Pierwszy oficjalny mecz za granicą rozegrał dwa tygodnie po 28. urodzinach. W Polsce, a konkretnie w Sosnowcu, zaaklimatyzował się tak dobrze, że występuje w Zagłębiu do dziś. Po trzech sezonach gry w I lidze wreszcie awansował do najwyższej klasy rozgrywkowej w Polsce i ani myśli się z niej ewakuować! Z Zagłębiem czy też bez… Z pewnością żaden ekstraklasowy klub nie przejdzie obojętnie obok gracza, który ma takie liczby.
Serbowie wiedzą, że wiek nie gra roli. Wie o tym Daniel Ljuboja, wie też Żarko Udovicić. Po trzydziestce da się grać na wysokim poziomie i zadziwiać wszystkich. Udovicić, awansując z Zagłębiem do Lotto Ekstraklasy, stał się jednym z najlepszych piłkarzy ligi oraz najjaśniejszym punktem swojej drużyny.
Na muszce kibica
Do 28. roku życia nie ruszał się nigdzie poza Serbię. FK Sloboda, FK Mladost, FK Napredak i FK Novi Pazar to jego jedyne kluby w seniorskiej karierze. W FK Novi Pazar, jako że to jego rodzimy klub, powinien czuć się znakomicie, zwłaszcza że kibice są wielkimi fanatykami. Niestety, nie zawsze jest to zdrowy fanatyzm. Oczywiście, w Polsce kibice również próbują wywrzeć wpływ na swoich piłkarzy i organizują im „odwiedziny” w szatni, ale to, co się wydarzyło w Novim Pazarze, woła o pomstę do nieba.
Dwa dni po przegranym spotkaniu, w którym Udovicić nie wykorzystał karnego, grupka kibiców „wpadła” porozmawiać z piłkarzami. Zrobiło się na tyle gorąco, że jeden z kibiców wycelował mu z pistoletu w głowę! Jak sam Żarko przyznawał na łamach „Przeglądu Sportowego” – przez 5 albo 10 sekund nie wiedział, gdzie jest. Wiedział, że musi zmienić otoczenie. Choć celował w Polsce w ekstraklasę, to realnych ofert nie było. W lecie 2015 roku trafił do Sosnowca i okazało się to strzałem w dziesiątkę! Na temat Żarko Udovicicia zasięgnąłem opinii u znakomicie zorientowanego, mieszkającego od lat na Górnym Śląsku, Leszka Błażyńskiego z „Przeglądu Sportowego”.
– Na zapleczu ekstraklasy w Zagłębiu spędził trzy lata. Podpisał umowę z klubem latem 2015 roku. Uniwersalny gracz początkowo grał na lewej obronie. Szybko stał się jednym z ulubieńców kibiców ze względu na waleczność, determinację. Błyskawicznie też zaaklimatyzował się w Polsce. Mówi bardzo dobrze po polsku – ocenia Leszek Błażyński.
Jak widać, aklimatyzacja w Sosnowcu przyszła mu dość łatwo. W końcu nikt mu tutaj nie przykłada lufy do skroni. W pierwszym sezonie w Zagłębiu zagrał w 27 meczach i zaliczył jedynie dwie asysty. Jak wiemy, początkowo grywał jednak w szykach obronnych, więc nie miał wielu ofensywnych zadań. Do pierwszego składu wskoczył 25 września 2015 roku z Olimpią Grudziądz i do teraz tego miejsca nie oddał. W kolejnych sezonach występował przecież w 32 i 23 spotkaniach. Obecnie jest motorem napędowym sosnowiczan.
Efektywny do bólu
W żadnym z poprzednich sezonów nie notował takich liczb jak obecnie. Kiedy Serb uderza na bramkę, to nie marnuje amunicji. Wśród zawodników, którzy oddali co najmniej 10 strzałów na bramkę, jest trzecim najefektywniejszym piłkarzem ligi, bo praktycznie co trzeci strzał wpada do siatki. Lepsi od niego są jedynie Damian Zbozień i Krzysztof Drzazga.











