Zawisza Bydgoszcz zadziwia całą piłkarską Polskę. Sensacyjnie trzecioligowiec melduje się w półfinale Pucharu Polski. Mecz z Chojniczanką Chojnice na długo zapisze się w pamięci kibiców, ale nie jest to jedyny dobry moment bydgoskiego klubu w tym sezonie. Zawisza walczy o bezpośredni awans do Betclic 2. Ligi, więc pojawia się również szansa na powrót na szczebel centralny. Ambicje klubu sięgają aż po samą PKO Ekstraklasę, a świetne występy w pucharze mają być jedynie preludium do powrotu na najwyższy poziom rozgrywkowy. Jak to się stało, że klub z czwartego poziomu rozgrywkowego w Polsce znalazł się w półfinale Pucharu Polski?
Zawisza Bydgoszcz – chwilowe sukcesy i upadek klubu
Przez dwa sezony gry w PKO Ekstraklasie Zawisza Bydgoszcz był jednym z bardziej interesujących zespołów w lidze. Bydgoszczanie od 2014 roku sporo namieszali podczas swojego pobytu w najwyższej lidze. W swoim pierwszym sezonie po awansie zespół prowadzony przez Ryszarda Tarasiewicza zajął 6. miejsce i wygrał Puchar Polski. W finale Bydgoszczanie mierzyli się z Zagłębiem Lubin, które w tamtym sezonie ostatecznie spadło z PKO Ekstraklasy. Sam mecz wcale jednak do łatwych nie należał, ponieważ Zawisza zwyciężył dopiero po rzutach karnych. Sukces ten miał oznaczać początek wielkiej Zawiszy i ugruntować jego pozycję w polskiej piłce na najbliższe lata.
Następny sezon zakończył się jednak spadkiem. Tak Zawisza Bydgoszcz, po swoim historycznym sezonie, spadł z PKO Ekstraklasy, mimo że początek rozgrywek nie był jeszcze tak zły. Drużyna z Bydgoszczy wygrała Superpuchar Polski i grała w eliminacjach do Ligi Europy. Z czasem jednak problemy, które już wcześniej trawiły klub, zaczęły się potęgować i doprowadzać go do ruiny. Ówczesny właściciel Zawiszy Radosław Osuch był mocno skonfliktowany z lokalnymi kibicami. Dochodziło nawet do bardzo napiętych sytuacji (grupa chuliganów wybiła szyby w jednym z jego domów). Dodatkowo jego polityka prowadzenia klubu była dosyć kontrowersyjna. Mimo że Zawisza potrafił wtedy przeprowadzać ciekawe i nietypowe transfery, to jednak sytuacja finansowa klubu zaczęła się pogarszać. Właściciel bardzo często przepłacał za zawodników, szczególnie tych pozyskanych zza granicy. Ci piłkarze bardzo często nie dawali odpowiedniej jakości, która ostatecznie doprowadziła klub do spadku z PKO Ekstraklasy.
Pomimo spadku, Zawisza w 1. lidze radził sobie całkiem dobrze. W sezonie zaraz po spadku zajął 5. miejsce. Ostatecznie jednak klub kolejnego sezonu na tym poziomie już nie rozpoczął. Radosław Osuch postanowił jak najszybciej opuścić klub, a nowy właściciel, Artur Czarnecki, napotkał wiele problemów, z którymi nie zdołał sobie poradzić. Finalnie Zawiszy nie przyznano licencji na grę ani w 1., ani w 2. lidze i klub musiał rozpocząć rozgrywki od B-klasy. Tak oto w ciągu dwóch lat klub, który zdobył Puchar Polski i reprezentował Polskę w europejskich pucharach, został wymazany na jakiś czas z poważnej piłki.

