W ostatnim spotkaniu przed pucharową rywalizacją z Legią Warszawa Spartak Moskwa pokonał na Łużnikach Anży Machaczkała 3:0 (2:0). Dzięki tej wygranej „Miaso” wyprzedzili w ligowej tabeli ekipę z Dagestanu i zajmują obecnie piątą lokatę.
Szkoleniowiec Anży, Gadżi Gadżijew, włączył do meczowej osiemnastki niedawnych rekonwalescentów, Jana Holendę i Diego Tardellego oraz pozyskanego przed tygodniem z Chelsea Londyn Jurija Żyrkowa. W składzie dagestańskiego zespołu znalazł się także wychowanek Spartaka, Aleksandr Prudnikow. Z kolei opiekun gospodarzy, Walery Karpin, który wciąż nie może skorzystać z usług leczącego uraz Aidena McGeady’ego, posadził na ławce rezerwowych nowego napastnika, Emmanuela Emenike.

Stołeczny zespół już w trzeciej minucie powinien prowadzić 1:0. Po dośrodkowaniu Dmitrija Kombarowa z rzutu rożnego pojedynek główkowy z defensorami Anży wygrał Artiom Dziuba, ale po jego strzale piłka trafiła w słupek bramki Nukriego Rewiszwiliego. Osiem minut później Gruzin również miał sporo szczęścia, ponieważ mocne uderzenie Ariego minęło w niewielkiej odległości słupek.
Piłkarze z Machaczkały doszli do głosu dopiero w drugim kwadransie spotkania. Mbark Boussoufa, który wcześniej przy biernej postawie arbitra przyjął futbolówkę ręką, zagrał do wbiegającego w pole karne Odiła Ahmedowa, ale strzał uzbeckiego pomocnika był bardzo niecelny. Jeszcze lepszą okazję na zdobycie bramki zmarnował w 26. minucie Aleksandr Prudnikow. Napastnik gości po tym jak wyprzedził Sergio Rodrigueza, znalazł się w sytuacji sam na sam z Andrijem Dzikaniem i trafił wprost w interweniującego golkipera Spartaka.
Na pierwszego gola w tym spotkaniu kibice zgromadzeni na Łużnikach musieli czekać do 35. minuty. Dalekie podanie Jewgienija Makiejewa przedłużył głową Dziuba, a piłka wylądowała pod nogami Ariego. Brazylijczyk zwiódł jeszcze Kamila Agałarowa i precyzyjnym strzałem przy słupku wyprowadził Spartak na prowadzenie.
Były piłkarz AZ Alkmaar miał ochotę na strzelenie kolejnej bramki i chwilę później strzelił zza pola karnego tuż obok słupka. Ari nie zamierzał jednak grać samolubnie i na minutę przed końcem regulaminowego gry zaliczył asystę przy trafieniu Dmitrija Kombarowa. Brazylijczyk, który otrzymał podanie od Wellitona, dośrodkował spod linii końcowej boiska, a niepilnowany skrzydłowy „Miaso” z najbliższej odległości wepchnął futbolówkę do siatki.
Dmitrij Kombarow miał też szansę na strzelenie bramki po przerwie. Błyskawiczną kontrę wyprowadził Welliton, zagrał do wychowanka Dynama Moskwa, ten zwiódł jeszcze Roberto Carlosa, ale jego strzał wybronił Rewiszwili. Bramkarz gości miał też dużo szczęścia w 61. minucie, kiedy to po uderzeniu Demy’ego de Zeeuwa piłka zmieniła tor lotu i przeszła w niewielkiej odległości od słupka oraz w 64. minucie, gdy Welliton przy próbie lobowania gruzińskiego golkipera minimalnie się pomylił.











