W ostatnim meczu 35. kolejki Serie A Udinese pokonało na własnym stadionie Lazio 2:0. Bohaterem był niezastąpiony Di Natale, zdobywca jedynej bramki. W ten sposób zespół z Udine zrównał się w tabeli z trzema innymi drużynami w walce o trzecią pozycję.

W Udine rozgrywano spotkanie, które miało niezwykle duży wpływ na losy walki o kwalifikacje do przyszłorocznej Ligi Mistrzów. Między gospodarzem a przyjezdnym Lazio były przed tym meczem zaledwie trzy punkty różnicy. W przypadku zwycięstwa Udinese, aż cztery drużyny mogły zrównać się punktowo w tabeli, mając po 55 oczek. Z kolei jeśli wygraliby goście, mogliby oni wyjść na prowadzenie w bitwie o to upragnione trzecie miejsce w tabeli, mając trzy oczka przewagi nad pozostałą dwójką, Napoli oraz Interem. Wagi spotkania bardziej przedstawiać więc nie trzeba.

Już w 3. minucie groźnie było pod bramką Marchettiego, jednak świetnie spisali się obrońcy. Chwilę później precyzyjnie z rzutu wolnego uderzał Di Natale, ale tym razem ze swojego zadania wywiązał się bramkarz Lazio. W 10. minucie świetny kontratak rzymian mógł przynieść pierwszą bramkę w tym spotkaniu, jednak w górną piłkę nie trafił Gonzalez. Zdecydowanie drużyną przeważającą w tym pojedynku było Udinese. Goście nie potrafili stworzyć jakiegokolwiek zagrożenia pod bramką rywali, a gospodarzom brakowało tylko ostatniego dogrania. W 18. minucie niezwykle groźny strzał oddał Pinzi, ale uderzenie pomocnika gospodarzy przeleciało minimalnie nad poprzeczką. Dziesięć minut później kolejną próbę odnotował Pinzi, jednak znów jego techniczny strzał padł łupem bramkarza Udinese. Mało, naprawdę mało emocji było w tej konfrontacji. Spotkanie bardzo ważne dla obu stron, a chęci, nie wiedzieć czemu, zdecydowanie mniej. W 36. minucie z dystansu zaskoczyć Marchettiego próbował Abdi, ale do groźnych tego strzału zaliczyć nie można. Ależ te wszystkie niewykorzystane sytuacje gospodarze mogły się zemścić w 44. minucie! Cudownie z główki uderzał Rocchi, ale jeszcze lepszym refleksem popisał się Handanović.
W drugiej części spotkania pierwszą, jakże dogodną sytuację miał Di Natale, ale Włoch zbyt mocno przymierzył z woleja, stąd piłka przeleciała wysoko nad bramką. W 62. minucie znakomity strzał oddał z „szesnastki” Basta, ale znów minimalnie nad bramką. I nareszcie nadeszła 69. minuta! Ponad godzinę męczyli się gospodarze, aż w końcu wpadło. Na listę strzelców wpisał się nie kto inny, jak Antonio Di Natale, który świetnym wślizgiem wykorzystał wrzutkę z lewej flanki Domizziego. Kilka minut później znów w roli głównej wystąpił napastnik reprezentacji Włoch, tym razem był faulowany w polu karnym, jednak sędzia uznał to za symulację. Jedna z najlepszych okazji Lazio do zdobycia bramki w tym meczu miała miejsce w 81. minucie, jednak fatalnie z bliska chybił Kozak. Chwilę później z dystansu uderzał Ledesma, ale również nie trafił w światło bramki. W końcówce przycisnęli jeszcze goście, ale gospodarze nie dali wydrzeć sobie zwycięstwa i zainkasowali bardzo cenne trzy oczka. Jeszcze w ostatniej minucie przy rzucie rożnym dla Lazio w polu karnym Handanovicia zebrała się cała drużyna przyjezdnych, łącznie z bramkarzem, jednak nic im to nie dało, a jeszcze bardziej zaszkodziło, bo z kontrą wyszedł Pereyra i trafił do pustej bramki, ustalając wynik meczu na 2:0. Warto odnotować, że spotkanie zamiast trwać dodatkowe cztery minuty, przedłużyło się o około dziesięć, bo piłkarze Lazio sprokurowali wielką kłótnie, nad którą arbiter panował z trudnością.











