27. seria gier w lidze angielskiej była nietypowa. Mecze były rozgrywane w piątek, co w Premier League zdarza się niezwykle rzadko, a nawet jeśli grano w piątek, to jedno starcie, a nie dwa tak jak ostatnio. Nie ma za to meczu w poniedziałek, co pewnie wiele osób ucieszy, bo kwestia rozgrywania meczów w poniedziałki ma coraz więcej krytyków. W weekend o ligowe punkty grano tylko na ośmiu stadionach ze względu na to, że Chelsea i Manchester City grali ze sobą w finale Pucharu Ligi. Jednakże jedno pozostaje niezmienne – w tej kolejce byli piłkarze, którzy się wyróżnili, oraz ci, którzy zawiedli. Wskażemy ich w naszym stałym cyklu.
Najważniejszym wydarzeniem w Anglii w miniony weekend były oczywiście Derby Anglii, w których stanęły ze sobą w szranki dwa najbardziej utytułowane angielskie zespoły – Manchester United i Liverpool. „The Reds” walczyli o powrót na fotel lidera, a „Czerwone Diabły” o utrzymanie czwartego miejsca. Jednak spotkanie rozgrywane na Old Trafford kompletnie zawiodło i szukając pozytywnych wyróżnień, z pewnością nie będziemy brać pod uwagę tego starcia. Kogo zatem wyróżniliśmy? Odpowiedź poniżej.
Wyróżnienia
Gerard Deulofeu często jest określany mianem typowego jeźdźca bez głowy. Rzeczywiście robi sporo zamieszania, ale dokładności w jego poczynaniach często nie ma za wiele. Ponadto w czasach gry w Evertonie wiele razy próbował wymuszać rzuty karne i solidnie zapracował na łatkę symulanta, którą ma wśród angielskich arbitrów.
Teraz jednak zmienił się. Przestał symulować, a i w jego grze zaszła pozytywna przemiana. Daje więcej zespołowi, jest bardziej konkretny w swoich poczynaniach. Najlepszym dowodem na potwierdzenie tej pozytywnej przemiany był mecz w Cardiff.
Spotkanie w stolicy Walii to był popis Hiszpana. Trzy gole i jedna asysta to fantastyczny dorobek. Były to zresztą bardzo ładne bramki. Pierwszy gol to niezwykle precyzyjne uderzenie zza pola karnego, z kolei przy trzecim golu Deulofeu popisał się świetną podcinką. Widać, że były piłkarz Barcelony ma nieprzeciętną technikę.
Pozostajemy przy meczu Cardiff – Watdord, bo grał w nim kolejny piłkarz, którego chcemy wyróżnić. Nie chodzi oczywiście o nikogo z zespołu gospodarzy. Z Gerardem Deulofeu świetnie współpracował Troy Deeney.
Troy Deeney to legenda Watfordu. Co do tego nikt nie ma żadnych wątpliwości. W klubie z Vicarage Road gra już ponad sześć lat, choć w tym czasie nie brakowało mu propozycji z teoretycznie lepszych zespołów. On jednak nie odszedł i zapowiada, że nie ma zamiaru tego zrobić w przyszłości. Był czołową postacią drużyny, kiedy ta wywalczyła awans do Premier League. Na najwyższym poziomie rozgrywkowym również regularnie strzela.