Powolna odbudowa Zawiszy Bydgoszcz
Sezon 2016/2017 Zawisza rozpoczyna na poziomie B-klasy. Mecze domowe nie odbywają się nawet w Bydgoszczy, lecz w oddalonych o około 25 kilometrów Potulicach. Mimo tak skromnych początków odradzający się klub już w pierwszym sezonie pewnie wywalczył awans o klasę wyżej. W kolejnych latach awanse przychodziły równie szybko, z jedynie dwuletnią przerwą na poziomie IV ligi. Marka, jaką jest Zawisza, sama w sobie pozwalała sprowadzać lepszych piłkarzy niż te, którymi dysponowały inne zespoły z tej samej klasy rozgrywkowej. Od pięciu sezonów Zawisza występuje na poziomie Betclic 3. Ligi i w końcu pojawia się realna szansa na kolejny awans. Obecnie zespół z Bydgoszczy zajmuje 2. miejsce w tabeli i traci zaledwie dwa punkty do lidera Polonii Środa Wielkopolska. W poprzednich sezonach również plasował się wysoko, jednak zawsze czegoś brakowało do upragnionego awansu i ostatecznie drużyna nie grała nawet w barażach.
Mimo braku sportowego awansu pojawił się natomiast awans organizacyjny. Od czerwca 2025 roku większościowym udziałowcem Zawiszy jest Marcin Szadkowski. Zmiana ta przyniosła stabilizację finansową, co daje klubowi spokój i realną szansę na rozwój w kolejnych latach. Już teraz widać poprawę funkcjonowania klubu, co znajduje odzwierciedlenie także w wynikach sportowych. Przyszłość w Bydgoszczy zaczyna w końcu wyglądać obiecująco, a sam proces odbudowy klubu już teraz zasługuje na uznanie.
– Mamy oryginalny, rzadko spotykany na polskim rynku nowy model prowadzenia klubu. Wdrażamy nowy model gry, według którego będziemy podążać. Chcemy trenować tak samo w drużynie seniorskiej, juniorskiej i piłce młodzieżowej. Całe szkolenie ma się odbywać w jednym modelu gry – mówił na konferencji Marcin Szadkowski.
Jednocześnie Zawisza nie oszczędza na rynku transferowym. W zeszłym letnim oknie do klubu trafiło aż siedmiu nowych piłkarzy. Wśród nich znalazł się Michał Cywiński, który już wcześniej reprezentował barwy bydgoskiego klubu. Obecnie jest jedną z największych gwiazd drużyny i w samej lidze ma na swoim koncie osiem goli oraz 11 asyst. Wśród innych głośniejszych transferów można wymienić Marcela Wszołka (byłego piłkarza ŁKS-u Łódź) czy Filipa Kozłowskiego, znanego szczególnie z występów na poziomie 2. ligi. Warto również zaznaczyć, że klub bazuje wyłącznie na polskich zawodnikach, co dodatkowo budzi uznanie. Trenerem Zawiszy nieprzerwanie od lipca 2024 roku jest Adrian Stawski. Ma on doświadczenie w pracy w wyższych ligach, prowadził między innymi Stomil Olsztyn oraz Bytovię Bytów. Obecnie koncentruje się przede wszystkim na walce o awans z Zawiszą, choć sam zapewne nie spodziewał się, że będzie musiał łączyć ten cel z kolejnymi etapami Pucharu Polski.
Adrian Stawski: Zawisza jest Wielkim Klubem i to czuć na każdym kroku
Więcej 🗞: https://t.co/jmVgBVWZ6i pic.twitter.com/CV6EbHruJp
— Zawisza Bydgoszcz (@SPZawisza1946) July 31, 2024
Zawisza Bydgoszcz – sensacja tegorocznego Pucharu Polski
Zawisza Bydgoszcz zaskoczył nawet sam siebie, docierając do tak zaawansowanego etapu rozgrywek. Mało kto zakładał, że finał na PGE Narodowym w maju może stać się dla tego zespołu realnym scenariuszem. Drabinka może i omijała największe drużyny z PKO Ekstraklasy, ale nie można powiedzieć, że Bydgoszczanie mieli łatwą drogę.
