budzi wielkie emocje. Pojedynek ostatecznie zakończył się podziałem punktów, przy dużej dawce kontrowersji ze strony arbitra i jego decyzji.
Obie ekipy nie wyszły na mecz w optymalnych jedenastkach. W składzie Juventusu od razu w oczy rzucił się brak Buffona, który dostał wolne, oraz kontuzjowanego Matriego. Z kolei w Milanie długą listę kontuzjowanych wciąż uzupełniają m.in. Robinho, Pato, van Bommel czy też Nesta, a szansę otrzymał Aquilani.

Od pierwszych minut wyraźnie bardziej zdeterminowani byli zawodnicy z Mediolanu. Podopieczni Allegriego musieli odrobić straty z pierwszego spotkania, więc dążyli do zdobycia pierwszej z dwóch potrzebnych bramek. Gospodarze zaś postawili na obronę, co, trzeba przyznać, dobrze im wychodziło. Pierwsza godna odnotowania sytuacja dla Milanu nastąpiła dopiero w 21. minucie. Zlatan Ibrahimović minął obrońcę w polu karnym, po czym błyskawicznie oddał kąśliwy strzał, ale poradził sobie z nim Storari. W następstwie po dośrodkowaniu z rzutu rożnego próbował Silva, ale chybił. Pięć minut później fantastyczny strzał mniej więcej z 30. metra oddał Seedorf, ale piłka przeszła tuż nad spojeniem bramki.
Coś nieprawdopodobnego! W momencie, gdy całkowitą dominację nad meczem wciąż utrzymywał Milan, gola strzela „Juve”! Błąd mediolańskiej obrony po podaniu z boku boiska pewnie wykorzystał nie kto inny jak Alessandro Del Piero. W tym momencie „Rossoneri” do awansu potrzebowali aż trzech bramek. A warto dodać, że po zdobyciu gola z coraz większą ochotą na bramkę Amelii ruszali zawodnicy trenera Conte. Do końca pierwszej części spotkania klarownych sytuacji brakowało, a przybyło tylko niepotrzebnych spięć i nerwów zawodników, choć to akurat nie może dziwić przy tak ważnym meczu.
Druga połowa zaczęła się od natychmiastowego uderzenia Milanu! Goście po sześciu minutach od wznowienia zdobyli wyrównującą bramkę, pokazując, że wciąż liczą się w grze o finał. Pięknym szczupakiem po dośrodkowaniu Mexesa popisał się niepilnowany w polu karnym Mesbah. Po bramce na 1:1 wydawało się, że na boisku ujrzymy spektakularne ataki i w końcu jakieś emocje. Nic bardziej mylnego. Na murawie nic szczególnego się nie działo, zupełnie, jakby obie drużyny zadowalał remis, czego z pewnością nie można powiedzieć w sytuacji Milanu. Po stronie Juventusu w ciągu ponad dwudziestu kolejnych minut swych sił próbowali Vucinić oraz Marchisio, z zespołu „Rossonerich” zaś Muntari, Lopez i Nocerino. Jak na spotkanie takich drużyn, to zdecydowanie za mało. Już większe wrażenie zrobili kibice zgromadzeni na stadionie, oddając owacje na stojąco dla schodzącego Del Piero.












