Po emocjonującym meczu przy ul. Kałuży klub z Sosnowca pokonał „Pasy” 2 : 0. Samo spotkanie miało dosyć oryginalny przebieg, a rozgrywane było przy troszeczkę piknikowej atmosferze, bo na stadionie było obecnych tylko 3400 widzów.
Już na początku meczu doszło do dziwnych scen. Tuż przed wprowadzeniem drużyn na murawę policja wyprowadziła kibiców gości, by wraz z pierwszym gwizdkiem wpuścić ich z powrotem. Cracovia od początku przeważała. Groźnym strzałem z dystansu już w trzeciej minucie postraszył Mateusz Cetnarski. Kiedy na zegarze właśnie kończyła się szósta minuta, będący w dobrej formie Paweł Jaroszyński dośrodkował z lewej strony do Boubacara Diabanga, który uderzył w słupek. Już dwie minuty później Senegalczyk znowu otrzymał wysokie podanie z boku, ale nie zdołał go przeciąć.
Dopiero po 10 minutach zauważyliśmy na boisku obecność piłkarzy Zagłębia, kiedy wyszli z groźną kontrą. Nie wykorzystali jej i obraz meczu dalej nie ulegał zmianie. To ekipa Jacka Zielińskiego przeważała w tym spotkaniu. Na bramkę Fabisiaka uderzał m.in. Marcin Budziński.
W 26. minucie doszło do zwrotu akcji. Po bardzo dokładnym dośrodkowaniu Jakuba Wilka do bramki gospodarzy trafił z woleja Martin Pribula. Dwumecz zaczynał się właściwie od nowa. Tylko jedna bramka dzieliła Zagłębie od awansu. Po golu Słowaka to Cracovia dalej atakowała. W 31. minucie groźnie głową uderzył Rymaniak i sprawił Fabisiakowi dużo problemów. Bramkarz Zagłębia był dzisiaj w wybornej formie. Już chwilę potem popisał się piękną paradą po mocnym uderzeniu Damiana Dąbrowskiego. Sosnowiczanie odpowiedzieli najlepiej jak mogli. Po szybkiej akcji faul Covilo ściął z nóg Paluchowskiego w polu karnym i sędzia musiał odgwizdać rzut karny Z jedenastu metrów przymierzył Dudek i w 40. minucie Zagłębie prowadziło 2 : 0, co otwierało im drzwi do półfinału.
Na drugą połowę Cracovia wyszła jeszcze bardziej zmotywowana, na jej nieszczęście bardzo zdyscyplinowana była dzisiaj obrona sosnowiczan. Podopieczni Jacka Zielińskiego raz po raz wstrzeliwali piłkę w pole karne gości, ale nie przynosiło to wymiernych korzyści. Ton grze „Pasów” nadawał Miroslav Covilo, który raz po raz uderzał na bramkę rywala. W 71. minucie nawet umieścił piłkę w bramce po dośrodkowaniu Rymaniaka, ale sędzia asystent podniósł chorągiewkę.
Podczas końcowych minut meczu piłka było szybko transportowana spod jednego pola karnego pod drugie. W szesnastce Zagłębia często się kotłowało, a piłkarze „Pasów” próbowali się bardziej wykazać technicznymi sztuczkami niż strzelić gola. Zemścić to się mogło w 87. minucie, gdy tuż obok bramki Pilarza uderzał Udovicić.
Cracovia jednak nie odpuszczała. W 89. minucie z 18 metrów kropnął Budziński, ale piłka trafiła jedynie w słupek bramki sosnowiczan. Ostatecznie „Pasy” uległy Zagłębiu Sosnowiec 0 : 2 i to goście zagrają w półfinale Pucharu Polski. I-ligowa drużyna to prawdziwy czarny koń tegorocznych rozgrywek. W dzisiejszym meczu imponowała zwłaszcza szczelna defensywa i „wszędobylski” Michał Fidziukiewicz. Były napastnik Jagiellonii pokazuje, że nieprzypadkowo chwilę grał na najwyższym poziomie rozgrywkowym. Chociaż tak naprawdę na taką pochwałę zasługuje cała drużyna Zagłębia. Możliwe, że powalczą o więcej niż półfinał…










