Z dużej chmury mały deszcz. Porównanie postawy Piątka i Milika w hicie Serie A


Mecz Milan – Napoli nas kompletnie zawiódł, a jak spisali się polscy napastnicy?

27 stycznia 2019 Z dużej chmury mały deszcz. Porównanie postawy Piątka i Milika w hicie Serie A
Franco Romano / Sipa / PressFocus

Wiele obiecywaliśmy sobie po tym spotkaniu. Czekaliśmy na to starcie z niecierpliwością. To miał być pojedynek dwóch polskich „dziewiątek”. Odkąd stało się jasne, że Krzysztof Piątek trafi do Milanu wiele osób patrzyło na ten mecz jako na starcie Piątka z Milikiem. Ponadto liczyliśmy po prostu na dobre, emocjonujące spotkanie. Jednak rzeczywistość nie dorównała oczekiwaniom.


Udostępnij na Udostępnij na

Trzeba przyznać, że Piątek miał szczęście do kalendarza, bo jak debiutować w nowych barwach to w takich spotkaniach! Pierwszy mecz w Milanie i od razu starcie z Napoli, gdzie grają dwaj Polacy. Na to starcie patrzyły całe Włochy. Również w naszym kraju wiele ludzi, którzy nawet na co dzień nie śledzą jakoś bardzo często Serie A, obejrzało ten mecz. Piątek debiutował w błysku fleszy. Początek jego przygody w Milanie był sporym wydarzeniem. Jeśli wydaje wam się, że w Polsce ludzie trochę przesadzają z hurraoptymizmem po transferze Piątka, to zobaczcie na reakcje Włochów. Niemal wszyscy mają co do niego spore oczekiwania, pojawiły się już nawet porównania do Szewczenki. Również po debiucie w meczu z Napoli w kierunku Piątka zostało zaadresowanych wiele pochwał i to zarówno ze strony kibiców, jak i dziennikarzy.

Dobra zmiana

Hitowy pojedynek na San Siro Krzysztof Piątek rozpoczął na ławce rezerwowych. Spodziewaliśmy się tego. Były napastnik Genoi przez to całe zamieszanie z jego transferem nie trenował kilka dni. Negocjacje pomiędzy klubem ze Stadio Luigi Ferraris a Milanem nie należały do najłatwiejszych. I choć od dłuższego czasu zdawaliśmy sobie sprawę, że napastnik reprezentacji Polski jest blisko Rossonerich, to jednak na oficjalne potwierdzenie trzeba było trochę poczekać. W związku z tym Piątek nie przepracował zbyt wiele jednostek treningowych ze swoim nowym zespołem i jeszcze nie zdążył zbyt dobrze poznać schematów taktycznych Gennaro Gattuso.

Byliśmy jednak niemalże pewni, że strzelec trzynastu goli w tym sezonie ligowym podniesie się z ławki i zadebiutuje w Milanie już w sobotnim hicie. Tak też się stało. Polak w 71. minucie zmienił Patricka Cutrone, który sporo szarpał i walczył, ale brakowało konkretów. Młody Włoch nie zagrał najlepszego meczu, pomimo swojej ambicji nie stworzył wielkiego zagrożenia pod bramką Davida Ospiny.

Z kolei Piątek naprawdę spisał się dobrze. Wyglądał najlepiej ze wszystkich ofensywnych zawodników Milanu, a przecież był na boisku tylko 20 minut. Kilka minut po wejściu na plac gry nie najlepiej przyjął sobie piłkę po podaniu Ricardo Rodrigueza. Później pędził do niej z całych sił, ale Ospina z pomocą Koulibaly’ego zażegnali niebezpieczeństwo.

Chwilę później był bliski zaliczenia asysty. Po rzucie rożnym zgrał piłkę głową w kierunku Mateo Musacchio, ale bramkarz Napoli kapitalnie interweniował po strzale byłego piłkarza Villarrealu. Po tych dwóch akcjach Piątek poczuł się pewnie. Pech Polaka polegał na tym, że jego dobra postawa zbiegła się w czasie z okresem, w którym przeważali podopieczni Carlo Ancelottiego. Piątek jednak nie odpuszczał i po jednej z jego szarż żółtą kartkę otrzymał Raul Albiol, który bez pardonu zatrzymał nowego napastnika Milanu. Ostatecznie mecz skończył się podziałem punktów, ale Piątek może być z siebie zadowolony.

Teraz Gattuso ma spory ból głowy. Trener Rossonerich zapowiedział już, że na razie nie przewiduje gry na dwójkę napastników. Wiemy, że Cutrone to milanista z krwi i kości i ulubieniec kibiców, a także samego Rino. Wybór pomiędzy nim a Piątkiem nie będzie łatwy, chociaż patrząc wyłącznie na sportowe aspekty, to Piątek powinien być pierwszym wyborem Gattuso.

Ktokolwiek widział, ktokolwiek wie

O drugim polskim napastniku nie można powiedzieć tyle dobrego. Arkadiusz Milik zagrał cały mecz na San Siro, ale nie miał za dużo do powiedzenia w tym spotkaniu i długimi fragmentami był zupełnie niewidoczny. Niestety powtórzyła się sytuacja z końcówki 2018 roku, kiedy w meczu z Interem na tym samym stadionie też nie zagrał najlepszego spotkania.

Milan ostatnio świetnie gra w tyłach i tak było też w sobotnim hicie. Para środkowych defensorów Musacchio – Romagnoli funkcjonowała bez zarzutów i obaj „zaopiekowali się” Polakiem, który był ściśle przez nich kryty. Były napastnik Ajaxu Amsterdam w zasadzie tylko raz urwał się spod opieki obrońców Rossonerich. W 64. minucie meczu otrzymał podanie od Zielińskiego po czym przyjął futbolówkę i od razu strzelił na bramkę Donnarummy. Jednakże reprezentant Polski skierował piłkę tam gdzie stał włoski bramkarz, który musiał wybronić takie uderzenie.

Goście na to spotkanie wyszli w bardzo ofensywnym wariancie taktycznym. Niestety większość ofensywnych piłkarzy Napoli tego dnia nie zrobiła zbyt wiele. Milik jest wśród nich. Nie zapominajmy jednak, że Polak jest w naprawdę dobrej dyspozycji. Na początku sezonu był trochę w cieniu Piątka, który bez kompleksów wszedł do Serie A. Nie brakowało wówczas opinii, że Milik po dwóch bardzo ciężkich kontuzjach, które miał w swojej karierze, już nie da rady nawiązać do dyspozycji sprzed tamtych groźnych urazów. On jednak nie poddał się tylko zacisnął zęby i ciężko pracował.

Niemalże do perfekcji opracował wykonywanie rzutów wolnych i w tym sezonie niejednokrotnie popisywał się pięknymi uderzeniami z tego stałego fragmentu gry. W końcu udało mu się złapać dobrą formę, zaczął regularnie strzelać gole i obecnie jest najlepszym strzelcem Napoli. Nawet Carlo Ancelotti nie ukrywa, że to właśnie na Miliku ma zamiar oprzeć atak klubu z Stadio San Paolo. Polak ma swój bardzo dobry czas w Napoli tylko ten obiekt, na którym grają Inter i Milan nie za bardzo mu w tym sezonie leży.

Dodaj komentarz

Zapraszamy do kulturalnej dyskusji.

Najnowsze
Newsletter piłkarski