W niedzielę w ramach 7. kolejki T-Mobile Ekstraklasy zmierzą się dwa zespoły, dla których ten sezon rozpoczął się bardzo dobrze. Szczególnie drużyna z Gdańska powinna być dumna ze swoich osiągnięć. Na stadionie w Szczecinie możemy spodziewać się sporych emocji, gdyż oprócz osiągania wysokich wyników obie drużyny grają piłkę przyjemną dla oka. Dodatkowo wiodące role w obydwu zespołach odgrywają Japończycy. W ekipie gospodarzy występują Murayama i będący w fantastycznej formie Akahoshi. Drużyna przyjezdnych ma za to w składzie Daisuke Matsuiego. Kto zostanie bohaterem? Okaże się w niedzielę.
Pogoń w pierwszych sześciu meczach uzyskała dziewięć punktów. Dwa zwycięstwa i trzy remisy dają „Portowcom” szóstą lokatę w tabeli. Gospodarze niedzielnego spotkania w ostatniej kolejce zremisowali u siebie bezbramkowo z będącą ostatnio w świetnej formie Wisłą Kraków.

Lechia w tabeli zajmuje drugie miejsce razem z Górnikiem Zabrze. Sześć meczów i dwanaście punktów to wynik, który działacze klubu z Trójmiasta wzięliby przed sezonem w ciemno. Mało tego, prowadząca w tabeli Legia Warszawa ma tyle samo punktów. Lechici jeszcze w tym sezonie nie ponieśli porażki. W ostatniej kolejce „Biało-zieloni” zremisowali u siebie właśnie z Górnikiem 1:1.
W poprzednim sezonie w Szczecinie Lechia pokonała „Portowców” 2:0. Bramki strzelali wtedy Traore i Surma. W rundzie rewanżowej na PGE Arenie był remis 1:1, a gole padały z rzutów karnych. Dla Lechii trafił Brożek, a dla Pogoni – Andradina.
Pogoń zagra w niedzielę bez swojego stopera, Hernaniego. Trener Dariusz Wdowczyk będzie już mógł skorzystać z usług Macieja Dąbrowskiego. Poza stratą brazylijskiego obrońcy „Portowcy” zagrają zatem w optymalnym składzie.
Lechia również przyjedzie do Szczecina niemal w najmocniejszym składzie. Zabraknie tylko kontuzjowanego Krzysztofa Bąka. Prawdopodobnie nieobecny będzie też Mateusz Machaj, który po wyleczeniu kontuzji nie znajduje uznania w oczach Marcina Probierza.
Głównym arbitrem spotkania w stolicy województwa zachodniopomorskiego będzie Bartosz Frankowski. Sędzia nie prowadził jeszcze w tym sezonie żadnego spotkania z udziałem obu zespołów. W poprzednim sezonie torunianin przewodniczył spotkaniu Pogoni z Lechem, w którym gospodarze niedzielnego starcia przegrali 0:2. Meczom z udziałem lechitów Frankowski sędziował dwukrotnie – z Ruchem „Biało-zieloni” zremisowali 4:4, a z Legią przegrali 0:1. Arbiter ten w sześciu meczach obecnego sezonu pokazał zawodnikom 30 żółtych kartek, nie przyznał jeszcze czerwonej kartki oraz nie podyktował rzutu karnego.











