30 kolejek sezonu piłkarskiego w największym kraju świata za nami. Nie oznacza to końca emocji. Walka o tytuł najlepszej drużyny trwa, lecz w gronie okrojonym. Od najbliższego weekendu górna część tabeli walczyć będzie o mistrzostwo, a dolna o utrzymanie. W związku z tym nie zabraknie wielkich hitów. Te będą miały miejsce w Moskwie oraz Sankt Petersburgu.
Wielkie pieniądze kontra wielkie pieniądze – tak można w skrócie określić zbliżającą się wielkimi krokami konfrontację w Sankt Petersburgu. Sponsorowany przez Gazprom Zenit Sankt Petersburg podejmie jedną z rewelacji rozgrywek, Anży Machaczkała. Spotkanie to wydaje się mieć jednego zdecydowanego faworyta. Mało kto w północnej stolicy wierzy, że mecz ten może skończyć się innym wynikiem niż wygrana podopiecznych Luciano Spallettiego. Przemawiają za nimi ostatnie wyniki, choć dyspozycja petersburżan jest daleka od ideału. Radzą sobie ze słabszymi rywalami, lecz z silniejszymi, jak Spartak Dynamo i Kubań, są w stanie wywalczyć co najwyżej remis. Mimo to potrafią wznieść się na wyżyny swoich możliwości, o czym świadczy chociażby wygrana z FC Porto czy zdobycie czterech punktów w Lidze Mistrzów z Szachtarem Donieck. Anży gra w kratkę. Ze słabszymi przeciwnikami sobie radzi, mocniejsi natomiast, choć z problemami, okazują się lepsi od zawodników prowadzonych przez Andrieja Gordiejewa i Roberto Carlosa. Na ich niekorzyść przemawia historia bezpośrednich starć. W tym sezonie w obu pojedynkach lepszy okazał się Zenit, który nie pozwolił rywalom na zdobycie nawet jednego gola.

Najlepsza z moskiewskich drużyn wydaje się mieć przed sobą nie mniej trudne zadanie. Przeciwnikiem zespołu trenowanego przez Leonida Słuckiego będzie Rubin Kazań. Jeżeli pod uwagę weźmiemy tylko potencjał piłkarski i nazwiska zawodników, zyskuje na tym CSKA. Jego szanse na wygraną zwiększa też fakt, że „Wojskowi” na boisku są prawdziwym zespołem. Rubin natomiast jest w przebudowie, trener Bierdyjew wciąż szuka optymalnych zawodników do stworzenia nowego teamu, co wychodzi mu na razie z nieciekawym skutkiem. Sympatycy dwukrotnych mistrzów Rosji z pewnością liczyli na coś więcej niż siódme miejsce w sezonie zasadniczym. Rubinowi nie pomaga zarówno nieco słabsza dyspozycja jego zawodników, jak i historia starć z CSKA. Zespół z Moskwy wydaje się mieć patent na Rubin. W 21 starciach od 2003 roku zwyciężył on aż 12 razy, ulegając zaledwie w pięciu potyczkach. W pierwszej części rozgrywek kazańczykom przeciwko moskwianom udał się ugrać zaledwie jeden punkt.
U siebie także walkę o mistrzostwo rozpocznie Dynamo Moskwa. Zawodnicy Siergieja Siłkina zmierzą się z inną rewelacją rozgrywek, Kubaniem Krasnodar. W tym wypadku wskazanie pewniejszego kandydata do odniesienia zwycięstwa sprawia już nieco problemów. Obie drużyny w ostatnim czasie miały trochę problemów z regularnym wygrywaniem. Po rozgromieniu CSKA 4:0 i Amkara 3:0 coś w „Biało-niebieskich” się zacięło. Z silniejszymi rywalami, Zenitem i Spartakiem, wywalczyli remisy, a starcie z Rubinem zakończyło się dla moskwian porażką. Kubań natomiast potrafił pokonać Anży i zremisować z CSKA czy Zenitem. Jednak remis z nie najmocniejszymi Kryljami czy porażka z Amkarem chwały podopiecznym Dana Petrescu nie przynosi. Statystyka bezpośrednich spotkań przemawia za Dynamem, które wygrało w ostatnich latach cztery razy, ponosząc dwie porażki. Jednak w potyczkach rozegranych w tym sezonie minimalnie lepsi są krasnodarczycy, którzy legitymują się lepszym bilansem bramkowym dzięki wygranej u siebie 3:1. A kto korzystniej zaprezentuje się w najbliższy weekend? O tym zdecyduje boisko.











