Zawodnicy różnie przechodzą moment przejścia z niższej ligi do wyższej. Jedni idealnie wpasowują się w filozofię i styl gry klubu, a inni potrzebują czasu na wkomponowanie w nowe ligowe realia. Jak spisuje się trzynastu zawodników, którzy z klubów 1-ligowych przeszli transfer do ekstraklasy?
Jagiellonia Białystok
(2 piłkarzy)
W Białymstoku zdecydowano się na zasilenie defensywy i ofensywy dwoma zawodnikami z 1. ligi. Dobrze znany trenerowi Mamrotowi Mateusz Machaj z Chrobrego Głogów oraz zeszłoroczny filar formacji obronnej GKS-u Katowice Lukas Klemenz mieli być wprowadzeniem świeżości oraz aspektu rywalizacji w kadrze Jagiellonii. Zawodnik urodzony w Niemczech stał przed trudnym zadaniem wygryzienia kogoś z dwójki Mitrović-Runje. W kilku spotkaniach ekstraklasy udało mu się zagrać w pierwszym składzie, a nawet zdobyć jedną bramkę, jednakże od 2 września ani razu nie wszedł na boisko. Natomiast były gracz Chrobrego Głogów, a także król strzelców 1. ligi zaczął z wysokiego C, bo nie na co dzień mamy do czynienia z przypadkiem, gdy piłkarz, który parę miesięcy wcześniej strzelał Pogoni Siedlce, teraz karcił Rio Ave. Machaj do tej pory wystąpił w sześciu meczach ekstraklasy i trzech eliminacji Ligi Europy, łącznie sześciokrotnie zaczynał spotkanie w wyjściowym składzie. Ten zawodnik wydaje się solidnym zmiennikiem dla Pospisila, który potrafi w trudnych momentach asystować lub zagrać istotną piłkę.
Górnik Zabrze
(2 piłkarzy)
Przykład Damiana Kądziora świadczył o tym, że Górnik to dobre okno wystawowe dla piłkarzy wyróżniających się w 1. lidze. 21-letni Wiktor Biedrzycki ze Stomilu Olsztyn jest kolejnym wariantem gry w pomocy, gdzie wraz z Żurkowskim, Ambrosiewiczem czy Matuszkiem walczy o minuty w ekstraklasie. Nowy nabytek czternastokrotnego mistrza Polski na tle innych zawodników swojej formacji wypada blado. W lidze zagrał zaledwie dwa razy po 55 minut, i to dopiero w sierpniu. Od tamtego czasu częściej trenuje z rezerwami, co nie przeszkodziło mu w powołaniu do kadry U-21. Lekiem na kulejącą w pierwszych meczach sezonu ofensywę Górnika miał być Kamil Zapolnik. Transfer last minute z GKS-u Tychy. 26-letni napastnik w zeszłym sezonie występował często na skrzydłach, co świadczy o tym, że daje radę na innych pozycjach ofensywnych. Do tej pory miał okazję zaprezentować się w dwóch spotkaniach w pełnym wymiarze czasowym, w kilku momentach popisał się niezłymi zagraniami. Wdrożenie się w rytm meczowy ekstraklasy w przyszłości zaowocuje lepszymi statystykami w rubryce bramek.











