W ostatnim meczu 30. kolejki ligi włoskiej Napoli pokonało 2:1 Cagliari. Po golach Cavaniego drużyna z Neapolu przybliżyła się do liderującej dwójki z Mediolanu, mając tylko trzy punkty straty. Warto dodać, iż honorowego gola dla przyjezdnych zdobył, przymierzany swego czasu do reprezentacji Polski, Roberto Aquafresca.
Spotkanie rozgrywane na stadionie św. Pawła w Neapolu w pierwszej odsłonie miało przebieg raczej spokojny. Pierwsza warta odnotowania dogodna sytuacja miała miejsce w 7. minucie meczu. Fabio Santacroce zdecydował się na strzał, aczkolwiek został on zablokowany przez defensora gości i marzenia o szybkim objęciu prowadzenia przez ekipę Napoli spełzły na niczym. Dalsze minuty spotkania były pokazem gry przede wszystkim w środkowej strefie boiska, gdzie od czasu do czasu udało się wypuścić pomocnikom Cagliari piłkę w kierunku bramki. Wtedy jednak, gdy mogło się wydawać, że napastnicy drużyny z Sardynii będą mieli doskonałą okazję do zdobycia gola, to arbiter spotkania sygnalizował pozycję spaloną. Zdarzenie takie miało miejsce dwa razy podczas pierwszych 15 minut, między innymi za sprawą Roberta Acquafreski.

Drugi kwadrans nie był wcale lepszy. Gdyby nie rzuty rożne wykonywane przez gospodarzy meczu, to można by uznać, iż zawodnicy obu zespołów nie byli tego dnia chętni do zdobywania goli. Swoich sił w strzałach na bramkę adwersarzy próbowali kolejno Hamsik i Cavani. Jednak żadnemu z nich nie było dane, aby uszczęśliwić swoich fanów zdobyciem gola. Oba strzały były niecelne i nie ma co długo ich rozpamiętywać. Natomiast w 31. minucie gry ciekawą akcję zaprezentował Argentyńczyk Ezequiel Lavezzi. Po udanym rajdzie na bramkę oddał strzał, który okazał się tylko przyczyną smutnych min kibiców zgromadzonych na stadionie, gdyż i tym razem piłka po uderzeniu napastnika neapolitańczyków minęła światło bramki. Pierwsza część meczu zakończyła się zatem bezbramkowym remisem i mizerną grą, a sytuacje strzeleckie można było przeliczyć praktycznie na palcach jednej ręki.
Oczekiwania wszystkich tifosi przed startem kolejnych 45 minut meczu były bardzo duże. Wszyscy mieli chęć obejrzenia lepszego widowiska aniżeli te z pierwszej połowy. I poniekąd modły obserwatorów zostały wysłuchane. Już w 49. minucie przewinienia we własnym polu karnym dopuścił się Lorenzo Ariaudo. 23-letni piłkarz Cagliari otrzymał za faul żółtą kartkę, a co gorsze dla drużyny, sędzia podyktował rzut karny. Egzekutorem „jedenastki” został Edinson Cavani. Zawodnik, który nie zwykł marnować takich okazji, strzelił pewnie w lewy róg bramki strzeżonej przez Agazziego i wyprowadził zespół „Azzurri” na prowadzenie 1:0. Powodów do radości podopieczni Waltera Mazzarriego nie mieli jednak długo. Niespełna siedem minut później do wyrównania doprowadził Robert Acquafresca i na obiekcie San Paolo zrobiło się cicho. Warto odnotować, iż kapitalną asystą popisał się przy tej bramce Andrea Cossu.










