Antonio Conte ostatnimi czasy nie miał zbyt wielu powodów do radości. Teraz już wiadomo, że nie będzie musiał pokutować dziesięć miesięcy za swoje wybryki.
Antonio Conte miał być jednym z najsurowiej ukaranych podmiotów w aferze korupcyjnej we Włoszech. Oficjalny wyrok zakładał ponaddziesięciomiesięczną przerwę dla nieuczciwego szkoleniowca, ale po kolejnych apelacjach kara została zmniejszona i trener będzie mógł powrócić na ławkę już 9 grudnia. Wielu ekspertów jest zdania, że to jedna wielka farsa, a Conte się upiekło tylko dlatego, że ma znane nazwisko, a i jego pozycja we włoskiej piłce jest ważna.
43-latek od początku sezonu brał udział w sesjach treningowych turyńskiego zespołu, udzielał rad zawodnikom i pomagał im się przygotowywać do spotkań ligowych, ale w samych meczach nie miał prawa zasiąść na ławce i być aktywną częścią spotkania. Wszystkimi meczowymi sprawami zajmuje się tymczasowo Massimo Carrera.
Prawnik trenera próbował zupełnie oczyścić go z zarzutów i przywrócić go do pełni praw szkoleniowych od razu, ale sąd na to nie przystał. Jedyne, co dało się w tej sytuacji wynegocjować, to skrócenie czasu odbywania kary z dziesięciu do czterech miesięcy. Jeśli wyrok nabierze mocy prawnej, Conte będzie mógł powrócić na mecz ligowy z Palermo.