W 1/32 finału Zawisza pokonał u siebie GKS Tychy 2:0. Był to moment, w którym GKS nie przeżywał jeszcze takiego kryzysu jak obecnie, dlatego ten wynik można uznać za sporą niespodziankę. Następnym rywalem był kolejny GKS – tym razem z Wikielca. Drużyna ta również występuje w Betclic 3. Lidze, jednak w innej grupie. Mimo to Zawisza bez większych problemów ograł swojego rywala aż 3:0. Już ten etap rozgrywek był traktowany w Bydgoszczy jako coś wyjątkowego. Kolejnym przeciwnikiem była jednak Wisła Kraków, czyli dominator rozgrywek 1. ligi. Większość obserwatorów zakładała, że to właśnie na tym etapie przygoda Zawiszy z Pucharem Polski dobiegnie końca. Jakież było jednak zdziwienie, gdy ostateczny wynik spotkania wyniósł aż 4:1 dla gospodarzy. Wisła bardzo mocno zlekceważyła swojego przeciwnika, co skończyło się dla niej fatalnie. Nie można jednak umniejszać zespołowi Adriana Stawskiego, który rozegrał kapitalne spotkanie.
W ćwierćfinale los ponownie się do nich uśmiechnął, a rywalem została drużyna z 2. ligi. Chojniczanka Chojnice to zespół, który już kolejny raz miał okazję zagrać na tym etapie rozgrywek. Choć klub nigdy nie występował w PKO Ekstraklasie, drużyna z Chojnic jest dobrze znana wielu kibicom, nawet tym, którzy na co dzień nie śledzą niższych lig. Obecnie Chojniczanka zajmuje miejsce w środku tabeli 2. ligi, dlatego mecz zapowiadał się na bardzo wyrównany – i taki właśnie był. Po 120 minutach gry o awansie musiały zadecydować rzuty karne. Ostatecznie tę wojnę nerwów wygrała drużyna z Bydgoszczy i to właśnie ona została drugim półfinalistą tegorocznego Pucharu Polski.
🔵⚫ZAWISZA W PÓŁFINALE PUCHARU POLSKI!!!!!
DZIĘKUJEMY, ŻE JESTEŚCIE Z NAMI PODCZAS TEJ PRZYGODY! BYDGOSZCZ NIE ZAŚNIE!#DoBojuZawisza pic.twitter.com/poMCEV83FE
— Zawisza Bydgoszcz (@SPZawisza1946) March 4, 2026
Jaka przyszłość czeka Zawiszę Bydgoszcz?
Zawisza już udowodnił, że potrafi wyjść z każdej sytuacji. Ponowne rozpoczynanie gry od B-klasy na pewno musiało być frustrujące i wiele innych drużyn mogłoby sobie z tym nie poradzić. Determinacja oraz praca osób związanych z klubem są jednak godne podziwu. Mimo nagłego upadku Zawisza nie został pozostawiony sama sobie i krok po kroku zaczął odbudowywać swoją pozycję. Dużą rolę odegrali również kibice, którzy regularnie wspierali swój zespół. Na dzień dzisiejszy wydaje się, że władze klubu konsekwentnie realizują wcześniej wytyczoną ścieżkę rozwoju. Mimo dużego sukcesu, jakim jest półfinał Pucharu Polski, Zawisza nie sprawia wrażenia klubu, który nagle zmienia swoją strategię. Ten wynik jest raczej traktowany jako nagroda za ciężką pracę wykonywaną przez lata.
Coraz lepsi piłkarze, rozbudowa sztabu szkoleniowego czy rozwój infrastruktury klubowej wydają się najlepszym dowodem na to, że klub zmierza w odpowiednim kierunku. Pieniądze za awans do półfinału Pucharu Polski prawdopodobnie nie zostaną roztrwonione, jak zdarza się w niektórych klubach z tego poziomu rozgrywkowego. Raczej pomogą one przyspieszyć rozwój całej organizacji, choć wielkich transferów raczej nie należy się spodziewać. Nawet jeśli tegoroczna przygoda Zawiszy zakończy się na półfinale, zespół z Bydgoszczy zdecydowanie warto dalej obserwować. Kolejne awanse wydają się tylko kwestią czasu, a kto wie, być może za kilka lat ponownie zobaczymy Zawiszę w PKO Ekstraklasie.